Za tydzień mam być w Libii – ciąg dalszy

Nieukojonymi krokami zbliża się mój wyjazd do Libii. Długo czekałem na promesę wizową, zdając sobie sprawę z tego, że najtrudniejsze nastąpi po. W zeszły czwartek wieczorem otrzymałem wiadomość że promesa wizowa została wydana i przesłana do konsulatu w Rzymie. Dostałem namiary na pośrednika w Szwecji który za 200 eur miał zorganizować mi wydanie wizy. Spakowałem paszport, zdjęcia i inne dokumenty do koperty i niezwłocznie wysłałem kurierem DHL. Paczka nadana w piątek została odebrana przez kuriera w poniedziałek, dwa dni przeleżała w punkcie dystrybucyjnym w Zabrzu, potem długo długo nic i zacząłem wątpić czy dojdzie do Rzymu w tym samym tygodniu. W tzw. międzyczasie okazało się że przesyłka nie była ekspresowa a dotarcie z Polski może potrwać do 12 dni roboczych…

Średnio kilkanaście razy dziennie sprawdzałem status wysyłki, kląłem na czym świat stoi że kurier działa opieszale. Zacząłem planowość, że poświęcę swój czas i pieniądze, w środę czy czwartek polecę na szybko do stolicy Włoch odebrać swój paszport osobiście. Zapłacę za wszystko jak za zboże ale dotrę do Tunisu na czas. Dopiero w czwartek przesyłka dotarła do Mediolanu skąd do Rzymu wciąż miała jednak daleko. Ku mojemu zdziwieniu tego samego dnia przesyłka dotarła do Rzymu i została doręczona. Dziś jest piątek, w Libii dzień wolny od pracy, konsulaty nie pracują wg lokalnych godzin urzędowania. Ale nie konsulat libijski w Rzymie! Po południu otrzymałem wiadomość, że wiza została przyznana a paszport odesłany do Polski. No więc chyba jadę!

Nieznane's awatar

About saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii podróże i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

10 Responses to Za tydzień mam być w Libii – ciąg dalszy

  1. salmiaki's awatar salmiaki pisze:

    Emocje, jak z Pocztą Polską!
    Ja śledzę dwadzieścia przesyłek wysłanych w odległości od budynku poczty do adresata na odcinku 500m-20km. O ile można sprawdzić, czy przesyłkę ktoś odebrał, to już z otrzymaniem potwierdzenia odbioru nie jest prosta sprawa 🙂
    No więc piszesz, że lecisz… a to sprawia, że czuję, że nastąpi u Ciebie większa aktywność w mediach społecznościowych, bo nie ukrywam, że okresowo tęsknię 🙂 🙂 🙂

  2. Rzeczywiście, wszelkie ostrzeżenia any libańskie masz w poważaniu…tam przecież te różne Hamasy, Hazbollasy i inne tam takie terrorysty….udanego pobytu, tak trzymaj.

  3. salmiaki's awatar salmiaki pisze:

    „Za tydzień mam być w Lidlu”- nie będę gorsza 😉

  4. Taka złośliwość rzeczy martwych I ludzi żyjących, jak Ci bardzo na czymś zależy;))