Planowo spotkałem się z panem Super Ciasteczko.
Prowadzi od początku pewną część nowego projektu i za kilka tygodni ma zacząć wdrażać mnie do nowych obowiązków.
Zdziwiło mnie, że współpracując od prawie pół roku z moją nową szefową nigdy nie miał okazji oficjalnie jej poznać – kontaktowali się ze sobą wyłącznie drogą elektroniczną albo poprzez telekonferencje. To że pracujemy w dużej organizacji jest na pewno usprawiedliwieniem, paradoks polega jednak na tym, że on siedzi na IV a ona na V piętrze tego samego budynku.
W trakcie spotkania gdy on opowiadał, ona robiła oczy ze zdziwienia bo o pewnych ustaleniach widać słyszała pierwszy raz. Wtedy pomyślałem sobie „co to za kanał”?
Z całej tej rozmowy zapamiętałem głównie „nadętość” jego wypowiedzi (typ „warszawki” który przyjechał nauczyć ludu żuć gumy), ciągłe patrzenie oczami w stół, wypolerowane buty, nienaganny ubiór, bardzo dokładnie ogolona twarz, zadbane dłonie i cera, zapach wody po goleniu i lekko siwiejące włosy tuż nad uszami, które na pierwszy rzut oka wydawały się być jedyną rysą na tym mocno wypielęgnowanym wizerunku. Ogólnie dużo formy, mało treści i nieznośne traktowanie ludzi z góry.
Ale nie chce się do nikogo uprzedzać, ani do niego ani do całego projektu, który dzisiaj wiem na pewno że „kuleje”…
No ale nic to… to ja mam być Sprite.
W mojej pracy najbardziej pociągają mnie ludzie..
Ze wszystkich spotkań wyciągnąłem tyle mądrości, doświadczeń, nawiązałem przyjaźni, że za nic bym tego nie oddał.

Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.