Wczoraj byłem zalatany jak tania dziwka

Wczoraj byłem zalatany jak tania dziwka.

Wstałem już o 6.00, miałem „podrasować” swój na nowo napisany życiorys i razem z listem motywacyjnym wysłać go w kilka miejsc. Naturalnie ojciec rozpieprzył mnie swoim telefonem o 8.00 z informacją, którą mogłem sobie co najwyżej d… podetrzeć.

Myślałem, że cały dzień przyjdzie mi spędzić przed monitorem, B. mnie olał, nie miałem planów aż do wieczora. O 17.00 moja matka organizowała zlot czarownic z liceum im Brigitte Bardot z okazji swoich imienin. Już zawczasu pomyślałem, że powinienem się ewakuować z domu, dlatego w przeddzień zadzwoniłem do Ani S. i wprosiłem się na night party połączone z degustacją wina, piwa, papierosów i noclegiem na kanapie gratis.

O 15.00, punktualnie wróciła matka i zaczął się szał cipy. Sprzątanie, czyszczenie, szorowanie, odkurzanie, jak zwykle matka zaangażowała w swoje sprawy wszystkich domowników a sama zajęła się rzeczą najtrudniejsza i najpilniejszą, czyli piciem kawy i doprawianiem swoich sałatek.

Od rana się nie goliłem, praktycznie jeszcze biegałem w piżamie dopiero ok. 16.30 zamierzałem wypacykować się i ruszyć na Popowice.
Niespodziewanie, wcześniej z delegacji wrócił tato, krzyknął, że musi mnie komuś koniecznie dzisiaj przedstawić i że najlepiej byłoby gdybym postarał się „uelastycznić” trochę swoje plany. Dla mojej mamy mogło oznaczać to spotkanie w interesach, z kontrahentami z Austrii czy Szwajcarii albo prezesem poważnej firmy, który postanowił zatrudnić mnie i wysłać na kilka miesięcy do Kaliningradu uskuteczniać sprzedaż swoich śrubek…dla mnie akurat jedno – idziemy dziś szlakiem browarów!

Zaczęliśmy jak zwykle pod Złotym Jeleniem, Pani Joasia z Pania Renia już zacierały rączki jak tylko zobaczyły nas wkraczających do baru. Poszły 2 kolejki podwójnego Johny Walker’a i piwa. Niestety ulubionego kelnera, Pana Karola nie było, pewnie tapirował sobie w domu włosy…

Na obiadek wyciągnąłem tatę do MM w sieci hotelowej „bo lubię komfort”. Znów zupka, rybka, carpaccio, tiramisu, espresso, podwójna kolejka Jasia i kilka fajek. Jak zwykle rozmawialiśmy o planach i oczekiwaniach od losu, głównie tych nierealnych? Gdzie znajdę przystań zawodową i gdzie oddam się wyścigowi szczurów? Czy mam szanse spotkać się w pracy z molestowaniem lub mobbingiem? Zastanawialiśmy się jak ten czas potrafi czasem szybko przelecieć! I że już nie jestem cudnym chłopięciem, że teraz stałem się banalnym mężczyzną, dla którego liczy się tylko praca. Że pewnie zacznę zarabiać krocie i niedługo będę jeździć ekstra furą, wczasy spędzać z coraz młodszymi panienkami na Dominikanie, kiedy żona będzie odchowywać nasz wspólny drobiazg dwunożny. Ach, gdzie te czasy, kiedy mogłem wyrywać panienki w dyskotece na indeks studenta AE?!

Już żegnałem się tatą, by pospieszyć do Ani S., która tam na mnie cierpliwie czekała, gdy drogę zastąpił mi niespodziewanie Pan M. Nie potrafiłem powstrzymać się od pokusy zaproszenia go na szybką kawę, która w moim przypadku okazała się kolejnym piwem…

Lekko zakręcony punktualnie o 19:45 udałem się w kierunku przystanku tramwajowego skąd miałem udać się wprost do posiadłości mojej koleżanki, ziemianki Ani S.

Ania wcisnęła mi 2 kawałki pizzy i tak zabajerowała, że o 22.00 jakimś cudem na nowo biegałem po Rynku, szukając jakiejś knajpki, gdzie moglibyśmy napić się kawy czyt. piwa. Miejsca intensywnie odwiedzane przeze mnie w styczniu i lutym były pełne, ogródków już nie było, bo to nie ten sezon, nawet Hotel Exbud był masowo zapchany, ale ku mojemu zdziwieniu Mike’s Bar w Hotelu Dorint otworzył przed nami swe podwoje! Oprócz nas i dwóch na cacy zrobionych prostytutek patrzących na mnie swym przenikliwym wzrokiem (a fe heretycy!!!) przy barze siedziały „niedobitki” jakiś delegatów. I znów było piwo…

Na koniec wieczoru jakiś chłopak na przystanku zaprezentował nam ile płynów może zmieścić się w ludzkim żołądku, narażając nas na widok fontanny jego żygowin spływających strumyczkiem pod nogi nasze i innych przechodniów.

Po północy, wyposażeni w butelkę białego wina i 3 kasety: „Z piekła rodem”, „Nieodwracalne”, i „Pożegnanie Jesieni” rozsiedliśmy się w fotelach i z lubością oddaliśmy się oglądaniu tego czegoś…

O 3.00 nad ranem zorientowałem się, że ja chyba już za długo nie śpię i poinformowałem uroczego biesiadnika płci żeńskiej, że najwyższa dla mnie już pora na homo-lulu.

Zastanawiające, że nawet posągowe ciało L. czy widok jego gołego tyłka (już tylko niestety w video) śmigającego wokół domu, podobno nieźle calującej Nadieżny, nie powstrzymał mnie przed zaśnięciem.

Padałam na tzw. mordę ze zmęczenia.
Prawie czułem się jak po zdobyciu jakiegoś szczytu. Tylko prawie, bo musiałbym mieć jeszcze oczy szeroko zamknięte, pot powinien zalewać mi ślipia i sól z potu makabrycznie szczypać. Majtki musiałbym mieć szczelnie przyklejone do ciała, by tekstylia stały się moją drugą skórą.
Bałem się, że po przebudzeniu, przez cały dzień będzie dręczyć mnie straszny ból, że nie będę mógł przyjmować pokarmów stałych, tylko papki i płyny.

Spałam z głową opartą o jaśka, w kucki, bo wtedy helikopterów jakoś mniej widziałem, coś tam mniej chyba uciskało mi na nerwy.

Teraz już mi dobrze, ale wspomnienia traumatyczne pozostały…

1 komentarz

Znalezione na sieci

KLA(u)Nu* c.d.

Władysław Lubicz – Po wielu perturbacjach ze złośliwym Niemcem, co mu tak wszystko chowa, czyli Alzheimerem, postanawia zostać szpiegiem z krainy deszczowców. Niestety na jednej z niebezpiecznych misji na terenie marketu Rema 1000, zostaje raniony puszką pasztetu drobiowego i wzięty do niewoli przez zmutowany szczypior. Podjęte próby uwolnienia go przez GROM spełzły na niczym, los Władysława nie jest nam na dzień dzisiejszy znany.

Maria Lubicz – Po ukończeniu serialu stwierdza, że naprawdę od kilku lat nie żyje. Wpada w depresję i łamie sobie obojczyk. Ląduje w szpitalu na peryferiach gdzie poddaje się experymentom medycznym a w wolnych chwilach odpisuje na listy do Bravo Girl. Ma też w planach licencję na szczytowanie.

Paweł Lubicz – Po zakończeniu serialu nie może powstrzymać się od układania puzzli i robienia „Pierdzioszka” przypadkowym przechodniom. Ginie wpadając pod lądujący parostatek. Prochy jego zostają rozsypane po sieci…Być może jeszcze powróci w kontynuacji Meksykańskiej telenoweli „Usurbatorka” u nas zwana „Pauliną” a w Związku Radzieckim: „Pierestrojką”

Krystyna Lubicz – Nie mogąc pozbyć się kałduna po ciąży, zapisuje się do klubu kwadransowych grubasów. W międzyczasie nagrywa malutki featuring na płytę posła Ziobro i trzepie worki po cemencie. Zakłada też własną produkcję buraka cukrowego wraz z Gabrysiem „Polski Cukier” Janowskim. Buraki exportują do NRD.

