Dzień 22 – wieczór ponad dachami

Czas w Katarze mija mi teraz szybciej, niż bym się spodziewał. Teoretycznie za tydzień powinienem wracać do domu, a przynajmniej na chwilę zjechać do Polski, zanim ruszę na urlop. Zanim to jednak nastąpi, zdążyłem przeżyć kilka małych przyjemności, które pewnie na długo zapamiętam.

W zeszły weekend odwiedziłem Acoustic Music Bar – restaurację i koktajl bar na 36. piętrze hotelu Raffles. Markę kojarzyłem zawsze z najwyższą półką, w Warszawie hotel funkcjonuje pod dawną nazwą Hotelu Europejskiego i nigdy nie wpadło mi do głowy, żeby tam zajrzeć. Jakie było moje zdziwienie, kiedy okazało się, że ceny w Doha wcale nie są aż tak straszne. Ba, kolacja z winem, drinkami, przystawką i porządnym stekiem kosztowała mniej niż w Polsce.

Sam budynek też robi wrażenie – Katara Towers, w których mieści się Raffles, to ikoniczna architektura, dwie skrzyżowane szable, symbol regionu, a w ich wnętrzu dwa luksusowe hotele Raffles Doha i Fairmont Doha. Gnany próżnością miałem ochotę spędzić wieczór w ładnym miejscu, z widokiem, lampką czegoś mocniejszego niż sok pomarańczowy i z muzyką na żywo i dokładnie to dostałem.

Wyprawa tam też była atrakcją – ekskluzywna winda obita pikowanym materiałem i z ławeczką, na wypadek gdyby komuś nie chciało się stać podczas jazdy. Na górze przywitał mnie sympatyczny concierge z Rosji, który od razu poprosił o paszport, bo jak się okazało, bez dokumentu w Katarze nie wejdzie się do żadnego miejsca serwującego alkohol.

Happy hour, koktajle tańsze niż w wielu polskich barach, codzoziemcy tacy jak ja, do tego świetna atmosfera, muzyka na żywo i widok, który aż trudno opisać słowami. Wróciłem do hotelu w naprawdę dobrym nastroju, z poczuciem, że taki wieczór był mi potrzebny.

Obiecałem sobie, że za tydzień odwiedzę może centrum handlowe Villaggio, bo prawda jest taka, że latem w Doha możliwości są ograniczone – przy czterdziestu stopniach na plusie nikt przy zdrowych zmysłach nie spędza czasu na zewnątrz. Wtedy zostają klimatyzowane centra handlowe, hotele i takie właśnie chwile, które pozwalają poczuć, że mimo upału – można tu miło spędzić czas.

Nieznane's awatar

About saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii podróże, praca i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz