…jestem. Nie wiem w co powinnienem najpierw ręce włożyć, tyle nagle na mnie spadło, tematy się piętrzą a ja zamiast zakasać rękawy od rana do wieczora chodzę ze spotkania na spotkanie albo z jednej telekonferencji na drugą i brakuje mi czasu, żeby zająć się po prostu robotą. W ostatni weekend zrobiłem sobie labę i jak zdroworozsądkowo myślący człowiek wraz z zamknięciem klapy od komputera o 19. w piątek postanowiłem po prostu żyć.
Zemściło się to na mnie zaraz na początku tygodnia ale cóż, albo padnę na zawał, dostanę wylewu czy dopadnie mnie wirus albo będę robił tyle ile mogę. Szkoda mi życia na usprawnianie czyiś procesów i robienie dobrze szefostwu a weekend jest przede wszystkim dla mnie. To takie proste. Kropka.
Dziś jest już czwartek, a ja mam wrażenie że wczoraj był poniedziałek a tu prawie weekend. Znowu wyszedłem z biura z głową wielką jak sklep, więc po powrocie do domu planuję nalać sobie kolacji. Wcale mnie nie przeraża wysyp pracy, ani się nie stresuję, że nie sprostam pokładanym we mnie oczekiwaniom ba bardzo mnie akurat cieszy, że nie daję się otumanić korpogadką. Wciąż współczuję każdemu kto w obecnej sytuacji nie pracuje albo stracił pracę, ale osobiście nie traktuję dodatkowej pracy z wdzięcznością i radością, bo nadmiar i przesyt też nie są dobre.

Nie sądzę, by nalanie sobie kolacji pomogło, ale złapać dystans trzeba. Luzik… dobre już było, spokojnie. Nie ma tego złego, co na dobre by nie wyszło.
Serdeczności
I tu się myślisz. Płynna kolacja pomaga zawsze, byleby nie stosować tego rozwiązania na wszelkie bolączki życia;)
Wczoraj testowałam płynną kolację- pomogła na bolączki, ale źle się śpi po niej ☺
Mnie pomagają dwie lampki czerwonego wina albo koniaczek.
Chyba mam uczulenie na czerwone wino, więc mogę tylko lampkę.
Koniaczek podnosi ciśnienie.
I jak tu żyć…
Potwierdzam – płynna kolacja czasami się przydaje 😉
Nie mam najmniejszej wątpliwości 🙂
Jak to dobrze, że nie potrzebuję płynnej kolacji. Szczęściara. Trzymaj się
A to pomaga oj pomaga, nie w ilościach szalonych ale zawsze
Wierzę i rozumiem. Ja colę lubię z drinka :-)))
No popatrz! to mamy coś ze sobą coś wspólnego😀 teraz jeszcze tylko dwie rzeczy wspólne i normalnie zapraszam Cie na kawę 😂
Ha ha ha.. . Ojej kawy nie piję, nie umiem, tak jak alkoholu, ale zimna cola z plasterkiem cytryny, zawsze :-)))
Jak dla mnie możesz nawet spożywać samą ambrozję, dopasuję się
Okay, podoba mi się pomysł. Wesoły z Ciebie człowiek.
🥰