Na chwilę przed powrotem

Azory, choć jeszcze niedawno były niemal zapomnianym zakątkiem Europy, dziś przestają być tajemnicą. Coraz lepsze połączenia lotnicze z Portugalią — do której należą administracyjnie — oraz z resztą Europy, przyciągają na wyspy coraz więcej turystów szukających kontaktu z naturą i autentycznymi miejscami.

To jednak nie oznacza, że rosnąca liczba odwiedzających odbiera wyspom ich urok. Wprost przeciwnie — ich naturalne piękno, zmienność krajobrazu i klimat, który pozwala wręcz zanurzyć się w naturze, sprawiają, że wielu podróżników wraca tu raz po raz. Te wyspy mają w sobie coś, co na długo pozostaje w pamięci.

Każdego dnia zachwycaliśmy się tutejszymi widokami i obiecywaliśmy sobie, że kiedyś tu wrócimy. Może razem, może osobno — ale wrócimy, bo to miejsce zwyczajnie nas ujęło. Sao Miguel to nie Madera, ale ma w sobie coś wyjątkowego. Mam szczerą nadzieję, że wyspa jak najdłużej zachowa swój autentyczny charakter, zanim całkowicie pochłonie ją masowa turystyka.

Na zakończenie pobytu zarezerwowaliśmy stolik w restauracji Michel — miejsce to cieszy się sporą popularnością, dlatego zrobiliśmy rezerwację z wyprzedzeniem. Jak się szybko okazało, była to słuszna decyzja, bo podczas kolacji widzieliśmy wielu gości, którzy próbowali dostać stolik bez rezerwacji, ale niestety musieli odejść z kwitkiem. Jedzenie okazało się warte całego zamieszania — świeże owoce morza, pyszne desery i naprawdę udane zwieńczenie naszego wyjazdu. Podsumowując: te wyspy mają w sobie prawdziwy urok. Oby udało im się zachować ten spokój i autentyczność jak najdłużej, zanim zadepczą je tłumy turystów.

Nieznane's awatar

About saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii podróże i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 Responses to Na chwilę przed powrotem

  1. salmiaki's awatar salmiaki pisze:

    Restauracyjne dania… wyglądają, jak te, które potrafisz zaserwować 🙂

  2. trollatrolla's awatar trollatrolla pisze:

    Kolacji ze śniadaniem nie polecam. Raz się skusiłam a potem w niewoli 35lat… 😛

Dodaj odpowiedź do salmiaki Anuluj pisanie odpowiedzi