koniec roku 2020

główną cechą mojego charakteru jest: niezmiennie dążenie do samowystarczalności, kolorowe życie jak na karuzeli przestało spędzać mi sen z powiek, zrobiłem się wybiórczy, wygodny, leniwy i najbardziej doceniam umysłowy komfort gdy nic nie muszę. Utwierdziłem się w przekonaniu, że praca jest tylko pracą i nie chce zaiwaniać jak dziki osioł, bo nie potrzebuję niczego udowadniać. Mniej się staram i coraz częściej odpuszczam zawodowo, gorzej że coraz częściej także w życiu prywatnym.

cechy, których szukam u mężczyzny: po pierwsze – nie szukam. Po drugie – jeśli już, to testosteron i artystyczna estyma, bo na całą resztę przestałem zwracać jakąkolwiek uwagę.

cechy, których szukam u kobiety: inteligencja, zdecydowanie, poukładane wartości, uroda, uśmiech, elegancja.

co cenię najbardziej u przyjaciół: naturalność, możliwość szczerych rozmów na każdy temat.

moja główna wada: wygodnictwo i praca zrywami, nonszalancja w naprawianiu relacji, topienie smutków w pościeli, napojowe wyskokowe, papierosy.

moje ulubione zajęcie: niewychodzenie w domu, przesiadywanie w barach, planowanie, surfowanie po necie, intelektualny flirt, rozgrzewające igrzyska sportowe.

moje marzenie o szczęściu: stabilna, nieabsorbująca życia prywatnego praca, zdrowie, od czasu do czasu „szlafrokowe” czyli dzień bez pośpiechu, wstawania, wychodzenia i wyglądania.

co wzbudza we mnie obsesyjny lęk: katotalibowie, narracja wokół covidu i szczepionek, nieuzasadniona agresja 

co byłoby dla mnie największym nieszczęściem: konieczność zaczynania życia od początku, bieda

kim (lub czym) chciałbym być, gdybym nie był tym, kim jestem: potrafię nie rozmyślać nad tym, co mogłoby być gdyby. Jestem bardzo pogodzony ze swoim aktualnym życiem.

kiedy kłamię: nie mam wyrzutów sumienia i zapamiętuję co powiedziałem. Często kłamię kiedy rozwiązuję to jakiś mój problem, który nie daje mi w nocy spać.

słowa, których nadużywam: jasne, zaraz ci to wyślę, ja pierdole

ulubieni bohaterowie literaccy: brak

ulubieni bohaterowie życia codziennego: brak

czego nie cierpię ponad wszystko: mając ponad 40 lat nie cierpię czegoś musieć, nie znoszę durnowatych zadań, konieczności tłumaczenia się komuś ze swoich decyzji.

moja dewiza: od czasu kiedy życie wystrzeliło mi twarz – brak. Nie interesuje się tym, co inni pomyślą o moich decyzjach. Nikt nie jest stroną w sprawie mojego życia i moich wyborów. Ja się nie muszę z niczego tłumaczyć, nikt nie musi.

dar natury, który chciałbym posiadać: rękę do kwiatów

jak chciałbym umrzeć: w ciszy, szybko i nie odczuwając bólu

obecny stan mojego umysłu: zrelaksowany, wyspany, 6. rano. „W mojej głowie jak w kalejdoskopie z coraz większą regularnością przesuwają się obrazy niespecjalnie udanych miesięcy. Dawno przyswoiłem sobie, tyleż trywialną, co ułatwiającą życie prawdę, mówiącą o tym, że dni bywają gorsze i lepsze. Problem tkwi w czymś innym, w pustce, która wybrzmiewa we wszystkich tych zdarzeniach i od jakiegoś czasu dopada mnie w najmniej oczekiwanych momentach. Mogę to znieść pod warunkiem, że gdzieś  pod spodem tli się poczucie sensu, pod powierzchnią zdarzeń płynie nurt, nadający kierunek życiu. Ten nurt jest albo w zaniku albo wpadł gdzieś na tyle głęboko, w rozpadliny codzienności, że nie potrafię go już poczuć, a bez niego nie potrafię żyć.”

błędy, które najłatwiej wybaczam: każdy, czasem wystarczy powiedzieć zwykle przepraszam albo wyciągnąć rękę na zgodę. Wybaczam, ale nie zapominam.

największa porażka: poznanie dżolero z Królowych Życia i spotkanie z księdzem z pogrzebu S

Nieznane's awatar

About saberblog

Sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, chyba rzeczywiście urodziłem się w czepku, mam poukładane priorytety i co chyba najważniejsze, podążam za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo dzięki niemu mogę przyglądać się sobie, swoim emocjom, a przy okazji także całej reszcie świata. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym i to naprawdę przyjemne uczucie - zrobić w życiu coś dla siebie, czasem nawet wbrew temu, co mówią inni, wbrew temu, co wypada, co należy, co trzeba. Czasami mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracę, chwilę temu wyemigrował z Polski, rzucił wszystko i ruszył w podróż dookoła świata, akbym dopiero co odwiedził kolejny, sto któryś kraj. A innym razem łapię się za głowę i myślę: ile to już lat minęło? Ile rzeczy wydarzyło się po drodze? Czas jest fascynującą materią - bezkresną, nieuchwytną, a jednak zostawiającą po sobie ślady, lubię obserwować własne emocje, ale też emocje innych ludzi. Może właśnie dlatego ten elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę regularnie. To zresztą jedna z niewielu rzeczy, które robię w życiu naprawdę systematycznie, bo z obowiązkowością zazwyczaj jestem trochę na bakier. Zdarza mi się wracać do wpisów sprzed roku czy kilku lat i wtedy często odkrywam coś ciekawego: patrząc na tamten czas z perspektywy zaledwie dwunastu miesięcy, nagle widzę, jak bardzo był wypełniony, ile się wydarzyło, ilu ludzi pojawiło się na mojej drodze, ile emocji zostało gdzieś zapisanych między kolejnymi akapitami. Myślę, że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi w życiu takiego mojego własnego „pionu”. Czegoś, co pozwala mi na chwilę się zatrzymać, spojrzeć wstecz i złapać właściwą perspektywę. A tak zawsze mogę wrócić do przeszłości i z pewnego dystansu zobaczyć, czy udało mi się zrealizować to, co sobie zamierzyłem, mogę sprawdzić, gdzie popełniłem błędy, co zrobiłem dobrze, a przede wszystkim - przypomnieć sobie te wszystkie dobre, czasem zupełnie niepozorne chwile, których byłem uczestnikiem. I chyba właśnie za to najbardziej lubię pisać, aby nie pozwolić, by życie, które tak szybko płynie, zbyt łatwo mi umknęło.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

9 Responses to koniec roku 2020

  1. Taka dogłębna autoanaliza…
    Ale powiedz o co chodzi z ” moje ulubione zajęcie: niewychodzenie w domu, przesiadywanie w barach”. W jaki sposób przesiadujesz nie wychodząc?

  2. salmiaki's awatar salmiaki pisze:

    Wiesz, że cały rok czekam na ten wpis ☺
    Po przeczytaniu w tym roku naszła mnie taka refleksja „wolałabym być mężczyzną”.
    Najlepsze Twoje podsumowanie roku, jakie było mi dane czytać.
    A teraz daj pyska- sylwestrowe buziaki od sSalmiakowej 😙😘😙

    • saberblog's awatar saberblog pisze:

      Ty to byś się chciała całować. Covid jest😂
      Szczerze polecam taki rachunek sumienia, widać jak się zmieniamy, z niektórych błędów i myśli można się nawet przed sobą z czasem wytłumaczyć.
      A na koniec a niech tam: 😘😘😘

      • salmiaki's awatar salmiaki pisze:

        Dlatego lubię czytać Twoje wpisy, bo przy okazji myślę o sobie.
        Ja jestem ozdrowieńcem ☺ podobno mogę się całować, szkoda że nie wiem, czy przekazuję wówczas przeciwciała…nie byłoby oporów 😂

  3. ultra's awatar ultra pisze:

    Takie podsumowanie może napisać sporo osób o ciekawych zainteresowaniach i szerokich horyzontach. Niebanalny człowiek, więc analiza krytyczna…
    Serdeczności

  4. architektrzeczywistosci's awatar Kula pisze:

    Dla mnie końcówka roku w tym roku była chyba najtrudniejszym okresem. Pełnym bezsenności i watpliwości, poszukiwaniem sensu. Czytałam w ciągu roku Twoje wpisy – raz euforia i flow w pracy i w życiu, raz totalny dół. Jakbym widziała w tym to, co dzieje się u mnie. Ja w tym roku odpuściłam podsumowanie, ale zaczęłam porządki w swojej głowie. Trzymam kciuki za kolejny rok, niezależność decyzji i za poczucie sensu no i będę czekała na kolejne wpisy.

    • saberblog's awatar saberblog pisze:

      A ja myślałem ze może zniknęłaś, wpadłaś w wir pracy albo lepiej znalazłaś nowy sens i cel życia który cie pochłonął i nie masz czasu na przekuwania myśli na klawiaturę.
      Euforia i i flow albo dołki i dziury. Tak bym określił swoje ostatnie kilka miesięcy. Od tego ostatniego wpisu nie mam ochoty na przelewanie myśli na komputer. Nie chce narzekać ani uprawiać czarnowidztwa wiec przeczekuje ten dziwny czas bez dzielenia się myślami ze światem.
      Przy okazji – najlepszego w Nowym Roku!

      • architektrzeczywistosci's awatar Kula pisze:

        Wpadłam w korpo czarną dziurę i zastanawiałam się jak wyjść, na razie nic sensownego nie wymyśliłam, więc tak sobie leżę w tym dole pełnym chaosu i myśle co dalej… Mam podobnie raz chce mi się pisać a raz mam ochotę wykasować każde słowo w swojej głowie.

Dodaj komentarz