Ola Lubicz – Zafascynowana obradami komisji śledczej zakochuje się z wzajemnością w pośle Janie Marii Rokicie. Po dwóch tygodniach biorą ślub i rodzą dzieci. Zamieszkują na prywatnej działce posła w Serdelkowych Górach pod Szczytnem. Ich szczęście nie trwa jednak długo, Jan zostaje powołany na przewodniczącego kolejnej komisji śledczej badającą 445 wielką aferę korupcyjną III Rzeczypospolitej czyli RowerBłażejaGate.

Agnieszka Lubicz – Nie mogąc znieść studiowania w wieku 40 lat postanawia wyjechać do Płocka w celu pomocy rannym wombatom w tamtejszym wombatorium. Tam poznaje przystojnego speca od malowania pasów na jezdni. Zakochuje się w nim, lecz on myśli o innej. Po trzech latach rozstają się. Agnieszka zapisuje się do cyrkowej trupy technomaniaków i jedzie na tournee po całym powiecie Cegielskim. Ma niestety pecha i ginie przygnieciona przez worek cementu, którym żongluje. Jej mumia zostaje wystawiona na stadionie X – lecia, nie na długo, bo zaraz kradną ją dresy.

Jerzy Chojnicki – okazuje się, że on też był synem własnej administratorki. Nie mogąc tego znieść zostaje striptiserem. Tańczy w klatce i wymachuje fujarką. Z podejrzanego baru wyciąga go bawiący tam przejazdem Krzysztof Ibisz, proponując mu udział w konkurencyjnym dla Chipanddalesów programie Polsatu – BolkiLolki. Jerzy prawdopodobnie też zapisze się do Partii Kosynierów Pomrocznych stworzonej przez ekipę Gumiaków Szwagra. Zostaje mu też przyznane honorowe obywatelstwo miasta Kocie Wary – Pasikonik.

Elżbieta Chojnicka – Ma już dość problemów rodzinnych, postanawia zostać zawodową szwaczką, jednak na przeszkodzie w drodze na szczyt kariery staje jej mania sprawdzania czy pralka już wirowała. Z powodu tego natręctwa zostaje zamknięta w Sejmie gdzie telewizja przemysłowa transmituje na żywo jej ciekawe życie. Co niedzielę jest też Ring, gdzie odbywa się głosowanie za wejściem Polski do Ligi Państw Pląsających, Światowego Towarzystwa Walki z Próchnicą Gleby i klubu „Wiewiórka”

Michał Chojnicki – Po ukończeniu serialu postanawia rozwieść się z Kingą jednak z powodu braku ślubu jest to nie możliwe. Michał cierpi zmieniając się powoli w Rosiczkę. Postanawia na tym zarobić sprzedając się do ogrodu botanicznego na Paluchu. Kupuje go Rudzik i przerabia na kaszubską wycinankę. Chłopak wpada w konflikt tragiczny z drogówką i rozpija się na ich oczach. Co przypłaca życiem dostając w głowę bateryjką od krótkofalówki.

Beata Borecka – Po wielu perypetiach ze zdradzającym ją mężem, postanawia zostać kochanką samego krasnala Hałabały i zamieszkać w jego dziupli. Dorabia do skromnej pensji męża, który jest telefonistką w sex telefonie, pisząc epokowe dzieło: „Plastuś i tajemnica miętowego skafandra”. Książka ma być utrzymana w klimacie równikowym wilgotnym. Będzie też tam coś dla wielbicieli Doktora Żywago i dla fanów ślimaków skrzelodysznych. Epopeja ma przebić Harrego Pottera, któremu już zaczynają pojawiać się syfy i zmieniać głos.

Ryszard Lubicz – Zafascynowany słowami Michała Wiśniewskiego: „Jadam papier toaletowy, choć nie mam diody w nosie” postawia napisać treny. Będzie ich XX i będą pisane na cześć ukochanego kombajnu „Wolna Europa”. Rysiek złożył też podanie do mennicy i Narodowego Banku Polskiego o wydrukowanie banknotów euro o nominale 300 z jego wizerunkiem. Pertraktacje trwają…. Ma też zagrać epizod w kinowej ekranizacji lektury szkolnej: „Rogaś z doliny roztoki”.

Monika Ross – Po zakończeniu serialu zatrudnia się jako konsultantka do spraw płodozmianu w ministerstwie rolnictwa (dawny AVON). Podczas jednej z delegacji kradnie taboret z hotelu i zostaje zdegradowana do kiszonej kapusty. W planach Monika ma własny program w telewizji o swoich pasjach: kolekcjonowanie zdjęć swojego balkonu i zakupy w osiedlowym sklepiku „Boża krówka”.

