Z pamiętnika żuka gnojarza

Pracuję w cudownie rozpieprzonej firmie. Miejscu, w którym priorytety istnieją chyba tylko w teorii, gdzie nie ma uporządkowanych struktur, sensownych standardów ani aktualnych instrukcji. Zamiast tego człowiek jest atakowany rozpraszającymi tematami, nieustannie zasypywany kolejnymi zadaniami, które odciągają uwagę od tego, co ważne. Procesy są dawno nieaktualne, kierunku brak, a z jednego absurdu wpada się prosto w następny – istny chaos.

A pośrodku tego wszystkiego jestem ja. Widziałem już podobne środowiska, więc niewiele jest w stanie mnie zaskoczyć. Przychodzę do pracy, przerzucam kolejne zadania, a stos rzeczy do zrobienia i tak rośnie szybciej, niż jestem w stanie zrobić. Robię tyle, ile mogę a o 15.00 zamykam komputer i wracam do domu. Mam wrażenie, że każdego dnia pcham swoją kulkę gówna niczym żuk gnojarz, popycham ją uparcie, a ona i tak za chwilę znowu stacza się na dół.

Dziś w drodze do pracy Wrocław zafundował mi mały bonus. Kilka osób najwyraźniej uznało, że poranny prysznic to aktywność opcjonalna. W efekcie jeszcze przed rozpoczęciem pracy w komunikacji miejskiej musiałem zmierzyć się z intensywnym aromatem zapachów spod pachy. Droga do pracy to czasami po prostu survival.

Nieznane's awatar

About saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii praca i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 Responses to Z pamiętnika żuka gnojarza

  1. salmiaki's awatar salmiaki pisze:

    To nie kupa, to Beetlejuice 😉

Dodaj komentarz