Dzień 23 – basen, wino i bum eksplozja.

W tamten poniedziałek miałem dość wrzasków i wiecznego niezadowolenia mojej szurniętej „szmatogłowej”, więc jeszcze przed 16:00 spakowałem komputer, zabawki, zamówiłem szybko Ubera i uciekłem do domu-hotelu. Garnitur bardzo szybko poleciał w kąt, a ja w sekundę wskoczyłem w kąpielówki i byle jaki t-shirt, zjechałem na trzecie piętro, gdzie czekał basen, rozłożyłem się wygodnie na wygodnym leżaku, zamówiłem lampkę wina i wyłączyłem głowę – tylko ja, woda w basenie, ciepły wieczór i totalny reset.

Gdy wróciłem do pokoju, było już bardzo ciemno, telefon pulsował jak szalony – kilkanaście nieodebranych połączeń, wiadomości, jakieś maile. Okazało się, że w stolicy Kataru doszło do serii potężnych eksplozji, Izrael uderzył w liderów Hamasu, a palestyńska delegacja cudem przeżyła zamach. We wszystkich mediach dym unosił się nad miastem, dramatyczne nagłówki rosły jak grzyby po deszczu, a ja? Nic nie widziałem, nie słyszałem, nie poczułem, jakby mnie w tym mieście wtedy nie było.

Za to wszyscy inni przypomnieli sobie wtedy o moim istnieniu, telefony od ludzi z biura, wiadomości od ISOS (takiej organizacji, która w teorii ma ratować w kryzysowych sytuacjach czyli od porad medycznych, po ewakuację helikopterem), znajomych, rodziny, przyjaciół – wszyscy dzwonili, pisali, sprawdzali czy żyję. Istny cyrk, a ja akurat na basenie, z kieliszkiem wina, a w tle świat zastanawia się, czy aby na pewno jeszcze oddycham.

Nieznane's awatar

About saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii podróże, praca i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 Responses to Dzień 23 – basen, wino i bum eksplozja.

  1. No tak, wszyscy spanikowali oprócz Ciebie. Ale to chyba dobrze, że różni ludzie chcieli wiedzieć, że jesteś ok.

  2. Lucia's awatar Lucia pisze:

    Juz napisałam, że najpierw solidnie sprawdziłam, co się stało i co z Polakami. Nie było paniki więc spokojnie czekałam aż napiszesz. U nas drony, które większość przespała, a Ty nad basenem. I tak trzymajmy. 😀

Dodaj odpowiedź do Lucia Anuluj pisanie odpowiedzi