Helsinki – Turku

Rano czułem się jak zombie, ale na prom zdążyliśmy. Na szczęście z hotelu do terminalu odprawy promowej mieliśmy niecały kwadrans pieszo. Prom był prawie pusty, nie licząc załogi i paru zagubionych turystów jak my. Nie jadłem śniadania w obawie, że będzie mocno kołysało, ale i te obawy okazały się nieuzasadnione, bo morze było spokojne niczym tafla jeziora. Dla relaksu i zabicia czasu oglądałem film o zatonięciu promu Estonia…

Kiedy dotrze się do Helsinek uderza … cisza. W porcie, na lotnisku niewiele jest ludzi. Około 9 przechadzałem się przez centrum, galerię handlową i było potwornie cicho, spokojnie, prawie nikogo na ulicach, w autobusach też pojedyncze osoby. Czułem się jakby to była strefa wyludniona. Rzadko spotyka się kogoś na ulicy. Najczęściej są to biegacze i rowerzyści – jest ich chyba więcej niż osób spacerujących.

Na zewnątrz ziąb i padało. Byłem jednak w stanie cieszyć się taką pogodą, bo byłem odpowiednio ubrany. Jak to mówią Finowie: nie ma złej pogody, jest tylko złe ubranie.

Informacje o saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii podroze i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

8 odpowiedzi na „Helsinki – Turku

  1. salmiaki pisze:

    Ciszą w miastach wzbudza mój niepokój. Zawsze się zastanawiam, czy jest coś, o czym nke wiem?
    Bez czapki i tak mi zimno, kiedy na Ciebie patrzę 🙂

  2. Ultra pisze:

    Z czapką czy bez i tak zdjęcia wyszły rewelacyjnie, szczególnie, że w Helsinkach nie byłam i zapewne nie będę.
    Serdeczności zasyłam

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s