Do Tunisu dotarłem, nawet nie było bardzo ciepło, wszyscy wokoło chodzili w kurtkach podobnie zresztą jak ja. Bagaż mi dowieźli więc mogłem odetchnąć z ulgą. Ostanie na co miałem ochotę to robienie last minute zakupów w Tunisie byleby mieć co ze sobą wziąć na trasę po Libii. Do hotelu dojechałem zwykłą taksówką, będąc na w pół śnięty chyba dałem się oszukać i zapłaciłem za kurs więcej niż powinienem. Hotel położony nigdzie, za oknem szeroka ulica i puste niezagospodarowane przestrzenie. Grupa powoli zjeżdża się do Tunisu, wśród nas są Anglicy, Szkoci, Amerykanie, Kolumbijczyk, Włoch, Niemiec i ja. Wcześnie rano spotykamy się na lotnisku przy odprawie Libyan Wings.
W Tunezji byłem już wcześniej, kiedyś ten kraj bardzo mnie fascynował, bo to najbardziej liberalny kraj w Północnej Afryce, który szczyci się perfekcyjnym balansem pomiędzy tradycją Islamu i nowoczesną polityką oraz klimatem nieokiełznanej przyrody i wspaniałych ośrodków turystycznych. I wciąż tak jest, znajdziemy w tym kraju zachwycające, wielowiekowe zabytki, aromatyczną kuchnię i zapierające dech w piersiach widoki. Turystów wciąż przyciągają tutejsze atrakcje, historia i gościnność mieszkańców. Z upływem lat widać jednak jak mocno podupada baza hotelowa i spadla jakość usług.

Kuchnia… Jadłbym, choć nigdy nie miałem okazji. Jest gdzieś w Wawie? (Poza sąsiadami z ambasady… ;))
Polecam grillowane jąderka…
W smaku jak jagnięcina z awokado albo czymś trawiastym, niektórzy mówili że smakuje im jak żołądki.
Plus coś o czym nie wiedziałem: grillowanie maja również tę zaletę, że pozwala zachować jądra w całej postaci…😂
Libijskiej restauracji w stolicy brak, libańska tylko Le Cedre. Też polecam
To ja się jeszcze zastanowię… 😉
Dodam jeszcze z kuchennych przeżyć ciężką szorbę, czyli tłustą baraninę ze słodkim posmakiem kurkumy. Tłuszcz na słodko, ryż na słodko i hebaciany ulepek aż mdli.
Zasyłam serdeczności