premia i podwyżka

Szefowa-katechetka wezwała wszystkich wcześnie rano do biura. Szykowało się kolejne, nic niewnoszące, 60-minutowe pełne słowotoku i pobożnych życzeń spotkanie. Nie zawiodłem się bo dłużyło się niemiłosiernie. Na koniec po raz enty dziękowała zespołowi za świetne wyniki a ja im częściej słyszałem słowo „dziękuje” tym bardziej mnie mdliło a na twarzy wyraźnie malował się grymas „bo się porzygam”. Zaskoczeniem była tylko rzucona na koniec informacja o premii. Wyjazd do RPA jakby przybliżył się o kolejne kilka kroków.

Opublikowano Brak kategorii | Dodaj komentarz

powtórka z rozrywki

Z Lanzaroty wrócili rodzice. Kolejny raz nie zawiedli mnie. Ojciec przez tydzień pełnymi garściami (pełnym gardłem?) korzystał z ofert all inclusive, matka jak zwykle nabawiła się alergii od słońca. Ledwo dotarli z lotniska do domu zdążyli się już pokłócić. W niedziele przy obiedzie każdy z osobna opowiadał mi swoją wersję pobytu na wyspie. Ich małżeństwo to prenumerata – nie zostawi mamy tata…
Brat dzielnie stawia czoła całej sytuacji i atmosferze panującej wokół. W myślach pewnie się cieszy, bo nikt nie robił mu nagonki za to, że nie posprzątał domu, nie zrobił zakupów i że urządził imprezę…

Opublikowano Brak kategorii | Dodaj komentarz

Bullshit bingo

Odkąd dostałem bullshit bingo wszystkie mitingi spędzam naprawdę przyjemniej, bez względu na to czy dotyczą spotkań z katechetką, wizyt referencyjnych bossów mafii, czy spotkań all employees. Gra najlepiej sprawdza się w większym gronie powoduje maksymalny wzrost skupienia słuchaczy i dlatego m.in. spotkania all employees wydają się być wprost stworzoną okazją do propagowania tej gry. Od 2 lat trwają niezmiennie długo za to ostatnio staja się jakby znośniejsze – oczywiście dzięki bullshit bingo. Czasem wygrywam po 5 minutach. Podczas ostatniego trwającego 3,5 godziny jedyną „perełką” całego spotkania okazało się wystąpienie Prima z zespołem jego przyruchów: niezgrabnym wymachiwaniem rąk, garbieniem się, mlaskaniem, jąkaniem i przejęzyczeniami.

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano | Dodaj komentarz

weekend w łóżku

Na przedłużony weekend zaprosiłem J.
Bardzo bo polubiłem go, bo nie zachowuje się jak delikatna muślinowa firanka i nie dorobił się własnej grubej teczki przetrzymywanej w archiwach CAI (Ciotowskiej Agencji Informacyjnej)
Czas spędzony z nim jest jak czas spędzony z British Airways – 7 razy w tygodniu, dwa razy dziennie, w obie strony…

Opublikowano Brak kategorii | Dodaj komentarz

kanapki

W mojej pracy codziennie dostajemy świeże kanapki. Taka kultura firmy, że bez względu na szerokość geograficzną, w każdym oddziale/fili, każdemu pracownikowi przysługuje kanapka. Może tylko Belgalooru i Chennai dostają miskę ryżu…
Początkowo każdy nowo zatrudniony się z tego cieszy, bo to taki fajny benefit do pensji. Po kilku miesiącach jednak taki luksus powszednieje, ludzie gdy dostają coś za darmo to grymaszą, a to że za dużo masła, a to że znowu z karczkiem, albo że ogórek ma skórkę, że nie na ciemnym pieczywie albo, że ziarno włazi im między zęby.
Kilka dni temu ktoś zauważył rano w kafeterii szczura, biegającego w koszu z kanapkami – dowiedziałem się o tym przypadkiem na basenie od zaufanej koleżanki. Informacja nie rozniosła się jednak po piętrach, bo bułki wciąż znikają. Jak teraz obserwuję te tabuny ludzi rzucających się rano na codzienną dostawę kanapek, żeby załapać się na swieżą z szynką albo łososiem to robi mi się niesmacznie…

Opublikowano Brak kategorii | Dodaj komentarz

ale wkoło jest wesoło

Wchodzę rano do pracy: nie ma świateł na korytarzu, nie działają windy, na pietro muszę wchodzić po schodach. HR z sufitu zalewa żółto-brązowa ciesz a ludzie krążą wokół porozkładanych na podłodze i biurkach wiader. Wypłata dotąd nie wpłynęła, urlop majowy szlag trafił, bo nie ma już wolnych miejsc w samolocie, na dworze plucha i roztopy.
Nie działa system ani poczta, padł serwer we Francji a dzwoniących Angoli odsyłam z kwitkiem.
Przez weekend się dowyprzytulałem więc wszystko mi jedno…

Opublikowano Brak kategorii | Dodaj komentarz

łikędowe balansowanie

W piątek po pracy wyskoczyłem z dziewczynami na planowaną od paru dni kolacje.
K. zaprowadziła nas do Cegielni gdzie jej zdaniem w milej atmosferze można zjeść dobrze i tanio. I wcale się nie pomyliła. Po mimo paskudnej pogody znalazłem energie i chęci by odprowadzić ją potem do domu…
W sobotę przed 8 porannym telefonem obudziła mnie matka, zorganizowała mi „bojowe zadanie”, przez które straciłem cały dzien. Na szczęście w porę odezwał się we mnie zdrowy egoizm i w porę zdążyłem wrócić do siebie, przebrać się, zrobić zakupy i załapać się na frytki party u znajomych.
Niedziela była senna, do 14 leżałem w na sofie przed telewizorem drzemiąc, co jakiś czas.
Wieczorem widziałem się z M., który zaproponował wspólny wyjazd majowy i w sumie się nakręciłem.

