Z ostatnich dni

Nawał pracy, obowiązków tudzież innych zadań do wykonania ustąpił, odżywiam się zdrowo, pomaga mi w tym dieta pudełkowa, towarzyszące mi od pewnego czasu stres i napięcia zelżały, w zeszłym tygodniu mogłem pozwolić sobie na komfort słodkiego nic nierobienia. Włączyłem komputer i raz na jakiś czas rzucałem tylko okiem w stronę monitora czy mam coś w skrzynce albo czy ktoś nie ściga mnie na komunikatorze. Było spokojnie, jedwabnie sielankowo, żeby nie powiedzieć, że nudno. Celebruję i doceniam czasem takie dni, kiedy mogę sobie najzwyklej w świecie pofolgować i zająć się w godzinach pracy czymś przyjemniejszym np. takim sadzeniem iglaków na balkonie, czyszczeniem fug w łazience albo praniem i prasowaniem sterty pościeli.

Od marca wróciłem w kierat studiów, wykładów i bycia mocno skupionym w weekendy. Po ostatnim wykładzie z marketingu sprzedaży usług zasnąłem na siedząco przed laptopem. Pan merytorycznie wymiatał, ale opowiadał to w taki sposób, że na koniec dnia oczy same mi się zamknęły i zasnąłem ze słuchawkami na uszach. Potem okazało się, że nie tylko ja tak miałem, a w poniedziałek dostaliśmy informacje, że zajęcia z tym panem więcej się nie odbędą, więc chyba jednak coś było na rzeczy. Do końca pozostało mi jeszcze kilka zjazdów, w połowie czerwca będę się bronił a potem będę mógł sobie dumnie wpisywać po nazwisku skrót MBA.

Z perspektywy tych paru miesięcy muszę przyznać, że podjęcie nauki było genialnym pomysłem. Spożytkowałem czas związany z pandemią i niemożnością normalnego funkcjonowania. Gdyby nie zajęcia i kierat pewnie każdy weekend spędzałbym byle jak a czas przelatywałby mi między palcami. Nadmiar obowiązków zmotywował mnie do lepszej organizacji swojego życia. Koleżanka, z którą pojechałem na weekend od kilku lat wykłada gościnnie na jednej z prywatnych uczelni wyższych. Kilka dni temu zadzwoniła z pytaniem czy nie chciałbym podzielić się swoja wiedzą ze studentami i poprowadzić kilka wykładów na uczelni w Sopocie. Wspomniała, że dobrze wyglądałoby gdybym zebrał referencje od ludzi z biznesu, bo liczą się praktyka i rekomendacje od osób z branży. Od razu zapaliła mi się czerwona lampka a na twarzy zagościła mina dumy, triumfu i satysfakcji. Miałbym wykładać na uczelni, uczyć studentów, bo jestem ekspertem w swojej dziedzinie. Mua, który dyscyplinarnie wyleciał z pierwszego roku studiów, nigdy nie miał stypendium a w indeksie zebrał tyle szmat, ze mógłbym obdzielić nimi co najmniej trzech studentów powraca, bo jest ekspertem i istnieje popyt na jego wiedzę. Cóż za piękne zrządzenie losu, życie bywa cudownie nieprzewidywalnie przewrotne. Poprosiłem 30 osób o referencje i voila 4 doby później zebrałem 22 opinie wszystkie potwierdzone na linkedin. Będę nieskromny, jeśli uczelnia się na mnie zdecyduje, dostanie ferrari – jestem obłędnie dobry w swojej branży a ludzie pamiętają mnie nawet po latach. Zrobię to nawet pro bono. Dziękuję bardzo. Kurtyna.

Dziś przygotowałem swoje dossier, wysłałem propozycje sylabusa i czekam na decyzje władz uczelni. Jeśli mnie przyjmą padnę ze śmiechu i poprowadzę takie zajęcia, że studenci będą opowiadać o mnie swoim wnukom. 

W dobie pandemii, moja wspólnota mieszkaniowa o wdzięcznej i wymownej nazwie Tęczowy Raj zorganizowała telekonferencję z członkami zarządu i mieszkańcami budynku, w którym mieszkam. Wgrałem się nie spodziewając się niczego spektakularnego. Okazało się, że naprzeciw mojego bloku powstanie nowy budynek mieszkalny i od jutra rusza sprzedaż mieszkań. Jeśli się załapię, to mam szansę zakupić większe mieszkanie z lepszym widokiem niż to moje obecne. Wkurza mnie, że brakuje mi pokoju gabinetu, w którym mógłbym pracować a na koniec dnia zamknąć drzwi i nie myśleć o pracy. Obecnie mój salon spełnia funkcje biurowe i trochę zaczyna mi to uprzykrzać życie, bo ile razy widzę pozostawionego na stole laptopa, kabel, słuchawki i stertę papierów myślę o pracy. Na stole chcę oglądać wyłącznie wazon z tulipanami.

Spotkanie ze współmieszkańcami utwierdziło mnie w przekonaniu, że ludziom z dobrobytu odwala. Słysząc pytania co zarząd wspólnoty planuje zrobić, aby kurz nie osiadał na oknach, balustradach i klatkach schodowych, hałasy nie przedostawały się na sąsiadujący z placem budowy budynek naprawdę zwątpiłem w ludzką inteligencję. Fajerwerki roszczeń, koncert życzeń, żeby ciężarówki i koparki wjeżdżały na plac budowy tylko między 10. a 15., dźwig, żeby nie przysłaniał widoku na park, nie blokowano miejsc parkingowych, robotnicy pracowali w ciszy, nie pracowali w soboty, żeby na koniec dnia sprzątać plac budowy, bo będzie się przecież nosić na plac zabaw no i najważniejsze nie będzie estetycznie…

Do niektórych ludzi należałoby strzelać.

Informacje o saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii podroze. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Z ostatnich dni

  1. Lucia pisze:

    I u Ciebie dobrze się dzieje. A ludziom zdecydowanie przewróciło się nie tylko e głowach. Serdeczności

Odpowiedz na Lucia Anuluj pisanie odpowiedzi

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s