Ghadamis – Ghariane – Trypolis – dzień 4

Wszystkie znaki drogowe, tablice informacyjne na ulicach i drogach szybkiego ruchu są wyłącznie po arabsku i nigdy nie wiadomo jak daleko mamy jeszcze do celu. Powrót do Trypolisu potwornie się dłużył. Zatrzymaliśmy się dwa razy, na lunch, podczas którego znowu serwowano nam kuskus z ciecierzycą i niejadalnym czerwonym sosem z keczupu oraz w Ghariane, mieście położonym w górach gdzie kilkadziesiąt domów troglodytów przetrwało próbę czasu i nowoczesności a ich właściciele marzą, aby uczynić z nich atrakcję turystyczną. Te stuletnie rezydencje, wkopane w skałę za pomocą prymitywnych narzędzi, wtapiają się w skaliste zbocza Jabal Nefoussa.

Nasi lokalni przewodnicy zgodnie twierdzą, że dziś podróżowanie do Libii jest całkowicie bezpieczne i dopóki pieniądze pochodzące z ropy będą płynąć zarówno przez Wschód, jak i Zachód, tak pozostanie.

Od Afganistanu po Syrię i Irak każdy naprawdę może poczuć, że znajduje się w kraju objętym konfliktem lub w kraju powojennym, ale z jakiegoś powodu nie dotyczy to Libii.

Z jednej strony prawie w ogóle nie widać tu obecności wojska, przynajmniej w obszarach, po których wolno podróżować, co obejmuje także stolicę Trypolis. Z drugiej strony, podczas gdy panorama większości syryjskich miast stanowią olbrzymie zniszczenia, Trypolis pozostaje nietknięty, podobnie jak wszystkie miejsca, które odwiedziliśmy. Widziałem kilka budynków z dziurami po kulach i tym podobnymi, ale nie stanowi to nawet 1% tego, co można zobaczyć w Aleppo. Zgadzam się, że widziałem tylko małą część kraju i wiem, że na przykład w Benghazi doszło do zaciętej bitwy, ale z podróżniczego punktu widzenia większość miejsc w zachodniej Libii jest nienaruszona, a atmosfera wydaje się zaskakująco spokojna.

Nieznane's awatar

About saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii podróże i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

1 Response to Ghadamis – Ghariane – Trypolis – dzień 4

  1. Ultra's awatar Ultra pisze:

    Świetne zdjęcia, które trochę przybliżają Libię, gdyż to kraj mało znany Polakom. Konflikty, wyczerpująca pogoda, złe warunki sanitarne powodują, że podróżujący omijają ten kraj szerokim łukiem.
    Serdeczności

Dodaj odpowiedź do Ultra Anuluj pisanie odpowiedzi