z serii Polak potrafi

Spotkałem się z kumplem, z takim co w teatrze grywał, w filmach, nawet nagrodę dostał na festiwalu w Gdyni i specjalnie na tę okoliczność wrócił do Polski z warsztatów w USA.
Ale w stolicy w ogóle mu się nie wiodło, długo nic, dorywczo jakieś reklamy, potem epizod w serialu i tyle.
Wyjechał do Anglii szukać szczęścia.
Jak byłem w Yorku miałem do niego wpaść w odwiedziny, ale do Londynu na dłużej niż przejazdem nie było mi po drodze, poza tym kiedy ja miałem wolne on pracował więc nie było nam dane się spotkać.
Przyjechał do Wrocławia na kilka dni, zadzwonił w nocy i na drugi dzień siedzieliśmy już w Rynku na piwku, opowiadając sobie ostatnie kilka miesięcy życia.
Dzwoniliśmy do siebie kilka razy zarówno tu w Polsce, jak i gdy byłem w Anglii. Za każdym razem systematycznie ucinał temat czym zajmuje się w Londynie.

Teraz wydało się, że robi karierę w klubie go-go jako męski stripteaser,.
Ma ku temu warunki, ładne ciało, nieźle się rusza, nawet śpiewa, lubi przebierać się w kostiumy strażaków, hydraulików, świętych Mikołajów, rekrutów i podobno nieźle na tym wszystkim wychodzi, na szczęście od czasu do czasu chodzi też na castingi.
Do Polski przyjechał zrobić sobie lifting twarzy, bo mu agentka doradziła, żeby wygładził sobie bruzdy na twarzy.
Jest całkowicie wyzwolony, bez zobowiązań, wydaje się być taki beztroski i szczęśliwy.

Opublikowano Brak kategorii | Dodaj komentarz

piknik

W piątek po pracy zorganizowaliśmy piknik. Cala impreza planowana była na 450 osób, ale zapisało się raptem 260 a przyszło jeszcze mniej, bo przecież ważniejszy był mecz… Impreza utrzymana była w stylu wiejskim, imprezy towarzyszące były w jednakowym stylu: rzucanie toporkiem, wyplatanie koszy z wikliny, babranie w glinie i dojenie kozy. Do ostatniej konkurencji wybraliśmy tylko topowych managerów żeby było ciekawiej. Moj obecny szef ciągnął sutka aż milo, za to ten poprzedni okazał się bardzo kiepska obciagarą, za co w nagrodę zresztą dostał buraka. Na takie momenty aż milo czasami popatrzeć…

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano | Dodaj komentarz

whydack

W pracy otrzymałem propozycję pójścia do łóżka.
Jak do tej pory tylko 2 pochodziły od facetów (żaden mnie nie kręci) a 4 od lasek.
Różnica taka, że te od facetów były bezpośrednie i na twarz i bez ubierania w specjalne słowa.

Znów muszę przyjmować clacid. Gdyby nie kolega aptekarz pewnie musiałbym gęsto tłumaczyć się lekarzowi jak w ogóle doszło do nawrotu.

Będę smażył się za to w piekle.

Opublikowano Brak kategorii | 1 komentarz

doceniono mnie

Zostałem członkiem… Rady Pracowniczej.
Koleżanka powiedziała mi, że jestem trafionym kandydatem, bo znam ludzi, jestem lubiany i wiem o czym mówi się na korytarzach i w tzw. kuluarach. Prezes z ciekawości zapytała mnie (niby przypadkiem i od niechcenia), co się o niej mówi.
„Pakuj się” – odparłem bez zastanowienia. Parsknęła śmiechem, chociaż przez ułamek sekundy żałowałem czy nie przegiąłem z taką odpowiedzią.

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano | Dodaj komentarz

z życia wyrobnika

Po wszystkich rozjazdach, które odbyłem od początku roku przyrzekłem sobie zrobić listę rzeczy, które obiecałem sobie sprawić do domu. W ciągu roku nie daję rady odłożyć pieniędzy na większe zakupy. Nie jestem wstanie zaoszczędzać w dłuższym okresie, bo ciągle zaskakują mnie niespodziewane wydatki czytaj rachunki. Z listy udało mi się zrealizować kilka pozycji – reszta będzie musiała poczekać na kolejny wyjazd o ile taki w ogóle kiedyś nastąpi. Czasami wydaje mi się, że pracuję tylko po to by mieć na rachunki, mandaty i kolejne raty kredytu.

Opublikowano Brak kategorii | Dodaj komentarz

Goldfish memory

„Pamięć złotej rybki obejmuje zaledwie 3 sekundy. Potem wszystko zaczyna się od nowa. Kiedy spotyka inną złotą rybkę widzi ją pierwszy raz. Tak samo ludzie. Kiedy się zakochujesz to zawsze po raz pierwszy. Jakaś reakcja chemiczna wymazuje pamięć o poprzednich cierpieniach. Jest świetnie. To coś nowego. Coś innego.”

Dokładnie tak samo jest z ludzkim poszukiwaniem miłości. Spotykamy się z kimś, jest nieźle, ale potem zaczyna się coś psuć, rozchodzimy się, szukamy kogoś nowego, ale wcześniejsze związki niczego nas nie nauczyły i powtarzamy te same błędy i jeszcze raz, i znowu.

Opublikowano Mądrości | Otagowano | 1 komentarz

niebieski ptak

Niezaprzeczalnym plusem bycia singlem jest to, że można się spotykać ze swoimi dawnymi miłościami bez poczucia winy i udawania ze zamiast na sentymentalna randkę idzie się do sklepu kupić suszarkę na pranie czy kreta do wc. Może inni czerpią radość ze spotkań ze związkofobem, gdy nie żywi się już chorobliwej nadziei wyleczenia mnie z tej przypadłości. Poza tym łatwo decydują się na intymne randez-vous, bo mogą liczyć na całkowitą dyskrecję. Powściągliwość w udzielaniu informacji jest cechą, którą powinien od kołyski pielęgnować i doskonalić każdy zatwardziały, acz towarzyski singiel.
Jestem jak chodząca gwarancja dobrej zabawy, bez konsekwencji porannego kaca. Zabawię, ugoszczę, skomplementuję a szczegóły spotkania, choćby najbardziej pikantne zawsze zachowuję dla siebie
W dziedzinie udanych związkowe jestem chodząca porażką, zwykle jestem partnerem nieobecnym, bo ciągle w pracy – nawalam, więc niemal za każdym razem.

Przed nikim nie muszę się spowiadać, dlaczego wracam do domu o szóstej nad ranem. Przy śniadaniu w swoim domu mogę kruszyć chlebem na stół, kubek po kawie zostawić w łazience, a skarpetki posiać tam gdzie zdjąłem je poprzedniego wieczora.

Opublikowano Mądrości | Otagowano , | Dodaj komentarz

myśli

Jestem zbyt emocjonalny. Tacy ludzie mają zawsze pod górkę – przeżywają wszystko zbyt intensywnie, spalają się i stresują w sposób niewyobrażalny.
W ciągu dnia nie przykładam wagi do porannego posiłku. W kuchni w biegu połykam kilka kromek suchego pieczywa z konfiturą i popijam kawą. Weekend to okazja by wreszcie to śniadanie fantastycznie celebrować. I to leniuchowanie w piżamie do południa. Uwielbiam ten moment.

Opublikowano Brak kategorii | 1 komentarz

mam nowe zajecie

BĄK

Spadł bąk na strąk, a strąk na pąk. Pękł pąk, pękł strąk, a bąk się zląkł.

BYCZKI

W trzęsawisku trzeszczą trzciny, trzmiel trze w Trzciance trzy trzmieliny, a trzy byczki znad Trzebyczki z trzaskiem trzepią trzy trzewiczki.

BZYK

Bzyczy bzyk znad Bzury zbzikowane bzdury, bzyczy bzdury, bzdurstwa bzdurzy i nad Bzurą w bzach bajdurzy, bzyczy bzdury, bzdurnie bzyka, bo zbzikował i ma bzika!

CHRZĄSZCZ

Trzynastego, w Szczebrzeszynie chrząszcz się zaczął tarzać w trzcinie. Wszczęli wrzask Szczebrzeszynianie: – Cóż ma znaczyć to tarzanie?! Wezwać trzeba by lekarza, zamiast brzmieć, ten chrząszcz się tarza! Wszak Szczebrzeszyn z tego słynie, że w nim zawsze chrząszcz BRZMI w trzcinie! A chrząszcz odrzekł niezmieszany:
– Przyszedł wreszcie czas na zmiany! Drzewiej chrząszcze w trzcinie brzmiały, teraz będą się tarzały.

CIETRZEW

Trzódka piegży drży na wietrze, chrzęszczą w zbożu skrzydła chrząszczy, wrzeszczy w deszczu cietrzew w swetrze drepcząc w kółko pośród gąszczy.

CZYŻYK

Czesał czyżyk czarny koczek, czyszcząc w koczku każdy loczek, po czym przykrył koczek toczkiem, lecz część loczków wyszła boczkiem.

DZIĘCIOŁ

Czarny dzięcioł z chęcią pień ciął.

