Przez ostatnie kilka tygodni zawodowo głównie „gimnastykowałem się” byleby się nie narobić. Tematy i projekty, które pojawiały się na horyzoncie spychałem na innych albo znikałem z biura, byleby nie zostać przydzielony do czegoś, co było jednym wielkim szambem. Taka strategia nie mogła sprawdzać się w nieskończoność, wiedziałem że kiedy wrócę do biura po świętach nie będę miał już wymówek i będę musiał zmierzyć się z rzeczywistością. Od zeszłego tygodnia zacząłem wysyłać na zewnątrz swoje cv, perspektywa pozostania w obecnym zespole firmy „budującej lepszy świat pracy” nieustannie wzbudza we mnie agresję i pogardę. Dziś rano w ogóle nie planowałem pojawić się w biurze, jak tylko rano zobaczyłem za oknem śnieg i temperaturę -9, to przykryłem się tylko głębiej kołdrą i poszedłem w kimę. Do biura dotarłem na 13.00 po to by zjeść lunch, poczytać horoskop, wypić dwie kawy i o 16 wróciłem do domu. Perspektywa oczekującej mnie jutro rozprawy rozwodowej bardzo skutecznie psuje mi nastrój. Wieczorem odebrałem wiadomość od klienta, z pytaniem czy nie chciałbym znowu dla niego pracować. Jutro ma podać mi więcej szczegółów. Jest jak w filmie „Diabeł ubiera się u Prady” – kiedy całe twoje życie się zawali, to znaczy że czas na awans.
Archiwum
Tagi
- Afganistan
- amore
- Anglia
- Arabia Saudyjska
- Australia
- Austria
- Azerbejdżan
- Bahrajn
- Bali
- Brazylia
- Chile
- Chiny
- Chorwacja
- Ekwador
- emigracja
- Estonia
- Fidżi
- Filipiny
- Francja
- GH
- Gruzja
- Hawaje
- Hiszpania
- Holandia
- Hongkong
- Indie
- Irak
- Iran
- Irlandia
- Japonia
- Kanada
- Karaiby
- Katar
- Kazachstan
- Kirgistan
- Kolumbia
- Liban
- Libia
- Malezja
- Malta
- Mądrości
- Niemcy
- Nowa Zelandia
- Oman
- Pakistan
- Palau
- Panama
- Peru
- podróże
- Polinezja
- Portugalia
- praca
- RTW
- Serbia
- Seszele
- Singapur
- St. Maarten
- studia
- Syria
- Szwajcaria
- Tadżykistan
- Tajlandia
- tanzania
- Turcja
- Turkmenistan
- USA
- Uzbekistan
- Warszawa
- Wietnam
- Wrocław
- Wyspy Cooka
- włochy
- Zanzibar
- ZEA
- związek

Życzę zatem awansu i spokoju tak potrzebnego jak powietrze, by móc oddychać.
Serdeczności
Ale nie napisałeś, co było w horoskopie!
Przytulam Cię mocno, trzymaj się, nie poddaj się złym emocjom. Coś się kończy, ale coś się zaczyna. Ja w Ciebie wierzę. Zasługujesz na gwiazdkę z nieba!
Trzymaj się..
Czasem lepiej tak.. by mogło znów być lepiej. Inaczej.
Zamykasz drzwi otwierają się okna.. możliwości..
słuchaj… skoro możesz iść do pracy na kawę i horoskop to po co ci inna robota?
Opowieść o zwrotach losu i zmianach w życiu zawodowym, które nieraz przypominają scenariusz filmowy.
Przyznajesz się do unikania trudnych projektów, ale nadszedł wyczekiwany moment, gdy trzeba stawić czoła rzeczywistości. Niechęć do obecnego zespołu i pragnienie uniknięcia rutyny pracy skłoniły Cię do poszukiwań nowych perspektyw. Historia ta ukazuje, że nawet w najtrudniejszych momentach życia zawodowego mogą pojawić się nieoczekiwane okazje.
Jeśli miałby powstać film to tyko po mojej śmierci😂
Na razie nigdzie się nie wybieram więc nie pozostaje mi nic innego jak brnąć w nieznane
Plan na film po śmierci brzmi jak dramat z nutką czarnej komedii! 😂🎬 Póki co, życie to najlepszy scenariusz, więc biorę popcorn i czekam na kolejne nieznane przygody Twoje!