Czas nie czeka i świat nie czeka

Nie mam ostatnio weny na pisanie. Codzienne życie kręci się wokół pracy i spotkań ze znajomymi. Żeby zupełnie nie zgnuśnieć i cofnąć się intelektualnie funduję sobie weekendy w nieznanych miejscach tudzież chodzę do teatru czy kina. Nie dopadł mnie żaden wielki smutek po prostu nie czuję potrzeby przelewania myśli na papier. Przestałem latać do domu w Szwajcarii, ograniczyły się nasze kontakty z M. Nie cierpię i nie katuję się myślami po prostu idę dalej. Nie jestem specjalistą, nie szukałem pomocy ekspertów, w głowie mi się samo poukładało, poszedłem w interpretację pt. że to on mnie stracił a nie ja jego i zająłem się sobą. Coś się skończyło, ale też coś się zaczęło. Czas nie czeka i świat nie czeka. Najgorsze co mógłbym sobie robić to kierować się lękiem. Nie mogę pójść w interpretację pt. nie poradzę sobie, już nikogo takiego nie spotkam. Nie mam pojęcia czy już nikogo takiego nie spotkam, nie mogę przewidzieć przyszłości, to jest nielogiczne. Aktualnie skupiłem się na sobie, na dawaniu sobie tego czego najbardziej mi teraz brakuje i poszedłem do przodu. Myślę że czas zrobi swoje o ile to przepracuję.

Nieznane's awatar

About saberblog

Sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, chyba rzeczywiście urodziłem się w czepku, mam poukładane priorytety i co chyba najważniejsze, podążam za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo dzięki niemu mogę przyglądać się sobie, swoim emocjom, a przy okazji także całej reszcie świata. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym i to naprawdę przyjemne uczucie - zrobić w życiu coś dla siebie, czasem nawet wbrew temu, co mówią inni, wbrew temu, co wypada, co należy, co trzeba. Czasami mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracę, chwilę temu wyemigrował z Polski, rzucił wszystko i ruszył w podróż dookoła świata, akbym dopiero co odwiedził kolejny, sto któryś kraj. A innym razem łapię się za głowę i myślę: ile to już lat minęło? Ile rzeczy wydarzyło się po drodze? Czas jest fascynującą materią - bezkresną, nieuchwytną, a jednak zostawiającą po sobie ślady, lubię obserwować własne emocje, ale też emocje innych ludzi. Może właśnie dlatego ten elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę regularnie. To zresztą jedna z niewielu rzeczy, które robię w życiu naprawdę systematycznie, bo z obowiązkowością zazwyczaj jestem trochę na bakier. Zdarza mi się wracać do wpisów sprzed roku czy kilku lat i wtedy często odkrywam coś ciekawego: patrząc na tamten czas z perspektywy zaledwie dwunastu miesięcy, nagle widzę, jak bardzo był wypełniony, ile się wydarzyło, ilu ludzi pojawiło się na mojej drodze, ile emocji zostało gdzieś zapisanych między kolejnymi akapitami. Myślę, że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi w życiu takiego mojego własnego „pionu”. Czegoś, co pozwala mi na chwilę się zatrzymać, spojrzeć wstecz i złapać właściwą perspektywę. A tak zawsze mogę wrócić do przeszłości i z pewnego dystansu zobaczyć, czy udało mi się zrealizować to, co sobie zamierzyłem, mogę sprawdzić, gdzie popełniłem błędy, co zrobiłem dobrze, a przede wszystkim - przypomnieć sobie te wszystkie dobre, czasem zupełnie niepozorne chwile, których byłem uczestnikiem. I chyba właśnie za to najbardziej lubię pisać, aby nie pozwolić, by życie, które tak szybko płynie, zbyt łatwo mi umknęło.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.