Warszawa

Mija kolejny tydzień, dobrze że ze za oknem ładnie świeci słońce, bo w przeciwnym razie nie łatwo byłoby mi zmotywować się do wstawania z łóżka.

Do biura chodzę tylko wtedy, gdy naprawdę muszę, po ostatnich przepychankach alergicznie reaguję na słowa: porozmawiajmy. Wątpię czy moje szefostwo interesuje zdanie czyjekolwiek prócz swojego. Zwykle spotkamy się żeby wysłuchiwać a nie żeby dyskutować. Oni swoje zdanie wyrażają naokraglo nie wiem jak ze słuchaniem bo jeszcze nie zaczęli. I te wszystkie osobiste wycieczki pod moim adresem, od których ściska mnie w środku. Chciałbym móc już poprosić o rozwiązanie umowy, ale muszę poczekać. Wszyscy dokoła orgazmują się wyjazdem integracyjnym, a ja nie daję rady wykrzesać z siebie entuzjazmu. Kolejny zadanie do wypełnienia w i tak pełnym już kalendarzu.

Na weekend jadę do Warszawy, odwiedzić znajomych. Krótka zmiana otoczenia dobrze mi zrobi, inaczej prześpię cały weekend.

Wczoraj zadzwoniła V. Razem z mężem zdecydowali kupić dom, taki wymarzony nad jeziorem. Cieszę się ich szczęściem, tylko nie zazdroszczę jej tam sprzątać… Zachciało mi się nawet otworzyć służbowy komputer i napisać kilka maili.

Nieznane's awatar

About saberblog

Sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, chyba rzeczywiście urodziłem się w czepku, mam poukładane priorytety i co chyba najważniejsze, podążam za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo dzięki niemu mogę przyglądać się sobie, swoim emocjom, a przy okazji także całej reszcie świata. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym i to naprawdę przyjemne uczucie - zrobić w życiu coś dla siebie, czasem nawet wbrew temu, co mówią inni, wbrew temu, co wypada, co należy, co trzeba. Czasami mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracę, chwilę temu wyemigrował z Polski, rzucił wszystko i ruszył w podróż dookoła świata, akbym dopiero co odwiedził kolejny, sto któryś kraj. A innym razem łapię się za głowę i myślę: ile to już lat minęło? Ile rzeczy wydarzyło się po drodze? Czas jest fascynującą materią - bezkresną, nieuchwytną, a jednak zostawiającą po sobie ślady, lubię obserwować własne emocje, ale też emocje innych ludzi. Może właśnie dlatego ten elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę regularnie. To zresztą jedna z niewielu rzeczy, które robię w życiu naprawdę systematycznie, bo z obowiązkowością zazwyczaj jestem trochę na bakier. Zdarza mi się wracać do wpisów sprzed roku czy kilku lat i wtedy często odkrywam coś ciekawego: patrząc na tamten czas z perspektywy zaledwie dwunastu miesięcy, nagle widzę, jak bardzo był wypełniony, ile się wydarzyło, ilu ludzi pojawiło się na mojej drodze, ile emocji zostało gdzieś zapisanych między kolejnymi akapitami. Myślę, że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi w życiu takiego mojego własnego „pionu”. Czegoś, co pozwala mi na chwilę się zatrzymać, spojrzeć wstecz i złapać właściwą perspektywę. A tak zawsze mogę wrócić do przeszłości i z pewnego dystansu zobaczyć, czy udało mi się zrealizować to, co sobie zamierzyłem, mogę sprawdzić, gdzie popełniłem błędy, co zrobiłem dobrze, a przede wszystkim - przypomnieć sobie te wszystkie dobre, czasem zupełnie niepozorne chwile, których byłem uczestnikiem. I chyba właśnie za to najbardziej lubię pisać, aby nie pozwolić, by życie, które tak szybko płynie, zbyt łatwo mi umknęło.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

1 Response to Warszawa

  1. salmiaki's awatar salmiaki pisze:

    Mam nadzieję, że Warszawa Cię rozrusza! Jeszcze szykuje się podobno piękny weekend!
    Jeśli chodzi o dom- mogłabym w nim sprzątać 🙂

Dodaj komentarz