wyjazdowo

W pierwszy dzień świąt poleciałem do Szwajcarii. Nie ukrywam że nie lubię świąt w ogóle, od lat wiję się jak piskorz, byleby tylko uniknąć konieczności spędzenia tego czasu w domu z rodziną. Święta kojarzą mi się ze stresem, szarpaniną, udawaną uprzejmością, koniecznością wizyt i rewizyt osób których nie mam ochoty oglądać oraz wielkim obżarstwem i siedzeniem przed telewizorem. Kiedy byłem młodszy, wydawało mi się że tak być musi, kiedy dorosłem i stałem się niezależny, postanowiłem się wyłamać i nie uczestniczyć w rodzinnej szopce. Znajomi wokół wciąż tkwią w tradycji choć przemyśleniami bliżej im do mnie niż do tego co wynieśli z własnego domu. Prawdą jest, że nie mam dzieci, może dla nich poświeciłbym się żeby miały wspomnienia, w końcu od kogo mają czerpać wzorce, uczyć się przywiązania do tradycji jak nie od dorosłych.
M. przygotował czerwony barszcz, taki prawdziwy na zakwasie, ja dowiozłem uszka, spadło nawet trochę śniegu więc było prawdziwie świątecznie, ale najważniejsze chyba to że byliśmy tylko we dwoje, bez tego gwaru, zgiełku, bieganiny i „polskiej tradycji”. Obaj wiedzieliśmy że za kilka dni lecimy do Włoch, uciekamy w stronę słońca więc rozkoszowaliśmy się bezmiarem spokoju i zwykłym przebywaniem ze sobą.
Czasem myślę o tym jak będzie wyglądało nasze wspólne życie za kilka lat, nie mamy planu i to wprawia mnie w nastrój przygnębienia, takie zawieszenie między dwoma krajami jest fajne, ale na dłuższą metę, boje się że wszystko nagle może runąć jak domek z kart.

Informacje o saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii podroze, Szwajcaria i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „wyjazdowo

  1. mdobrogov pisze:

    Mam tak samo jak Ty. Nie lubię świąt 😉

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s