Na zakręcie

Mówią że musisz walczyć z kilkoma złymi dniami, aby później zarobić najlepsze dni w swoim życiu. Nie łatwo przychodzi mi się z tym stwierdzeniem zgodzić, bo to problem z nastawieniem większości ludzi: życie nie polega na ciągłej walce i szukaniu swojego miejsca. Tak jakbym nie był wystarczająco dobry i muszę walczyć sam ze sobą aby dotrzeć tam gdzie chcę. Najchętniej po prostu bym się zrelaksował, był szczęśliwy na codzień, nie pracował bez końca nad byciem najlepszą wersją samego siebie.

Zupełnie nie wiem jaki będzie następny tydzień. Wiem za to jak fatalne mam nastawienie do powrotu do pracy 12-14 godzin na dobę. Najchętniej wypisałbym się z tej bajki i zaczął od nowa gdzieś indziej.

Znajomi wpierają mnie, jedni zazdroszczą, inni dają dobre rady żeby się nie zniechęcać, jeszcze inni straszą konsekwencjami. Wśród wszystkich złowieszczych scenariuszy istnieje M, codzienne życie i przyjemności.

Nie wiem, naprawdę nie wiem.

Informacje o saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

10 odpowiedzi na „Na zakręcie

  1. Ultra pisze:

    A jednak pamiętaj, że wybór należy do Ciebie i cokolwiek wybierzesz, żałować nie możesz 🙂
    Zasyłam serdeczności, życzę zdrowia

  2. Lucia pisze:

    Nie ma rady musisz sam to przetrawić. Nikt nie doradzi lepiej jak własne ja. Ale trzeba też przespać problem jaki się pojawia. I to nie jedną nocą.
    Trzymam kciuki.

  3. agnecha pisze:

    12-14 h to od ha dużo 😉 Musisz aż tyle? Potrzebujesz aż tyle? Zawsze można zmienić 😉
    ..Najtrudniej jest znów wpaść w rytm(pracy), gdy się na trochę z niego wypadnie np. przez (ś)wirusa 😉

    • saberblog pisze:

      Stanowczo za dużo jeśli to standard. Nie muszę i nie chcę tyle czasu spędzać w pracy. Muszę coś z tym szybko zrobić

      • agnecha pisze:

        Pomyśl, na pewno znajdziesz sposób 🙂 Nie trzeba się zawzinać jeśli nie trzeba. Z tego co piszesz, to osiągnąłeś już fajny poziom, masz pospelniane marzenia i stać cię na spełnianie kolejnych. Ambicje gnają wyżej, więcej… Jeśli to cel i jest satysfakcja to ok, ale z drugiej strony: po co? Jakim kosztem? A zdrowia nikt nie zwróci. Stres i przepracowanie zawsze wychodzi bokiem. Trzeba pracować mniej a więcej korzystać z życia, mieć czas i siłę/zdrowie, by się nim cieszyć.
        Przepraszam, że tak się wymądrzam. Właśnie się dowiedziałam, że mój dobry Przyjaciel-pracuś na 300%normy ;( ma raka. Czuję się bezsilna 😦

      • saberblog pisze:

        Wiem, słyszałem to już od znajomych i przyjaciół . Skyszlem tez krytykę i dobre radu co by ktos zrobił albo co mnie czeka jak źle wybiorę….

      • agnecha pisze:

        Nie słuchaj innych. Słuchaj siebie. To najważniejsze. 🙂

  4. Dobrze ze wśród tych zlowieszczych wieści jest jeszcze miejsce i na dobro. Nie daj się zwariować. Trzymam kciuki!

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s