Bejrut

Dotarłem do Bejrutu, zarówno, ja jak i mój bagaż. W samolocie miałem lekki spadek formy, mam wrażenie że coś mi zaszkodziło i pierwszy raz od lat myślałem, że będę zmuszony skorzystać z papierowej torebki. W Bejrucie po mimo późnej pory było bardzo ciepło, ponad 20 stopni, na lotnisku czekał na mnie kierowca, który zawiózł mnie do Hamry gdzie znajdował się mój hotel. Powietrze było ciepłe, lepkie i jakby słodkie. Rano od wczesnych godzinach szybko robiło się upalnie.

Grupa z którą jedziemy pojutrze do Syrii powoli zjeżdża się do stolicy Libanu. Angole lecący z Londynu mają problemy z połączeniami.

Dziś wszystkich rozemocjonowała wiadomość że w Syrii nie akceptuje się dolarów amerykańskich wydanych przed 2013 roku. Jadąc tam, wiozę ze sobą gotówkę, za którą opłacę pobyt, jedzenie, zwiedzenia i wizę. Nie akceptuje się kart kredytowych a bankomaty pozostawiają wiele do życzenia. Okazało się że wiele osób nie było na to przygotowanych, albo po prostu wypłacili w swoim kraju dolary z banku a dopiero tutaj okazało się, że data emisji na banknocie jest aż tak istotna. Średnio uśmiechało mi się chodzenie po mieście z nieporęczną gotówką na kilkaset dolarów dlatego w kantorze kupiłem same setki. Dziś okazało się że właśnie z tymi setkami będzie największy problem, bo zarówno Libańczycy jak i Syryjczycy patrzą i sprawdzają je po kilka razy nim je przyjmą. Limity w libańskich bankomatach i okrutnie niekorzystny kurs walut wcale w tym nie pomagają.

Spotkałem się z kolegą. Poszliśmy na lunch. Jestem w stolicy Libanu a Hadi na lunch wybrał dla nas włoską knajpę…

Nieznane's awatar

About saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii podróże i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 Responses to Bejrut

  1. salmiaki's awatar salmiaki pisze:

    Zapowiada się ciekawie…

  2. Ultra's awatar Ultra pisze:

    Syria dla odważnych… Sama jestem ciekawa Twoich odczuć.

  3. trollatrolla's awatar trollatrolla pisze:

    nadal nurtuje mnie pytanie „ale po co?!”. Ale to retoryczne pytanie.
    Tylko się nie rozchoruj!

Dodaj odpowiedź do Ultra Anuluj pisanie odpowiedzi