Multan – Bahawalpur

Pakistan, zawsze uznawany za kraj podwyższonego ryzyka, nigdy nie był przesadnie turystycznym miejscem. Aktualnie, z uwagi na niestabilną sytuację w sąsiednim Afganistanie, podróżowanie po Pakistanie jest szczególnie niebezpieczne, bardzo utrudnione, a okresowo w ogóle niemożliwe.

Wszędzie poruszamy się w eskorcie policji, policjanci są uzbrojeni, jadąc busem przez miasto przed nami jak i za nami towarzyszą nam auto z zapalonymi sygnałami świetlnymi. Władze obawiają się zamachów. Liczba samobójczych zamachów w Pakistanie rośnie, zdaniem naszego przewodnika prawdopodobnie jest to związane z wyborami parlamentarnymi, które mają odbyć się w styczniu przyszłego roku. Po autostradzie czy drogach poza wielkimi miastami jesteśmy sami, ale jak tylko zbliżamy się do granic miasta niespodziewanie pojawia się konwój policyjny. Nasz lokalny przewodnik raz po raz otrzymuje telefonu i musi zgłaszać gdzie w danym momencie znajdujemy się jego grupa. W Multan mieliśmy potrzebę odwiedzenia centrum handlowego, bo jednemu z naszych towarzyszy podróży linie lotnicze zgubiły bagaż, który nie dotarł do Pakistanu pomimo upływu trzech dni i zdesperowany nie miał wyboru, jak tylko udać się na zakupy do lokalnej galerii handlowej. Pojechaliśmy tam wszyscy. Pakistan okazał się rajem do robienia zakupów zwłaszcza ciuchowych, wszystko kosztuje tutaj śmieszne pieniądze. Początkowo myślałem, że niska cena odbija się na jakości, ale uświadomiono mnie, że większość producentów odzieży ma swoje fabryki właśnie tutaj albo w Bangladeszu. Trochę się zdziwiłem kiedy w jednym ze sklepów zorientowałem się, że chodzi za mną pan z karabinem. Pomyślałem wtedy, że to może ochrona sklepu, ale nie, to był policjant przydzielony do ochrony naszej grupy. Nasz widok wzbudzał zainteresowanie innych kupujących a ja przez pół godziny mogłem poczuć się niczym Kim Kardashian…

W drodze z Multan do Lahore zatrzymała nas policja Elite. Elitarna Policja Komandosów specjalizująca się w operacjach antyterrorystycznych i obowiązkach związanych z bezpieczeństwem VIPów, a także przeciwdziałaniem poważnym przestępstwom i wykonywanie operacji obarczonych wysokim ryzykiem, których nie może przeprowadzić zwykła policja. W skrócie jednostka antyterrorystyczna. Panowie z karabinami weszli do autokaru, wykrzyczeli coś w urdu po czym podeszli do pana z Norwegii i zapytali go…czy jest z Chin czym wywołali salwę śmiechu.

Nieznane's awatar

About saberblog

Sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, chyba rzeczywiście urodziłem się w czepku, mam poukładane priorytety i co chyba najważniejsze, podążam za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo dzięki niemu mogę przyglądać się sobie, swoim emocjom, a przy okazji także całej reszcie świata. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym i to naprawdę przyjemne uczucie - zrobić w życiu coś dla siebie, czasem nawet wbrew temu, co mówią inni, wbrew temu, co wypada, co należy, co trzeba. Czasami mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracę, chwilę temu wyemigrował z Polski, rzucił wszystko i ruszył w podróż dookoła świata, akbym dopiero co odwiedził kolejny, sto któryś kraj. A innym razem łapię się za głowę i myślę: ile to już lat minęło? Ile rzeczy wydarzyło się po drodze? Czas jest fascynującą materią - bezkresną, nieuchwytną, a jednak zostawiającą po sobie ślady, lubię obserwować własne emocje, ale też emocje innych ludzi. Może właśnie dlatego ten elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę regularnie. To zresztą jedna z niewielu rzeczy, które robię w życiu naprawdę systematycznie, bo z obowiązkowością zazwyczaj jestem trochę na bakier. Zdarza mi się wracać do wpisów sprzed roku czy kilku lat i wtedy często odkrywam coś ciekawego: patrząc na tamten czas z perspektywy zaledwie dwunastu miesięcy, nagle widzę, jak bardzo był wypełniony, ile się wydarzyło, ilu ludzi pojawiło się na mojej drodze, ile emocji zostało gdzieś zapisanych między kolejnymi akapitami. Myślę, że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi w życiu takiego mojego własnego „pionu”. Czegoś, co pozwala mi na chwilę się zatrzymać, spojrzeć wstecz i złapać właściwą perspektywę. A tak zawsze mogę wrócić do przeszłości i z pewnego dystansu zobaczyć, czy udało mi się zrealizować to, co sobie zamierzyłem, mogę sprawdzić, gdzie popełniłem błędy, co zrobiłem dobrze, a przede wszystkim - przypomnieć sobie te wszystkie dobre, czasem zupełnie niepozorne chwile, których byłem uczestnikiem. I chyba właśnie za to najbardziej lubię pisać, aby nie pozwolić, by życie, które tak szybko płynie, zbyt łatwo mi umknęło.
Ten wpis został opublikowany w kategorii podróże i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

10 Responses to Multan – Bahawalpur

  1. salmiaki's awatar salmiaki pisze:

    Brzmi to trochę strasznie…

  2. Kilka lat temu jeździłem po Kaszmirze i Ladakhu i też była eskorta i kontrole, choć znacznie mniej intensywne niż to co opisujesz. Szczerze mówiąc nieco mi to popsuło mi to przyjemność z wycieczki.

  3. Zderzenie dwóch całkiem innych światów. Dla nich to codzienność i norma…ciekawe..

Dodaj komentarz