W pracy wciąż trzymam w sobie taki zdrowy luz. Może trochę szerzej otworzyły mi się oczy i opadły klapki, ale mimo to nie czuję na barkach presji. Nikt nie stoi nade mną z zegarkiem w ręku, nie pogania, nie krzyczy o terminach, nie pracuję z chamami. Jasne, bywa bałagan a kiedy spotykam się z niektórymi ludźmi, mam wrażenie, że trochę gubią się w tym, co robią, jakby brakowało im chęci, żeby naprawdę zrozumieć swoją rolę i zależności, w których funkcjonują. Czasem przyjmują coś za pewnik, choć wcale nim nie jest, bo po prostu nie widzą szerszego kontekstu.
Pomysł wyjazdu na Karaiby dał mi w kość, ale głównie finansowo. Konto odczuło to najbardziej, nie ma co ukrywać, więc teraz przez chwilę muszę przykręcić kurek i złapać równowagę fiansową, ale mimo tego wciąż się cieszę. Takie wyjazdy są dla mnie ważne, nawet jeśli będą kosztować mnie kilka wyrzeczeń. Podzieliłem się swoimi planami z kilkoma znajomymi i reakcje były różne, jak to zwykle bywa, ale ja dalej czuję, że byla to dobra decyzja. Zawsze chciałem zobaczyć ten kawałek świata i jestem okej z tym, że raczej będzie to szybkie doświadczenie pt. dzień na Barbados, trochę klimatu, trochę słońca, palmy. Może to nie wystarczy, żeby naprawdę poznać kraj, ale też nie oczekuję cudów, mi wystarczy wyspiarski rytm, plaża i chwila oddechu.
Zawodowo bywa intensywnie, czasem naprawdę jest co robić, ale nauczyłem się to ogarniać po swojemu. Wciąż trzymam się zasady, że chcę skończyć pracę wcześniej, więc zaczynam wcześniej a dzięki temu mam przestrzeń dla siebie, dla swojego spokoju i ogólnie rozumianego dobrostanu.
Ze znajomymi widuję się regularnie. Wspólne lunche, wieczorne wyjścia gdzieś na miasto, rozmowy, wymiana wrażeń z ostatnich dni to wszystko daje mi dużo pozytywnej energii. Co ważne, wracam z tych spotkań lekki, a nie przytłoczony cudzymi problemami. Mam też poczucie, że u siebie mam porządek – dosłownie i w przenośni. Mieszkanie ogarnięte, sprawy załatwiane na bieżąco, nic nie wisi nade mną tygodniami i to daje spokój. Dzięki temu mam czas na ludzi, na swoje pasje, na książki, na rzeczy trochę „obok” codzienności i to naprawdę wprawia mnie w bardzo dobry nastroj.

Super! Tak trzymaj!