przeprowadzka

Nie zdążyłem zagrzać miejsca w starym biurze, gdy po miesiącu ogłoszono wielką przeprowadzkę. Stare biuro, jak dla mnie, miało bardzo dobrą lokalizację, blisko Starego Miasta, groma restauracji, rzut beretem od Sofitelu i Papa baru. Ta bliskość barów trochę mi dokuczała, bo po każdym dniu pracy kusiło mnie, by tam wpaść na jednego, a takie zbyt regularne odwiedziny w barze to dla mnie widmo jawnego alkoholizmu.

Restauracji mi szkoda, bo było ich naprawdę sporo, był wybór kuchni świata a teraz mam raptem Sphinxa i cały grom bufetów z jedzeniem na wagę. Czepiam się, bo wybór przecież jakiś jest, mógłbym przecież sam sobie przygotowywać pudełka z lunchami, ale mi się nie chce. Może któraś miła koleżanka z czasem zlituje się masę mną i będzie przygotowywała mi obiadki do pracy.

W nowym biurze mnóstwo przestrzeni, pakowanie mojego kartonu zajęło mi 5 minut a potem dowiedziałem się, że przez 3 dni wszyscy mamy pracować z domu, póki ekipa nie przeniesienie naszych rzeczy,  biurek, kabli i nie podłączy wszystkiego jak należy.

 

Informacje o saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii praca i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „przeprowadzka

  1. trollatrolla pisze:

    Małpi gaj wam zrobili w świetlicy? Ale tapeta w zielone liście ładna. Mogłabym mieć w domu.

  2. saberblog pisze:

    Tak, nasz cyrk to i o nasze małpy dbać musimy

  3. Ultra pisze:

    Biurowiec imponujący, przestrzeń otwarta, mnóstwo światła, więc w małpim gaju żyć – nie umierać.
    Serdeczności zasyłam

  4. Tobie się nie chce gotować, a jakiejś koleżance ma się chcieć? 😛

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s