Między ambicją a rozsądkiem czyli nie wszystko naraz

W zeszłym tygodniu kilka razy złapałem się na tym, że atmosfera w pracy gęstnieje i zaczyna robić się naprawdę gorąca. Kilka osób z zespołu poszło na urlopy, a ja zostałem „ożeniony” z kilkoma nowymi projektami. Już na początku wiedziałem, że łatwo nie będzie. Świadomie podjąłem się tych zadań, ale obiecałem sobie jedno – jeśli w pewnym momencie poczuję, że to wszystko zaczyna mnie przygniatać, zatrzymam się i zastanowię, czy nie lepiej oddać część tematów komuś innemu. Nie chcę doprowadzić się do momentu, w którym zwyczajnie się zajadę.


Jednego ranka, jadąc do pracy, miałem dziwne wrażenie, jakbym na chwilę znów wrócił do Kataru. Tamten stan napięcia, gonitwa myśli i wewnętrzny niepokój wróciły do mnie z zaskakującą siłą. Sama perspektywa konfrontacji z biurową rzeczywistością potrafiła wytrącić mnie z równowagi.
Paradoksalnie nie wydarzyło się nic złego. Po prostu pracowałem bardzo intensywnie, każdy dzień oznaczał kolejne zadania do przygotowania i dowiezienia. Terminy goniły jeden za drugim, a ja nie miałem przestrzeni, żeby spokojnie usiąść i pomyśleć nad lepszą koncepcją czy dopracować każdy szczegół. Działałem jak dobrze naoliwiona maszyna – szybko analizowałem problemy, równie szybko znajdowałem rozwiązania i przechodziłem do kolejnych wyzwań. Było to mega wyczerpujące, zwłaszcza intelektualnie, ale jednocześnie dawało poczucie, że mimo wszystko pcham wszystko do przodu.
Jest jednak również druga strona tej historii. Coraz lepiej układa mi się współpraca z nową szefową. Mam wrażenie, że znaleźliśmy wspólny język i wypracowaliśmy sposób komunikacji, który działa dla nas obojga. Owszem, czasami nadal drażni mnie ton jej głosu, ale przestało to mieć większe znaczenie. Najważniejsze, że udało mi się usłyszeć jej zapewnienie, iż moja umowa zostanie przedłużona. To zdjęło ze mnie ogromny ciężar, bo szczerze mówiąc, nie miałem najmniejszej ochoty ponownie szukać pracy, więc świadomość, że ten rozdział jest na razie zamknięty, pozwoliła mi odetchnąć.
Nowe projekty, które dostałem, są naprawdę ciekawe. W innych okolicznościach pewnie cieszyłbym się z nich bez żadnych wątpliwości. Problem polega na tym, że jest ich po prostu dużo za dużo. To duże, odpowiedzialne tematy i wiem, że doprowadzenie ich wszystkich do końca w pojedynkę będzie ogromnym wyzwaniem.

Kiedy pojawiają się chwile zwątpienia, staram się szybko odsuwać od siebie te myśli. Mam poczucie, że jeśli nie teraz, to kiedy? Pewnie nigdy nie nadejdzie moment, w którym poczuję się w stu procentach gotowy na taką odpowiedzialność. Wiem, że potrafię temu sprostać, wiem też, że dam radę. Muszę jednak pamiętać o sobie i rozsądnie gospodarować własną energii, nie chcę udowadniać nikomu niczego kosztem własnego zdrowia.

Czasami zastanawiam się, co będzie dalej i w jakim kierunku to wszystko się potoczy. Na szczęście w mojej firmie sytuacja potrafi zmieniać się bardzo dynamicznie. To, co dziś wydaje się przytłaczające, za kilka tygodni może wyglądać zupełnie inaczej. Być może część obowiązków zniknie, pojawią się nowe priorytety, a ja będę mógł skupić się na tym, w czym naprawdę jestem dobry i co jestem w stanie dowieźć bez przekraczania granic własnego czasu i energii.
Na razie pozostaje mi robić swoje, krok po kroku, nie próbować wygrać wszystkiego naraz, tylko każdego dnia przesuwać się odrobinę do przodu. Może właśnie na tym polega dojrzałość i spryt – nie na udowadnianiu, że można wszystko, ale na umiejętności rozpoznania, ile naprawdę jest się w stanie unieść.

Nieznane's awatar

About saberblog

Sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, chyba rzeczywiście urodziłem się w czepku, mam poukładane priorytety i co chyba najważniejsze, podążam za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo dzięki niemu mogę przyglądać się sobie, swoim emocjom, a przy okazji także całej reszcie świata. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym i to naprawdę przyjemne uczucie - zrobić w życiu coś dla siebie, czasem nawet wbrew temu, co mówią inni, wbrew temu, co wypada, co należy, co trzeba. Czasami mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracę, chwilę temu wyemigrował z Polski, rzucił wszystko i ruszył w podróż dookoła świata, akbym dopiero co odwiedził kolejny, sto któryś kraj. A innym razem łapię się za głowę i myślę: ile to już lat minęło? Ile rzeczy wydarzyło się po drodze? Czas jest fascynującą materią - bezkresną, nieuchwytną, a jednak zostawiającą po sobie ślady, lubię obserwować własne emocje, ale też emocje innych ludzi. Może właśnie dlatego ten elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę regularnie. To zresztą jedna z niewielu rzeczy, które robię w życiu naprawdę systematycznie, bo z obowiązkowością zazwyczaj jestem trochę na bakier. Zdarza mi się wracać do wpisów sprzed roku czy kilku lat i wtedy często odkrywam coś ciekawego: patrząc na tamten czas z perspektywy zaledwie dwunastu miesięcy, nagle widzę, jak bardzo był wypełniony, ile się wydarzyło, ilu ludzi pojawiło się na mojej drodze, ile emocji zostało gdzieś zapisanych między kolejnymi akapitami. Myślę, że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi w życiu takiego mojego własnego „pionu”. Czegoś, co pozwala mi na chwilę się zatrzymać, spojrzeć wstecz i złapać właściwą perspektywę. A tak zawsze mogę wrócić do przeszłości i z pewnego dystansu zobaczyć, czy udało mi się zrealizować to, co sobie zamierzyłem, mogę sprawdzić, gdzie popełniłem błędy, co zrobiłem dobrze, a przede wszystkim - przypomnieć sobie te wszystkie dobre, czasem zupełnie niepozorne chwile, których byłem uczestnikiem. I chyba właśnie za to najbardziej lubię pisać, aby nie pozwolić, by życie, które tak szybko płynie, zbyt łatwo mi umknęło.
Ten wpis został opublikowany w kategorii praca i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 Responses to Między ambicją a rozsądkiem czyli nie wszystko naraz

  1. agnecha's awatar agnecha pisze:

    Dobrze myślisz i kombinujesz. Nie bierz za dużo na siebie. Nic ponad siły i możliwości. Poprosić i pomoc ludzka rzecz. Jest jeszcze jedno ryzyko: jak pokażesz, że tak dużo potrafisz i obskoczysz sam robotę kilku osób (bo zawzięty i b.ambitny jesteś i na pewno dałbyś radę ;)), to żebyś z tymi zadaniami nad miarę nie został..
    Może nawet docenią, ale czy tego chcesz i potrzebujesz? Twoje zdrowie, masz je jedno..

    I tak śle podziw i pozdrowienia;)

Dodaj komentarz