Na razie mamy szczęście do miejscowości, w których się zatrzymujemy. Zwykle dojeżdżając do miejsca, w którym mamy ochotę się dłużej zatrzymać zaczynamy szukać noclegu. Nigdy tak nie podróżowałem po Europie, zwłaszcza Włoszech w środku sezonu urlopowego, ale z powodu pandemii nie ma problemu z szybkim znalezieniem miejsc noclegowych i w dodatku wciąż w bardzo przystępnych cenach.
Trasa do Bari ciągnęła się w nieskończoność. Obaj marzyliśmy, żeby wreszcie dojechać do Castellana Grotte i rzucić się do przyhotelowego basenu, który to specjalnie wybraliśmy na tę okazję. Tomtom prowadził nas czasem przez bardzo dziwne lokalne drogi, raz praktycznie zaklinowaliśmy się na wąskiej lokalnej ścieżce pośród gajów oliwnych trulli i ostrych kamiennych murów.
M. pędził autostradą 140 na godzinę, nawet zdążyliśmy zatrzymać się na szybki lunch, by punktualnie o 14 zacząć pływać i wygrzewać nasze spragnione słońca ciała.
Na wieczór umówiliśmy się z D i M w Oyster Bari. D. jak zwykle się spóźnił, ale obiecałem sobie, że nie dam się sprowokować, byłem potulny jak baranek. Poza tym D, wyjątkowo nie zapomniał zarezerwować stolika w restauracji, co dotąd zdarzało mu się nagminnie. Niespodzianką tego wieczoru było zaproszenie nas z M na jego ślub w kwietniu do Wenecji.
About saberblog
Sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera.
Jestem szczęściarzem, chyba rzeczywiście urodziłem się w czepku, mam poukładane priorytety i co chyba najważniejsze, podążam za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo dzięki niemu mogę przyglądać się sobie, swoim emocjom, a przy okazji także całej reszcie świata.
Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym i to naprawdę przyjemne uczucie - zrobić w życiu coś dla siebie, czasem nawet wbrew temu, co mówią inni, wbrew temu, co wypada, co należy, co trzeba.
Czasami mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracę, chwilę temu wyemigrował z Polski, rzucił wszystko i ruszył w podróż dookoła świata, akbym dopiero co odwiedził kolejny, sto któryś kraj. A innym razem łapię się za głowę i myślę: ile to już lat minęło? Ile rzeczy wydarzyło się po drodze?
Czas jest fascynującą materią - bezkresną, nieuchwytną, a jednak zostawiającą po sobie ślady, lubię obserwować własne emocje, ale też emocje innych ludzi. Może właśnie dlatego ten elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę regularnie. To zresztą jedna z niewielu rzeczy, które robię w życiu naprawdę systematycznie, bo z obowiązkowością zazwyczaj jestem trochę na bakier.
Zdarza mi się wracać do wpisów sprzed roku czy kilku lat i wtedy często odkrywam coś ciekawego: patrząc na tamten czas z perspektywy zaledwie dwunastu miesięcy, nagle widzę, jak bardzo był wypełniony, ile się wydarzyło, ilu ludzi pojawiło się na mojej drodze, ile emocji zostało gdzieś zapisanych między kolejnymi akapitami.
Myślę, że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi w życiu takiego mojego własnego „pionu”. Czegoś, co pozwala mi na chwilę się zatrzymać, spojrzeć wstecz i złapać właściwą perspektywę.
A tak zawsze mogę wrócić do przeszłości i z pewnego dystansu zobaczyć, czy udało mi się zrealizować to, co sobie zamierzyłem, mogę sprawdzić, gdzie popełniłem błędy, co zrobiłem dobrze, a przede wszystkim - przypomnieć sobie te wszystkie dobre, czasem zupełnie niepozorne chwile, których byłem uczestnikiem.
I chyba właśnie za to najbardziej lubię pisać, aby nie pozwolić, by życie, które tak szybko płynie, zbyt łatwo mi umknęło.
Ten wpis został opublikowany w kategorii
podróże i oznaczony tagami
podróże,
włochy. Dodaj zakładkę do
bezpośredniego odnośnika.
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.