Nie poszedłem dziś do biura ambitnie planując ogarnąć największe tematy przed urlopem, by z czystym sumieniem wypisać się na tydzień z rygoru pracy i czytania maili. Prawie mi się to udało, choć pod na koniec starłem się z nową szefową tak, że iskrzyło i musiałem ją przepraszać, żeby nie pozostawiać za sobą niedopowiedzianych spraw i fermentu, który z czasem i tak z resztą wybije. Znikam, w Libii nie działają telefony a internet jest komfortem, którego nie potrzebuję.
Nauczony doświadczeniami innych, lekko spakowałem swój bagaż a osobno ogarnąłem bagaż podręczny, z najpotrzebniejszymi rzeczami, tak na wszelki wypadek gdyby główny bagaż mi nie doleciał a ja miałabym spędzić w Libii tydzień tylko w tym co mam przy sobie. W Trypolisie H&M nie mają a perspektywa zwiedzania kraju w sandałach i kandorze nie napawa mnie radością.
Późno położyłem się spać, do końca tonąc w myślach czy wszystko na pewno spakowałem, czy niczego nie zapomniałem, czy jest coś o czym miałem pamiętać załatwić przed wylotem.
About saberblog
sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera.
Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba.
Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony.
Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii
podróże i oznaczony tagami
Libia,
podróże. Dodaj zakładkę do
bezpośredniego odnośnika.
Oby się obyło bez niespodziewajek typu zaginiony bagaż 😀
Będzie ciepło, a nawet gorąco, filtry ochronne konieczne. Gratuluję odwagi.
Zasyłam serdeczności