Berno – Lucerna

Każdej jesieni na przełomie października i listopada budynek parlamentu szwajcarskiego zamienia się w ogromny ekran. „Rendez-vous Bundesplatz” to inspirujący, kolorowy półgodzinny audiowizualny pokaz świetlny, który co roku przyciąga dziesiątki tysięcy odwiedzających Berno.
Tegoroczne show „Pierwszy krok” to opowieść o wizjach kosmicznych, latach przygotowań, pierwszych krokach i astronautach oraz o pierwszym lądowaniu człowieka na Księżycu 50 lat temu… A że byłem akurat na miejscu wyciągnąłem M. na mały wypad do miasta. Na zewnątrz wciąż panowały przyjemne temperatury, nie padało, obiecałem, że po pójdziemy na romantyczną kolacyjkę do Azzurro. Show jak zwykle zgromadziło tłumy, wszyscy cisnęli się przy Bundesplatz chcąc obejrzeć przedstawienie. 20 minut cudownej gry świateł, barw, muzyki i techniki.

W Bernie zrobiło się bardziej „kolorowo”, na stacji kolejki często można zobaczyć dwie strefy: szwajcarską dla Białych i czarną dla przybyszów z Afryki. W pociągach podobnie, początkowe wagony zajmują Biali a tyły – Czarni. Kilka razy wsiadłem do tylnych wagonów pociągu i przeżyłem lekki szok: dzieci biegały jak opętanie, kobiety w chustach wydawały się tym nie zainteresowane, młodzi darli japy albo głośno słuchali muzyki afrykańskich rytmów.  Papiery walały się po wagonie, podobnie jak resztki jedzenia i cała reszta śmieci. Kontrolerów ani policji ani razu tam nie widziałem, ale gdybym to ja spróbował wyciągnąć pojemnik ze sprejem, założę się że na kolejnej stacji ktoś by już tam na mnie czekał. Berno zaczyna mieć dwa standardy, nawet M kiedy opowiada jakieś historie często używa określeń „zona nera” albo „sporchi”.

Informacje o saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii podroze, Szwajcaria i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

8 odpowiedzi na „Berno – Lucerna

  1. Ultra pisze:

    Zaskoczyłeś mnie tymi strefami. Gdzie jak gdzie, ale nie w Szwajcarii, przecież niełatwo zdobyć obywatelstwo, trudniej znaleźć pracę, życie drogie, skąd tylu cudzoziemców…
    Pokaz świetlny zostawi wspomnienia. Warto było trafić i zobaczyć.
    Serdeczności zasyłam

  2. trollatrolla pisze:

    szokujące te strefy.
    Jak byłam Berno wydawało mi się takie różnorodne gdzie te różnorodności się mieszają i współgrają. Smutna się robi Europa…szkoda, że w myśl poprawności politycznej rządy nie stosują jednak radykalniejszych środków dla zwalczania wandalizmu i zwykłego bandyctwa.

  3. Tolerancja łamania reguł przez mniejszości etniczne nie jest niestety wyłącznością Szwajcarii. To samo jest w Wielkiej Brytanii.

  4. Myślę, że Szwajcarom po prostu sie nie chce… Zawsze jest jakaś służba (mundurowa lub nie), której zapłaci się za zrobienie porządku. Są rozpuszczeni dobrobytem, praworządnością i zachwytem nad sobą (jesteśmy tacy fajni, bierzemy emigrantów, bla, bla, bla), nie zdając sobie sprawy z tego, że w pewnym momencie „odzyskanie” kraju będzie niemożliwe. Pozdrawiam

  5. Ultra pisze:

    Wandali i przestępców się wychowuje na własnym łonie. W moim mieście grupka młodzieży rozpaliła ognisko na parkiecie nocą w przedszkolu, bawili się świetnie. Gdy parkiet się zajął, zasypywali cukrem, solą, makaronem. Nikomu nic się nie stało, dostali pouczenie jako nieletni. Żeby choć musieli pokryć straty… Następnym razem obrabowali kiosk, poczuli się pewnie.
    Pozdrawiam

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s