Tunis

Do Tunisu dotarłem, nawet nie było bardzo ciepło, wszyscy wokoło chodzili w kurtkach podobnie zresztą jak ja. Bagaż mi dowieźli więc mogłem odetchnąć z ulgą. Ostanie na co miałem ochotę to robienie last minute zakupów w Tunisie byleby mieć co ze sobą wziąć na trasę po Libii. Do hotelu dojechałem zwykłą taksówką, będąc na w pół śnięty chyba dałem się oszukać i zapłaciłem za kurs więcej niż powinienem. Hotel położony nigdzie, za oknem szeroka ulica i puste niezagospodarowane przestrzenie. Grupa powoli zjeżdża się do Tunisu, wśród nas są Anglicy, Szkoci, Amerykanie, Kolumbijczyk, Włoch, Niemiec i ja. Wcześnie rano spotykamy się na lotnisku przy odprawie Libyan Wings.

W Tunezji byłem już wcześniej, kiedyś ten kraj bardzo mnie fascynował, bo to najbardziej liberalny kraj w Północnej Afryce, który szczyci się perfekcyjnym balansem pomiędzy tradycją Islamu i nowoczesną polityką oraz klimatem nieokiełznanej przyrody i wspaniałych ośrodków turystycznych. I wciąż tak jest, znajdziemy w tym kraju zachwycające, wielowiekowe zabytki, aromatyczną kuchnię i zapierające dech w piersiach widoki. Turystów wciąż przyciągają tutejsze atrakcje, historia i gościnność mieszkańców. Z upływem lat widać jednak jak mocno podupada baza hotelowa i spadla jakość usług.

Nieznane's awatar

About saberblog

Sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, chyba rzeczywiście urodziłem się w czepku, mam poukładane priorytety i co chyba najważniejsze, podążam za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo dzięki niemu mogę przyglądać się sobie, swoim emocjom, a przy okazji także całej reszcie świata. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym i to naprawdę przyjemne uczucie - zrobić w życiu coś dla siebie, czasem nawet wbrew temu, co mówią inni, wbrew temu, co wypada, co należy, co trzeba. Czasami mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracę, chwilę temu wyemigrował z Polski, rzucił wszystko i ruszył w podróż dookoła świata, akbym dopiero co odwiedził kolejny, sto któryś kraj. A innym razem łapię się za głowę i myślę: ile to już lat minęło? Ile rzeczy wydarzyło się po drodze? Czas jest fascynującą materią - bezkresną, nieuchwytną, a jednak zostawiającą po sobie ślady, lubię obserwować własne emocje, ale też emocje innych ludzi. Może właśnie dlatego ten elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę regularnie. To zresztą jedna z niewielu rzeczy, które robię w życiu naprawdę systematycznie, bo z obowiązkowością zazwyczaj jestem trochę na bakier. Zdarza mi się wracać do wpisów sprzed roku czy kilku lat i wtedy często odkrywam coś ciekawego: patrząc na tamten czas z perspektywy zaledwie dwunastu miesięcy, nagle widzę, jak bardzo był wypełniony, ile się wydarzyło, ilu ludzi pojawiło się na mojej drodze, ile emocji zostało gdzieś zapisanych między kolejnymi akapitami. Myślę, że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi w życiu takiego mojego własnego „pionu”. Czegoś, co pozwala mi na chwilę się zatrzymać, spojrzeć wstecz i złapać właściwą perspektywę. A tak zawsze mogę wrócić do przeszłości i z pewnego dystansu zobaczyć, czy udało mi się zrealizować to, co sobie zamierzyłem, mogę sprawdzić, gdzie popełniłem błędy, co zrobiłem dobrze, a przede wszystkim - przypomnieć sobie te wszystkie dobre, czasem zupełnie niepozorne chwile, których byłem uczestnikiem. I chyba właśnie za to najbardziej lubię pisać, aby nie pozwolić, by życie, które tak szybko płynie, zbyt łatwo mi umknęło.
Ten wpis został opublikowany w kategorii podróże i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 Responses to Tunis

  1. Kuchnia… Jadłbym, choć nigdy nie miałem okazji. Jest gdzieś w Wawie? (Poza sąsiadami z ambasady… ;))

    • saberblog's awatar saberblog pisze:

      Polecam grillowane jąderka…

      W smaku jak jagnięcina z awokado albo czymś trawiastym, niektórzy mówili że smakuje im jak żołądki.
      Plus coś o czym nie wiedziałem: grillowanie maja również tę zaletę, że pozwala zachować jądra w całej postaci…😂

      Libijskiej restauracji w stolicy brak, libańska tylko Le Cedre. Też polecam

  2. Ultra's awatar Ultra pisze:

    Dodam jeszcze z kuchennych przeżyć ciężką szorbę, czyli tłustą baraninę ze słodkim posmakiem kurkumy. Tłuszcz na słodko, ryż na słodko i hebaciany ulepek aż mdli.
    Zasyłam serdeczności

Dodaj komentarz