Wszystkie znaki drogowe, tablice informacyjne na ulicach i drogach szybkiego ruchu są wyłącznie po arabsku i nigdy nie wiadomo jak daleko mamy jeszcze do celu. Powrót do Trypolisu potwornie się dłużył. Zatrzymaliśmy się dwa razy, na lunch, podczas którego znowu serwowano nam kuskus z ciecierzycą i niejadalnym czerwonym sosem z keczupu oraz w Ghariane, mieście położonym w górach gdzie kilkadziesiąt domów troglodytów przetrwało próbę czasu i nowoczesności a ich właściciele marzą, aby uczynić z nich atrakcję turystyczną. Te stuletnie rezydencje, wkopane w skałę za pomocą prymitywnych narzędzi, wtapiają się w skaliste zbocza Jabal Nefoussa.
Nasi lokalni przewodnicy zgodnie twierdzą, że dziś podróżowanie do Libii jest całkowicie bezpieczne i dopóki pieniądze pochodzące z ropy będą płynąć zarówno przez Wschód, jak i Zachód, tak pozostanie.
Od Afganistanu po Syrię i Irak każdy naprawdę może poczuć, że znajduje się w kraju objętym konfliktem lub w kraju powojennym, ale z jakiegoś powodu nie dotyczy to Libii.
Z jednej strony prawie w ogóle nie widać tu obecności wojska, przynajmniej w obszarach, po których wolno podróżować, co obejmuje także stolicę Trypolis. Z drugiej strony, podczas gdy panorama większości syryjskich miast stanowią olbrzymie zniszczenia, Trypolis pozostaje nietknięty, podobnie jak wszystkie miejsca, które odwiedziliśmy. Widziałem kilka budynków z dziurami po kulach i tym podobnymi, ale nie stanowi to nawet 1% tego, co można zobaczyć w Aleppo. Zgadzam się, że widziałem tylko małą część kraju i wiem, że na przykład w Benghazi doszło do zaciętej bitwy, ale z podróżniczego punktu widzenia większość miejsc w zachodniej Libii jest nienaruszona, a atmosfera wydaje się zaskakująco spokojna.






















Świetne zdjęcia, które trochę przybliżają Libię, gdyż to kraj mało znany Polakom. Konflikty, wyczerpująca pogoda, złe warunki sanitarne powodują, że podróżujący omijają ten kraj szerokim łukiem.
Serdeczności