Opublikowano Brak kategorii | Dodaj komentarz

weekend

W sobotę wybrałem się na bal karnawałowy.
Pojawiłem się tam dosyć późno, bo za długo drzemałem potrzebując zregenerować siły po wyjeździe J.
Impreza w budynku muzeum trwała do 2.00, jedzenie, które serwowano określiłbym jako siermiężne, brakowało miejsc siedzących, Steczkowska przyjechała z godzinnym opóźnieniem, zawyła kilka mniej lub bardziej znanych piosenek do kotleta po czym równie nagle zniknęła.. Dopisali za to ludzie, bo pojawili się fantastycznie poprzebierani (impreza była utrzymana w stylu lat 80tych) i tacy, których zwykle na takich zabawach nigdy nie było widać…

Niedziele spędziłem w odwiedzinach u prababci – byłem z siebie dumny, że udało mi się wstać wcześnie rano po całonocnej eskapadzie. Wieczorem dodatkowo wybrałem się z ojcem do Rynku na małe co nieco po szlaku Inspiracja – Złoty Jeleń – Paparazzi – Vincent.
Zrobić rundę wokół wrocławskiego Rynku przy okazji WOŚP, bez serduszka w widocznym miejscu i bez chęci wsparcia akcji wymagało bycia dzielnym i odważnym. Raz tylko usłyszałem za plecami, że mam zimne serce. Uśmiechnąłem się w myślach, bo od dawna twierdziłem, że mam w tym miejscu bryłkę lodu zamiast…

Autor listu o Impresjach znów sobie o mnie przypomniał – delikatnie wysłałem go na drzewo.
Z reszta nie tylko on sobie o mnie przypomniał. Los bywa przewrotny, ale jak nie szukam towarzystwa to wtedy się o mnie ludzie dopominają…

Późnym wieczorem wpadł M przypomnieć sobie, co mu się we mnie podoba. Będziemy obaj smażyli się za to w piekle…

Opublikowano Brak kategorii | Dodaj komentarz

w nowym roku

Nie piszę nic na blogu, bo szkoda mi czasu, tyle pozytywnego dzieje się wokół.
Nowy rok zaczął się bardzo pozytywnie i staram się jak najwięcej skorzystać z takiego obrotu spraw.
Zmobilizowałem się by znaleźć czas by spotkać się z tymi, na których naprawdę mi zależy, odnowiam zaniedbane kontakty, znów chodzę na basen, odwiedzam ulubione bary i restauracja, uśmiecham się do ludzi i siebie, udaje mi się nie siedzieć w domu, w pracy z sukcesem dopinam zaległe tematy i nawiązuje nowe znajomości, a wczoraj na dodatek miałem bardzo fajne spotkanie z bardzo równym facetem…

Opublikowano Brak kategorii | Dodaj komentarz

koniec roku 2006

główną cechą mojego charakteru jest: potrzeba planowania zmian
cechy, których szukam u kobiety: lojalność, Kobiecość
co cenię najbardziej u przyjaciół: lojalność, wytrwałość by trwać przy mnie
moja główna wada: palenie, niesystematyczność, niekonsekwencja, chęć dogodzenia wszystkim, czasem trzymają się mnie głupie żarty
moje ulubione zajęcie: praca, jazda na rowerze
moje marzenie o szczęściu: jestem szczęśliwy na co dzień
co wzbudza we mnie obsesyjny lęk: choroba bliskich, brak pracy i perspektyw, nieusprawiedliwiona agresja, samotność
co byłoby dla mnie największym nieszczęściem: bezczynność, brak perspektyw, samotność
kim (lub czym) chciałbym być, gdybym nie był tym, kim jestem: dobrym mężem dla swojej żony
kiedy kłamię: dość często, starając się zapamiętać co komu powiedziałem
słowa, których nadużywam: zajmę się tym, ja to załatwię
ulubieni bohaterowie literaccy: Indiana Jones
ulubieni bohaterowie życia codziennego: znajomi
czego nie cierpię ponad wszystko: bezczynności, głupiego gadania gdy trzeba się nad czymś skupić
moja dewiza: nie należy mieć marzeń. Trzeba mieć plany.
dar natury, który chciałbym posiadać: pola naftowe
jak chciałbym umrzeć: we śnie
obecny stan mojego umysłu: „nietomny” bo głodny i senny
błędy, które najłatwiej wybaczam: przejęzyczenia
największa porażka: Klacid, niepotrzebny koniec niektórych znajomości, tegoroczny urlop

Opublikowano Brak kategorii | 2 Komentarze