Się pracuje

W pracy kolejne zmiany. Szefostwo programu postanowiło przyjrzeć się zespołom i ludziom które w nich pracują i na początku lipca ogłosiło że niedługo zaproponują zmiany. Tak się i stało, wywalili mojego turbana z Indii, który od początku uprzykrzał mi życie telefonami o dziwnych porach i jeszcze dwóch innych Hindusów. Turban od razu po ogłoszeniu zmian zadzwonił do mnie, żalił się, próbując wybadać jak się czuję i co my teraz zrobimy. My? No u mnie nic się nie zmienia, dostałem nową rolę i dodatkowe obowiązki. Widząc że nie trafił na podatny grunt do wylewania gorzkich żali szybko zakończył naszą rozmowę i się rozłączył. Z Hindusami nikt nie chce u nas w programie pracować, komunikacja z nimi nigdy nie należy do prostych i lekkich, bo człowiek zawsze musi główkować co Rawindra Kumar czy inny Radżundrip chce powiedzieć bo oni nie potrafią normalnie zapytać albo poprosić zawsze musi to być okraszone przedziwnym słownictwem i wyrażeniami: revert back, prepone, it’s raining outside, doing the needful, what time do you close your shop today? – ile razy słyszę lub czytam podobne wyrażenia wiem że nadawca pochodzi z Indii. Dziwnie rozumieją opisywane problemy, jakoś tak interpretują inaczej. Że ja o jednym, oni niby o tym samym, ale jednak obok i ich rozwiązania są na zasadzie obchodzenia problemu, co jednak nie jest rozwiązaniem

Regularnie pojawiam się w biurze, bo praca w upały najlepiej wychodzi mi w pomieszczeniu klimatyzowanym. Dziś ostatni dzień przed weekendem. Byle do 16.30…

Nieznane's awatar

About saberblog

Sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, chyba rzeczywiście urodziłem się w czepku, mam poukładane priorytety i co chyba najważniejsze, podążam za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo dzięki niemu mogę przyglądać się sobie, swoim emocjom, a przy okazji także całej reszcie świata. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym i to naprawdę przyjemne uczucie - zrobić w życiu coś dla siebie, czasem nawet wbrew temu, co mówią inni, wbrew temu, co wypada, co należy, co trzeba. Czasami mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracę, chwilę temu wyemigrował z Polski, rzucił wszystko i ruszył w podróż dookoła świata, akbym dopiero co odwiedził kolejny, sto któryś kraj. A innym razem łapię się za głowę i myślę: ile to już lat minęło? Ile rzeczy wydarzyło się po drodze? Czas jest fascynującą materią - bezkresną, nieuchwytną, a jednak zostawiającą po sobie ślady, lubię obserwować własne emocje, ale też emocje innych ludzi. Może właśnie dlatego ten elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę regularnie. To zresztą jedna z niewielu rzeczy, które robię w życiu naprawdę systematycznie, bo z obowiązkowością zazwyczaj jestem trochę na bakier. Zdarza mi się wracać do wpisów sprzed roku czy kilku lat i wtedy często odkrywam coś ciekawego: patrząc na tamten czas z perspektywy zaledwie dwunastu miesięcy, nagle widzę, jak bardzo był wypełniony, ile się wydarzyło, ilu ludzi pojawiło się na mojej drodze, ile emocji zostało gdzieś zapisanych między kolejnymi akapitami. Myślę, że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi w życiu takiego mojego własnego „pionu”. Czegoś, co pozwala mi na chwilę się zatrzymać, spojrzeć wstecz i złapać właściwą perspektywę. A tak zawsze mogę wrócić do przeszłości i z pewnego dystansu zobaczyć, czy udało mi się zrealizować to, co sobie zamierzyłem, mogę sprawdzić, gdzie popełniłem błędy, co zrobiłem dobrze, a przede wszystkim - przypomnieć sobie te wszystkie dobre, czasem zupełnie niepozorne chwile, których byłem uczestnikiem. I chyba właśnie za to najbardziej lubię pisać, aby nie pozwolić, by życie, które tak szybko płynie, zbyt łatwo mi umknęło.
Ten wpis został opublikowany w kategorii praca i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 Responses to Się pracuje

  1. Ultra's awatar Ultra pisze:

    Znajoma współpracuje z Hindusami, ma podobne zdanie, ale raz w roku jeździ służbowo do Indii, więc usprawiedliwia ich nędzą życia, niemożnością dobrego wykształcenia, biedą egzystencji, kastowością… Żaden z jej współpracowniów nie ma łazienki i nigdy nie był za granicą, za to wszyscy boją się stracić pracę.
    Zasyłam serdeczności

Dodaj komentarz