Każdy, kto choć trochę ogarnia geografię, pewnie bez problemu wskaże Turkmenistan na mapie. Choć rozmiarami dorównuje Hiszpanii, ten środkowoazjatycki kraj wciąż pozostaje tajemnicą dla większości świata — i właśnie to czyni go tak fascynującym.
Turkmenistan to kraina nieujarzmionej przyrody — ogromnych pustyń, bezkresnych jałowych przestrzeni i dzikiego krajobrazu, który wygląda, jakby czas się tu zatrzymał. Choć wielu omija go szerokim łukiem, dla prawdziwych poszukiwaczy przygód to miejsce z duszą, gdzie natura pokazuje swoje surowe, ale piękne oblicze. Z roku na rok piasku jest tu coraz więcej choć cały świat nie ustaje w wysiłkach żeby powstrzymać ten proces.
Druga rzecz, która sprawia, że Turkmenistan owiany jest tajemnicą, to jego zamknięty charakter. Kraj rządzony twardą ręką przez Berdimukhamedova, porównywany często do Korei Północnej, wciąż pozostaje jednym z najbardziej niedostępnych zakątków globu. Ale właśnie to — ten cień niedostępności — sprawia, że turystyka tutaj ma zupełnie inny wymiar. To nie jest kierunek dla każdego, ale ci, którzy się tu zapuszczą, mogą liczyć na doświadczenie jedyne w swoim rodzaju.
Dla mnie zamknięte reżimy to nie bariera, lecz wyzwanie. Turkmenia oferuje coś, czego nie znajdziesz nigdzie indziej: podróż bez tłumów, bez spotykania innych podróżników, autentyczność, ciszę i samotność, która pozwala naprawdę wsłuchać się w samego siebie. To miejsce, gdzie izolacja staje się atutem, a każdy krok to prawdziwa eksploracja.
About saberblog
Sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera.
Jestem szczęściarzem, chyba rzeczywiście urodziłem się w czepku, mam poukładane priorytety i co chyba najważniejsze, podążam za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo dzięki niemu mogę przyglądać się sobie, swoim emocjom, a przy okazji także całej reszcie świata.
Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym i to naprawdę przyjemne uczucie - zrobić w życiu coś dla siebie, czasem nawet wbrew temu, co mówią inni, wbrew temu, co wypada, co należy, co trzeba.
Czasami mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracę, chwilę temu wyemigrował z Polski, rzucił wszystko i ruszył w podróż dookoła świata, akbym dopiero co odwiedził kolejny, sto któryś kraj. A innym razem łapię się za głowę i myślę: ile to już lat minęło? Ile rzeczy wydarzyło się po drodze?
Czas jest fascynującą materią - bezkresną, nieuchwytną, a jednak zostawiającą po sobie ślady, lubię obserwować własne emocje, ale też emocje innych ludzi. Może właśnie dlatego ten elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę regularnie. To zresztą jedna z niewielu rzeczy, które robię w życiu naprawdę systematycznie, bo z obowiązkowością zazwyczaj jestem trochę na bakier.
Zdarza mi się wracać do wpisów sprzed roku czy kilku lat i wtedy często odkrywam coś ciekawego: patrząc na tamten czas z perspektywy zaledwie dwunastu miesięcy, nagle widzę, jak bardzo był wypełniony, ile się wydarzyło, ilu ludzi pojawiło się na mojej drodze, ile emocji zostało gdzieś zapisanych między kolejnymi akapitami.
Myślę, że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi w życiu takiego mojego własnego „pionu”. Czegoś, co pozwala mi na chwilę się zatrzymać, spojrzeć wstecz i złapać właściwą perspektywę.
A tak zawsze mogę wrócić do przeszłości i z pewnego dystansu zobaczyć, czy udało mi się zrealizować to, co sobie zamierzyłem, mogę sprawdzić, gdzie popełniłem błędy, co zrobiłem dobrze, a przede wszystkim - przypomnieć sobie te wszystkie dobre, czasem zupełnie niepozorne chwile, których byłem uczestnikiem.
I chyba właśnie za to najbardziej lubię pisać, aby nie pozwolić, by życie, które tak szybko płynie, zbyt łatwo mi umknęło.
Ten wpis został opublikowany w kategorii
podróże i oznaczony tagami
podróże,
Turkmenistan. Dodaj zakładkę do
bezpośredniego odnośnika.