Trypolis – Ghadamis – dzień 2

Dziś po śniadaniu roszylismy na południe kraju w stronę Sahary i Ghadamisu. Cały dzień w rozpadającym się autobusie na czeskich rejestracjach. Nie wiem jak ten Neoplan dotarł aż do Północnej Afryki, w każdym razie Czechom nadawał się tylko na złom, więc go odstąpili. Klimatyzacja raz działa raz nie, siedzenia się rozjeżdżają, nie można przyciemnić okien, bo rolety są pourywane, ale najgorsze są górne pojemniki na bagaże, które samoczynnie się otwierają a na zakrętach chyboczą nad naszymi głowami jakby miały zaraz odpaść z zawiasów. Podróż z przygodami!

Grupę mamy zgraną, choć dość dużą, bo aż piętnastoosobową, nikt nie odstaje. Prawie… bo jeden wiekowy pan Albert, lubujący się w opowieściach o tym jak tu był w latach 70, notorycznie żyje w innej strefie czasowej.

Po kilkugodzinnej jeździe na południowy zachód kraju dotarliśmy do Qasr al-Haj. Spichlerza przypominającego fortecę, używanego nieprzerwanie od ponad dziewięciu stuleci. Styl berberyjski jest bardzo sugestywny, bo zwykła prostota konstrukcji łączy się z surowym krajobrazem Sahary, tworząc ponadczasowe piękno. Niektóre berberyjskie budowle w sąsiedniej Tunezji zyskały światową sławę po tym, jak George Lucas umieścił je w swoich filmach „Gwiezdne Wojny”. Qasr al-Haj jest najpiękniejszym dziełem architektury berberyjskiej w Libii. Budowla ta nie jest ani fortecą, ani ufortyfikowaną wioską. Budynek pełni funkcję magazynu, stworzonego w celu przechowywania zbiorów półkoczowniczej i częściowo osiadłej ludności regionu.

Następnie był Nalut, malownicze miasteczko liczące ponad 2000 lat, wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, położone w zachodniej części Libii, taki ukryty klejnot czekający na odkrycie. Dzięki swojej bogatej historii, oszałamiającym krajobrazom i wyjątkowym zabytkom oferujący podróżnikom wrażenia od starożytnych ruin po wysokie góry. Jedną z unikalnych cech Nalut są jaskinie wykute w formacjach skalnych. Te starożytne budowle służyły jako domy, zapewniając schronienie zarówno przed surowym pustynnym klimatem, jak i potencjalnymi najeźdźcami. Najbardziej żałowałem że nie mogliśmy zostać tubką noc. Okazało się że dzięki niezanieczyszczonemu niebu i minimalnej ilości świateł Nalut stanowi idealne miejsce do obserwowania gwiazd.

W wyjeździe towarzyszy nam dwóch pilotów oraz policjant. Jeden przewodnik mówi tak cicho że trzeba się skupić aby go usłyszeć, drugi gada nieprzerwanie i głośno niekoniecznie na tematy związane z odwiedzanymi miejscami i musimy go uciszać. Policjant to postać enigmatyczna, nic nie mówi tylko obserwuje i świdruje tymi swoimi przenikliwymi czarnymi jak węgiel oczkami…

Późno w nocy dotarliśmy do hotelu w Ghadamisie położonym na uboczu. Obiekt jest olbrzymi i wydaje się pusty, jest tu niezliczona ilość korytarzy, że ciągle się w nich gubię. No i nie działa tu wifi…

Nieznane's awatar

About saberblog

Sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, chyba rzeczywiście urodziłem się w czepku, mam poukładane priorytety i co chyba najważniejsze, podążam za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo dzięki niemu mogę przyglądać się sobie, swoim emocjom, a przy okazji także całej reszcie świata. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym i to naprawdę przyjemne uczucie - zrobić w życiu coś dla siebie, czasem nawet wbrew temu, co mówią inni, wbrew temu, co wypada, co należy, co trzeba. Czasami mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracę, chwilę temu wyemigrował z Polski, rzucił wszystko i ruszył w podróż dookoła świata, akbym dopiero co odwiedził kolejny, sto któryś kraj. A innym razem łapię się za głowę i myślę: ile to już lat minęło? Ile rzeczy wydarzyło się po drodze? Czas jest fascynującą materią - bezkresną, nieuchwytną, a jednak zostawiającą po sobie ślady, lubię obserwować własne emocje, ale też emocje innych ludzi. Może właśnie dlatego ten elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę regularnie. To zresztą jedna z niewielu rzeczy, które robię w życiu naprawdę systematycznie, bo z obowiązkowością zazwyczaj jestem trochę na bakier. Zdarza mi się wracać do wpisów sprzed roku czy kilku lat i wtedy często odkrywam coś ciekawego: patrząc na tamten czas z perspektywy zaledwie dwunastu miesięcy, nagle widzę, jak bardzo był wypełniony, ile się wydarzyło, ilu ludzi pojawiło się na mojej drodze, ile emocji zostało gdzieś zapisanych między kolejnymi akapitami. Myślę, że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi w życiu takiego mojego własnego „pionu”. Czegoś, co pozwala mi na chwilę się zatrzymać, spojrzeć wstecz i złapać właściwą perspektywę. A tak zawsze mogę wrócić do przeszłości i z pewnego dystansu zobaczyć, czy udało mi się zrealizować to, co sobie zamierzyłem, mogę sprawdzić, gdzie popełniłem błędy, co zrobiłem dobrze, a przede wszystkim - przypomnieć sobie te wszystkie dobre, czasem zupełnie niepozorne chwile, których byłem uczestnikiem. I chyba właśnie za to najbardziej lubię pisać, aby nie pozwolić, by życie, które tak szybko płynie, zbyt łatwo mi umknęło.
Ten wpis został opublikowany w kategorii podróże i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

1 Response to Trypolis – Ghadamis – dzień 2

  1. Fascynujące i nieprawdopodobne.. brakuje słów

Dodaj komentarz