Dojechaliśmy do Mazar w niecałe 14 godzin. Miałem podwyższoną temperaturę, faszerowałem się coldrexem, ale siedzenie w ciepłym aucie było akurat tym co tego dnia potrzebowałem. Trasa była potwornie wyboista, część magistrali trudno nazwać drogą bo poruszaliśmy się po nieutwardzonym szlaku z prędkością 10 km na godzinę. Fakt, mieliśmy okazję podziwiać piękne widoki Hindukuszu, przejechać się kawałkiem azjatyckiej magistrali, ale nie każdemu to odpowiadało. Hotel w Mazar był nieogrzewany, w pokoju było tak zimno że gdy do niego wchodziłem trząsłem się jak galareta, nie byłem wstanie rozebrać się żeby wejść pod gorący prysznic. Na szczęście klimatyzacja miała opcję ogrzewania, nastawiłem 30 stopni i jakoś udało mi się podnieść temperaturę w pokoju. Było mi obojętne że pokój był znowu nieposprzątany, z toalety ktoś przed chwilą wyszedł zostawiając po sobie mokre ślady, a w pościeli najprawdopodobniej znowu ktoś przede mną spał. Było mi zimno, miałem gorączkę, chciałem tylko położyć się do łóżka.
sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera.
Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba.
Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony.
Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.