Słabszy dzień

Miałem dziś słabszy dzień w pracy. Rano jakaś przypadkowa panna popsuła mi humor, kilka godzin później zareagowałem zbyt agresywnie na kilka głupich komentarzy w stylu dobrych rad, po chwili załamał mi się głos, nie zdołałem powstrzymać emocji i nawrzeszczałem na szefa. Myślę, że gdyby stał wtedy obok mnie, dałbym mu po gębie i na wyjściu rzucił papierami. Miałem dość jego pierdoletów i wybuchłem.

Wieczorem poszedłem się przejść, pogadałem przez telefon z K, opowiedziałem jej o wszystkich laurkach, które dostałem ostatnio na linkedin i pożaliłem się na pracę. Lepiej się teraz czuję, dopiero co zamknąłem laptop i kładę się spać. Byleby do jutra.

Nieznane's awatar

About saberblog

Sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, chyba rzeczywiście urodziłem się w czepku, mam poukładane priorytety i co chyba najważniejsze, podążam za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo dzięki niemu mogę przyglądać się sobie, swoim emocjom, a przy okazji także całej reszcie świata. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym i to naprawdę przyjemne uczucie - zrobić w życiu coś dla siebie, czasem nawet wbrew temu, co mówią inni, wbrew temu, co wypada, co należy, co trzeba. Czasami mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracę, chwilę temu wyemigrował z Polski, rzucił wszystko i ruszył w podróż dookoła świata, akbym dopiero co odwiedził kolejny, sto któryś kraj. A innym razem łapię się za głowę i myślę: ile to już lat minęło? Ile rzeczy wydarzyło się po drodze? Czas jest fascynującą materią - bezkresną, nieuchwytną, a jednak zostawiającą po sobie ślady, lubię obserwować własne emocje, ale też emocje innych ludzi. Może właśnie dlatego ten elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę regularnie. To zresztą jedna z niewielu rzeczy, które robię w życiu naprawdę systematycznie, bo z obowiązkowością zazwyczaj jestem trochę na bakier. Zdarza mi się wracać do wpisów sprzed roku czy kilku lat i wtedy często odkrywam coś ciekawego: patrząc na tamten czas z perspektywy zaledwie dwunastu miesięcy, nagle widzę, jak bardzo był wypełniony, ile się wydarzyło, ilu ludzi pojawiło się na mojej drodze, ile emocji zostało gdzieś zapisanych między kolejnymi akapitami. Myślę, że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi w życiu takiego mojego własnego „pionu”. Czegoś, co pozwala mi na chwilę się zatrzymać, spojrzeć wstecz i złapać właściwą perspektywę. A tak zawsze mogę wrócić do przeszłości i z pewnego dystansu zobaczyć, czy udało mi się zrealizować to, co sobie zamierzyłem, mogę sprawdzić, gdzie popełniłem błędy, co zrobiłem dobrze, a przede wszystkim - przypomnieć sobie te wszystkie dobre, czasem zupełnie niepozorne chwile, których byłem uczestnikiem. I chyba właśnie za to najbardziej lubię pisać, aby nie pozwolić, by życie, które tak szybko płynie, zbyt łatwo mi umknęło.
Ten wpis został opublikowany w kategorii praca i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 Responses to Słabszy dzień

  1. ultra's awatar ultra pisze:

    Wybuch niekontrolowany? Niedobrze, ale lepiej wybuchnąć niż dusić w sobie.
    Najlepsze na uspokojenie: spacer, rozmowy (przez ten telefon też można, a jakże), liczenie do tyłu zaczynając od stu minus 7 (100-7) =93, 86, …
    Serdeczności

  2. architektrzeczywistosci's awatar Kula pisze:

    znam to… ja zaczęłam bardzo przed chwilą mindfulness, zakładałam zawsze że to nie dla mnie, że bujdy i jakieś medytacje. A to zupełnie coś innego, w skrócie uczę się kontrolować myśli, bo nie zawsze mam do kogo zadzwonić w sytuacji kiedy świat wydaje się wielki, wkurzający i nieprzyjazny, a ja nie mam siły go tolerować.

  3. poprostugej's awatar poprostugej pisze:

    Witam. Wiem o czym mówisz bo również i mi się zdarzają wybuchy agresji i to coraz częściej. Jestem na wykończeniu psychicznym i nerwowym. Zastanawiam się nad zmianą pracy. Każdy musi użerać się z jakimiś idiotami.

Dodaj komentarz