W pracy jest dobrze…

… co wcale nie oznacza, że nie może być lepiej. Na fali motywowania samego siebie, wykrzesania zapału do podjęcia studiów podyplomowych, wyraziłem jeszcze chęć wzięcia udziału w szkoleniach dodatkowych. W kwietniu zapisuję się na PRINCE2 i AGILE, bo obecna firma sponsoruje a szef przyklepał mi budżet na ten cel bez jakiegokolwiek zająknienia. Grzechem byłoby nie skorzystać zwłaszcza, że certyfikat w kieszeni to zawsze karta przetargowa w negocjacjach z potencjalnym pracodawcą. Pracy jeszcze nie szukam, ale coraz mocniej przekonuje się, że dawne piętno bycia niestabilnym kandydatem do pracy odchodzi w przeszłość. Zewsząd coraz głośniej słyszę, że zmianę pracy powinno planować się co 2-3 lata i tak do końca życia, bo to nie moda tylko konieczność.
Zmiana pracy co kilka lat wyglądała kiedyś źle w cv. Rekruterzy i trenerzy rozwoju osobistego jak mantrę powtarzali mi, że taki kandydat nie potrafi utrzymać pracy, nie potrafi dogadać się z kolegami lub bardziej dosadniej, że jest po prostu nielojalny i nie potrafi się wystarczająco zaangażować.
To piętno odchodzi teraz trochę do lamusa, bowiem na rynku pracy pojawiło się pokolenie millenialsów, które rośnie w siłe, oczekując ciągłej nauki, rozwoju i postępów w karierze. Ich postrzeganie pracy jest zdecydowanie inne niż przekonanie poprzednich pokoleń, że przez całe życie należy trzymać się pracodawcy w nadziei, że chlebodawca ostatecznie potraktuje cię sprawiedliwie, oferując dodatkowe benefity, bonusy, awanse i podwyżki. Coraz częściej zgadzam się z ta opinią, iż specjaliści, którzy pozostają w firmie dłużej niż dwa lata staja się bardziej zależni od pracodawcy i miejsca pracy, tym samym stają się mniej konkurencyjni, jednocześnie zarabiając średnio 50% mniej niż nowozatrudnieni pracownicy. Zewsząd słyszę sygnały, że zmiana pracy to dobra rzecz, a ludzie powinni planować to robić co trzy, cztery lata. Nie trudno przychodzi zgodzić mi się z opinią, że każda nowozatrudniona osoba chętniej się uczy, bo chce się wykazać. Stąd przekonanie, że jeśli nie zmieniasz pracy co trzy lata, nie rozwijasz umiejętności szybkiego znalezienia pracy, tym samym nie masz żadnej stabilności kariery.
Na dodatek ze Szwajcarii zadzwoniła K, ogłaszając, że jej pracodawca szuka obecnie nowego narybku. Podekscytowany i pełen euforii wysłałem swoje cv niemal od razu, zastanawiając się przy tym co zrobię jeśli w Szwajcarii będę musiał pojawiać się już za kilka tygodni. Z drugiej strony dobrze znam siebie, tę skłonność, że czasami nazbyt szybko wybiegam na przód i zaczynam planować budując zamki na piasku, rozpatrując scenariusze co by było gdyby, z czasem łapię się na tym, że jest to zbytnia bufonada. Nie wiem czy to dobre podejście, ale niezmiennie wierzę, że najważniejsze to mieć przyjemność z tego co się robi, gdziekolwiek się jest, jeśli idziesz do pracy, wstajesz zadowolony, wracasz zmęczony, ale znowu wstajesz szczęśliwy, bo rozwijasz swoje pasje i realizujesz hobby to takie życie jest szczęśliwe…

Informacje o saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii praca i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „W pracy jest dobrze…

  1. salmiaki pisze:

    Zmienialam pracę co 2-3 lata. Ale był czas, kiedy zazdroscilam koleżankom stabilizacji.
    Teraz to juz sama nie wiem, czego chcę, a mogę jeszcze mniej…
    Chyba bym wyjechała, gdybym mogła…

  2. trollatrolla pisze:

    Noooo, Szwajcaria by ci pasowała chyba, co?

Odpowiedz na trollatrolla Anuluj pisanie odpowiedzi

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s