Duszanbe – Chodżent

Podążając śladami dawnych kupców Jedwabnego Szlaku, dzisiejsi podróżnicy ruszają do Tadżykistanu, by przeżyć prawdziwą górską przygodę przez krainę, którą nie bez powodu nazywa się „Dachem Świata”. Czekają tam potężne pasma górskie, surowe pustynie i wąwozy, które zapierają dech w piersiach.

Choć Tadżykistan to jeden z najbardziej odległych zakątków globu, życie tętni tu nawet w miejscach, gdzie kończy się asfalt, a zasięg to tylko wspomnienie. Pośród gór i pustkowi spotkać można kirgiskich nomadów, którzy od pokoleń prowadzą proste, samowystarczalne życie w jurtach, z dala od cywilizacji. Dotrzeć do nich nie jest łatwo – trzeba zmierzyć się z mrozem i wysokością – ale na końcu tej drogi czeka coś, czego nie da się kupić: ciepłe powitanie i herbatka w środku niczego.

Tadżykistan to młode państwo – niepodległe od 1991 roku – ale jego historia sięga znacznie dalej, przez czasy carskie, radzieckie i jeszcze głębiej w przeszłość. Dzisiejsza mozaika narodowości to efekt stalinowskiego miksowania ludów – Tadżycy, Uzbecy, Kirgizi, Rosjanie – wszyscy tworzą barwną, choć nie zawsze łatwą codzienność.

Krajobrazy? Kosmiczne. Dosłownie. Na zachodzie góry opadają w doliny tak strome, że wydaje się, jakby wioski ledwo trzymały się skał. Każdy skrawek ziemi jest tu cenny – obsadzony ziemniakami, kapustą, pszenicą. Na wschodzie – inna bajka. Wysokogórska pustynia jak z księżyca. Marco Polo pisał, że nawet ptaki nie chcą tam latać. I coś w tym jest.

Tadżykistan nie jest miejscem do „zaliczenia” – to kraj, który się odkrywa krok po kroku.

Nieznane's awatar

About saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii podróże i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 Responses to Duszanbe – Chodżent

  1. Lucia's awatar Lucia pisze:

    Bardzo lubię Twoje podróże. Po niesamowicie egzotycznych krajach. A dzisiaj towarzyszyłam Ci od pierwszych opowieści. Dopiero dziś nadrabiam ulubione blogi. I u Ciebie piękna niespodzianka. Tyle ciekawych zdjęć i tyle opowieści. Takich jak lubię. Własnymi słowami z własnych spojrzeń i własnych przeżyć. Dziękuję.

  2. ceramik's awatar ceramik pisze:

    Kosmiczne krajobrazy. Masz rację. Nie ma co z Muskiem wylatywać w kosmos, wystarczy pojechać do Tadżykistanu;-) Powiem szczerze, że od zawsze fascynowały mnie kraje tego skrawka Azji – Kirgistan, Tadżykistan, Uzbekistan i Kazachstan. Gdzieś tam pewnie pozostał oddech starożytnych cywilizacji Scytów, Persów, Seleucydów – jeszcze sprzed arabskiego podboju. I wydaje mi się, że to wszystko jest jeszcze nie do końca odkryte i niepoznane. Tam pośród pustyni na „Dachu Świata” czeka zakopanych wiele niespodzianek, które mają mnóstwo do powiedzenia o historii …wyprostowanej małpy;-) Pozdrowienia spod Alp.

    • saberblog's awatar saberblog pisze:

      coś w tym jest, przenosząc się z kraju do kraju szybko dostrzega się różnorodność tego regionu, to jak sobie wyobrażałem te kraje ma się nijak do rzeczywistości, poza tym nie ma tutaj wszechobecnej komercji, znanych reklam i bilbordów,

      pozdrawiam z Kirgistanu gdzie co krok spotyka się pomniki Lenina Marksa i Engelsa

Dodaj odpowiedź do ceramik Anuluj pisanie odpowiedzi