GORYL

Turlał goryl po Urlach kolorowe korale, rudy góral kartofle tarł na tarce wytrwale, gdy spotkali się w Urlach góral tarł, goryl turlał chociaż sensu nie było w tym wcale.

HUCZEK

Hasał huczek z tłuczkiem wnuczka i niechcący huknął żuczka.
– Ale heca… – wnuczek mruknął i z hurkotem w hełm się stuknął.
Leży żuczek, leży wnuczek, a pomiędzy nimi tłuczek.
Stąd dla huczka jest nauczka by nie hasać z tłuczkiem wnuczka.

JAMNIK

W grząskich trzcinach i szuwarach kroczy jamnik w szarawarach, szarpie kłącza oczeretu i przytracza do beretu, ważkom pęki skrzypu wręcza, traszkom suchych trzcin naręcza, a gdy zmierzchać się zaczyna z jaszczurkami sprzeczkę wszczyna, po czym znika w oczerecie w szarawarach i berecie….

KRÓLIK

Kurkiem kranu kręci kruk, kroplą tranu brudząc bruk, a przy kranie, robiąc pranie, królik gra na fortepianie.

KRUK

Za parkanem wśród kur na podwórku
kroczył kruk w purpurowym kapturku,
raptem strasznie zakrakał i zrobiła się draka, bo mu kura ukradła robaka.

MUSZKA

Mała muszka spod Łopuszki chciała mieć różowe nóżki. Różdżką nóżki czarowała, lecz wciąż nóżki czarne miała.
– Po cóż czary, moja muszko? Ruszże móżdżkiem, a nie różdżką!
Wyrzuć wreszcie różdżkę wróżki i unurzaj w różu nóżki!

PCHŁA

Na peronie w Poroninie pchła pląsała po pianinie. Przytupnęła, podskoczyła i pianino przewróciła.

SZCZENIAK

W gąszczu szczawiu we Wrzeszczu klaszczą kleszcze na deszczu, szepcze szczygieł w szczelinie, szczeka szczeniak w Szczuczynie, piszczy pszczoła pod Pszczyną, świszcze świerszcz pod leszczyną, a trzy pliszki i liszka taszczą płaszcze w Szypliszkach.

TRZNADLE

W krzakach rzekł do trznadla trznadel:
– Możesz mi pożyczyć szpadel?
Muszę nim przetrzebić chaszcze,
bo w nich straszą straszne paszcze.
Odrzekł na to drugi trznadel:
– Niepotrzebny, trznadlu, szpadel!
Gdy wytrzeszczysz oczy w chaszczach,
z krzykiem pierzchnie każda, paszcza!

ŻABA

Warzy żaba smar, pełen smaru gar, z wnętrza gara bucha para, z piecabucha żar,smar jest w garze, gar na żarze,
wrze na żarze smar.

Opublikowano Brak kategorii | Dodaj komentarz

marzenia erotyczne

Kupiłem sobie wreszcie rower, taki jaki chciałem, ładny, z przednim amortyzatorem, przerzutkami, halogenami i innymi bajerami.
Od razu chciałem go wypróbować, wiec ledwie wyjechałem ze sklepu od razu ruszyłem w kierunku dobrze znanej mi ścieżki rowerowej wzdłuż Odry. Po 5 godzinach non stop pedałowania miałem sucho w ustach, ale zero pieniędzy w kieszeni, obolały tyłek, spiekła mi się twarz i ręce, ale rower przez cały czas spisywał się pierwszorzędnie.

W weekend pojechałem odwiedzić rodziców – naturalnie rowerem, bo teraz niechętnie się z nim rozstaje po trosze w obawie, że mi go ukradną.
Wracając widziałem ze zbiera się na deszcz. Na moście Milenijnym już prawie się cieszyłem że zdążę do domu przed burzą.
Wtedy spadł mi łańcuch i jakoś dziwnie przewinął się przez pedał. Na dworze ciemno, ja tylko w okularach przeciwsłonecznych, ślepy jak kret, mokry i bezradny. Zatrzymałem się, próbowałem naprawić, ale tylko umaziałem się smarem. Inni rowerzyści tylko mnie mijali ze świstem w oponach, bo każdy śpieszył się by schronić się przed deszczem.
W „Nigdy w życiu” Stence przynajmniej w finałowej scenie w strugach deszczu na moście objawił się Żmijewski… A mnie nikt… A tak bym chciał, żeby zatrzymał się przy mnie jakiś przystojny egzemplarz w czerwonych obcisłych spodenkach i zapytał czy mi przypadkiem nie pomoc…

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano | Dodaj komentarz