An – Nadżaf c.d.

Późnym popołudniem i przed zachodem słońca pojechaliśmy zobaczyć cmentarz, widok którego na zawsze utkwi mi w pamięci. Trochę krążyliśmy nim udało się nam przedostać przez miasto, potem byłem zdziwiony że wjeżdżamy autem na teren nekropolii i poruszamy się nim pomiędzy tymi wszystkimi cmentarnymi alejkami. Wjechaliśmy do piętrowego garażu, dziwiłem się dlaczego parkujemy na samych dachu, jeśli na pierwszej kondygnacji było tyle wolnych miejsc.

Dolina pokoju – muzułmański wciąż czynny cmentarz i zarazem największa nekropolia na świecie, ponad 1,5 tys hektarów, 5 milionów grobów. Znajdują się tu szczątki milionów zwykłych muzułmanów, jak też duchownych, szanowanych przywódców religijnych, proroków, liderów politycznych i społecznych, królów, książąt i sułtanów.

Pochówki odbywają się tu bez przerwy od ponad 1400 lat. Wielu Muzułmanów zabiega o pochówek na tym cmentarzu aby spoczywać w pokoju i jednocześnie obok grobu imama Alego.

Z góry wyglądało to jak niezliczona ilość kolorowych domków ciągnącą się niczym starożytne miasto aż po horyzont, a w rzeczywistości były to groby oraz kwiaty, religijne sztandary oraz fotografie. To, co jawi się jako ulice między domami, tak naprawdę było alejkami dzielącymi jedną katakumbę od drugiej. Nie dziwię się że to miejsce zostało dodane do listy światowego dziedzictwa.

Na koniec wieczoru sanktuarium i meczet kuzyna i zięcia Mahometa. Robił wrażenie. W tym mieście żył kiedyś ajatollah Chomeini, który po rewolucji islamskiej został przywódcą Iranu i wprowadził tzw. demokrację religijną czyli cofnął ten kraj do czasów średniowiecza a kobietom narzucił noszenie czadoru i żądał odebrania im praw wyborczych.

Nieznane's awatar

About saberblog

Sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, chyba rzeczywiście urodziłem się w czepku, mam poukładane priorytety i co chyba najważniejsze, podążam za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo dzięki niemu mogę przyglądać się sobie, swoim emocjom, a przy okazji także całej reszcie świata. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym i to naprawdę przyjemne uczucie - zrobić w życiu coś dla siebie, czasem nawet wbrew temu, co mówią inni, wbrew temu, co wypada, co należy, co trzeba. Czasami mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracę, chwilę temu wyemigrował z Polski, rzucił wszystko i ruszył w podróż dookoła świata, akbym dopiero co odwiedził kolejny, sto któryś kraj. A innym razem łapię się za głowę i myślę: ile to już lat minęło? Ile rzeczy wydarzyło się po drodze? Czas jest fascynującą materią - bezkresną, nieuchwytną, a jednak zostawiającą po sobie ślady, lubię obserwować własne emocje, ale też emocje innych ludzi. Może właśnie dlatego ten elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę regularnie. To zresztą jedna z niewielu rzeczy, które robię w życiu naprawdę systematycznie, bo z obowiązkowością zazwyczaj jestem trochę na bakier. Zdarza mi się wracać do wpisów sprzed roku czy kilku lat i wtedy często odkrywam coś ciekawego: patrząc na tamten czas z perspektywy zaledwie dwunastu miesięcy, nagle widzę, jak bardzo był wypełniony, ile się wydarzyło, ilu ludzi pojawiło się na mojej drodze, ile emocji zostało gdzieś zapisanych między kolejnymi akapitami. Myślę, że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi w życiu takiego mojego własnego „pionu”. Czegoś, co pozwala mi na chwilę się zatrzymać, spojrzeć wstecz i złapać właściwą perspektywę. A tak zawsze mogę wrócić do przeszłości i z pewnego dystansu zobaczyć, czy udało mi się zrealizować to, co sobie zamierzyłem, mogę sprawdzić, gdzie popełniłem błędy, co zrobiłem dobrze, a przede wszystkim - przypomnieć sobie te wszystkie dobre, czasem zupełnie niepozorne chwile, których byłem uczestnikiem. I chyba właśnie za to najbardziej lubię pisać, aby nie pozwolić, by życie, które tak szybko płynie, zbyt łatwo mi umknęło.
Ten wpis został opublikowany w kategorii podróże i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz