Ostatnie dni obfitują głównie w absurdy oczywiście w pracy. W kółko słyszę: ja nie wiem, nie jestem odpowiedzialny, nie ja podejmuję tutaj decyzje, nie wiem skąd i dlaczego, tak było zawsze… Odbijam się od ściany a poziom frustracji narasta w tempie geometrycznym. Marchewka przestała się liczyć a kij nakręca coraz bardziej negatywne emocje. Bełkot, arogancja i bezczelność tylko mnie drażnią w konsekwencji w myślach mówię sobie pas, przed przełożonym kiwam głową a potem unikam wizyt w biurze. Nie będę walczył z wiatrakami ani udowadniał, że najgłupsze pomysły da się przepchnąć.
Na jutro na 15. zwołano pilne spotkanie i spodziewam się, że ogłoszą odejście Najwyższego a tym samym koniec wielkiej strategii i Wizji 2026. Podczas gdy ja mocno stąpam po ziemi i tkwię jeszcze w roku 2021, „góra” mentalnie jest już 5 lat do przodu i planuje, kalkuluje, liczy oszczędności, wróżąc z fusów.…
Ewidentnie jest to dla mnie znak, nachodzi hucpa, czas pozbierać swoje zabawki i szukać nowej piaskownicy.
Dziś kolejne interview, sytuacja jest więc dynamiczna i nie beznadziejna. Zadzwoniła też koleżanka, że na dniach powinienem dostać ofertę z jej firmy. Oby tylko okazała się sensowna, bo wniosek z prośbą o rozwiązanie umowy o pracę napisałem już dawno i czeka w szufladzie biurka żeby go podpisać.
About saberblog
Sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera.
Jestem szczęściarzem, chyba rzeczywiście urodziłem się w czepku, mam poukładane priorytety i co chyba najważniejsze, podążam za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo dzięki niemu mogę przyglądać się sobie, swoim emocjom, a przy okazji także całej reszcie świata.
Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym i to naprawdę przyjemne uczucie - zrobić w życiu coś dla siebie, czasem nawet wbrew temu, co mówią inni, wbrew temu, co wypada, co należy, co trzeba.
Czasami mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracę, chwilę temu wyemigrował z Polski, rzucił wszystko i ruszył w podróż dookoła świata, akbym dopiero co odwiedził kolejny, sto któryś kraj. A innym razem łapię się za głowę i myślę: ile to już lat minęło? Ile rzeczy wydarzyło się po drodze?
Czas jest fascynującą materią - bezkresną, nieuchwytną, a jednak zostawiającą po sobie ślady, lubię obserwować własne emocje, ale też emocje innych ludzi. Może właśnie dlatego ten elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę regularnie. To zresztą jedna z niewielu rzeczy, które robię w życiu naprawdę systematycznie, bo z obowiązkowością zazwyczaj jestem trochę na bakier.
Zdarza mi się wracać do wpisów sprzed roku czy kilku lat i wtedy często odkrywam coś ciekawego: patrząc na tamten czas z perspektywy zaledwie dwunastu miesięcy, nagle widzę, jak bardzo był wypełniony, ile się wydarzyło, ilu ludzi pojawiło się na mojej drodze, ile emocji zostało gdzieś zapisanych między kolejnymi akapitami.
Myślę, że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi w życiu takiego mojego własnego „pionu”. Czegoś, co pozwala mi na chwilę się zatrzymać, spojrzeć wstecz i złapać właściwą perspektywę.
A tak zawsze mogę wrócić do przeszłości i z pewnego dystansu zobaczyć, czy udało mi się zrealizować to, co sobie zamierzyłem, mogę sprawdzić, gdzie popełniłem błędy, co zrobiłem dobrze, a przede wszystkim - przypomnieć sobie te wszystkie dobre, czasem zupełnie niepozorne chwile, których byłem uczestnikiem.
I chyba właśnie za to najbardziej lubię pisać, aby nie pozwolić, by życie, które tak szybko płynie, zbyt łatwo mi umknęło.
Ten wpis został opublikowany w kategorii
praca i oznaczony tagami
praca. Dodaj zakładkę do
bezpośredniego odnośnika.
Powodzenia, trzymam kciuki!
💪
Zadzwonili. Dostałem.😂
W to nie wątpiłam, o Boski 🙂
I co teraz? Wyciagasz pismo z szuflady?
Częściej zmieniasz prace ode mnie! Chyba sie zasiedzialam!
Zgodziłem się. Szefa nie ma. Jutro Ide do biura zlozyc wypowiedzenie. Nie wiem, może wcisnę mu je nawet w gardo 😂
I w komentarzu do salmiaki dobra wiadomość. Trzymam kciuki za pomyślność decyzji.
Zmiany są trudne, ale potrzebne. Ba, czasem nawet konieczne. Trzymam kciuki byś w nowej pracy poczuł się jak „rybka w wodzie”
Pozdrawiam miło
I jak poszlo? Wypowiedziane co mialo zostac wypowiedziane? Ulga, luz, ekscytacja, radosc? Jak to jest? Ja od ponad siedmiu lat pracuje w jednym miejscu i z jednej strony marze o zmianie z drugiej mam sentymenty. Czasem euforia, wyzwania, hype, a czasem totalny dół. Obawiam się tylko, że w każdej dużej firmie będzie podobnie…
Łatwo poszło. Na luzie. Podniecenia nie ma, raczej ulga że nie muszę martwić się już tymi wszystkimi absurdalnymi problemami