Maciek Lubicz – Postanawia kontynuować swoją karierę aktorską. Chociaż dostaje wiele propozycji, skrzętnie wybiera takie, w których nie ma scen rozbieranych. Obecnie rozważa następujące filmy: Sperminator III, Upaćkany, Zemsta Kąkola, Pegeer (reality show) oraz reklamy: Aparatu korekcyjnego do wąsów, Żuru na kiełbasce i pieluchostringów. Maciuś dostaje też wiele propozycji matrymonialnych m.in. od Danuty Waniek, Arkadiusa i Kangurka Hip – Hop. Prawdopodobnie Maciek obejmie posadę ministra do spraw rozłożonych wersalek i zostanie honorowym prezesem polskich kółek przyjaciół traktora „ZETOR”.

Daniel Ross – Po ukończeniu serialu wyjeżdża bez słowa, prosząc by jego zwłoki po śmierci pochować na polu rabarbaru. Prawdopodobnie Daniel zapisał się do Klubu Kubusia i jako wolontariusz o imieniu Jacek WuTeKa Soplica rozdaje „Lentilki” dzieciom z Kambodży. Jego losy postanowił opisać Mariusz Max Kolonko w swojej książce „Sopyła znaleziona na Warpensach „, w której zdradzi również sekret, dlaczego jego skóra jest jak ciepły letni deszcz…

Pani Surmacz i doktor Koziełło – Po zakończeniu serialu przechodzą oczyszczenie duchowe i przeobrażenie zupełne pod silnym wpływem nożyczek do wycinania zgniłej skóry ze stóp dołączanych do najnowszego numeru „Poradnika Wolnomularza”. Niewąskie piętno na ich psychice odcisnęło też słuchanie śpiewu „Motylicy Wątrobowej” – nowego death ewangelickiego zespołu młodzieżowego, którego płytę znaleźli w ostatnim numerze „Przeglądu Pogrzebowego”. Dzięki workowi cementu szybko schnącego dołączonemu do prenumeraty ” Mleczarz w UE” państwo doktorostwo przeszli wspaniałą nirwanę jelitową, a przez fajoski poziomkowy beret dodawany do „Mój Trąd” mogli przeżyć upojne chwile tylko we troje…

Pani Stanisława (u nas znana jako Ruska)- Po zakończeniu serialu dowiaduje się, że Matrix has ją! Zdesperowana łyka czerwoną tabletkę, jednak okazuje się, że to był węgiel leczniczy, powodujący hip hopowe rozwolnionko! Po spotkaniu z Morfeuszem ( znany też jako pan Tik Tak), godzi się walczyć z Agentem SARS-em. Po wejściu do Centrum Matrixa, dowiaduje się, że stworzony został przez TVN w ramach nowego reality show, następcę „Jestem jaki jestem”. Po szaleńczym pościgu wózkiem- spacerówką po trasie toruńskiej ratuje wreszcie klucznika, który dorabia jej kluczyk do nakręcania ukochanego sowieckiego budzika. Na koniec wróci do Zionu, gdzie będzie organizować tamtejsze „Love parade”.

* gumiaki

Dodaj komentarz

Z serii w pracy:

Główna kadrowa urocza pani Magda wysłała mi umowy do podpisania dla moich posługiwaczy. Trzeba wiedzieć, że mam u siebie takich dwóch oryginałów – gwiazdy galopujące: Damian i Tomek. Jeden platynowy blondyn z na czarno przefarbowanymi końcówkami włosów, postawionymi grubo na żel, drugi – identyczny brunet tylko, że końcówki ma platynowe. Oboje noszą mnóstwo srebrnej biżuterii, po jednym pierścionku na paluszku a jak się da to nawet i sygnet zmieszczą, obcisłe fatałaszki nabyte zapewne na jednym ze stoisk w Galerii Dominikańskiej, do tego rzemyki (całe mnóstwo albo łańcuszki) i małe, kolorowe plecaczki przez ramię, które nadają się tylko do noszenia puderniczek i małych kolorowych komórek z wgranymi najnowszymi hitami Britney Spears i Madonny.
Biorę umowę jednego z nich i czytam: Damian M., zamieszkały przy ulicy…, imię ojca: Zygmunt, imię matki: Józef.

Pytanie: Ciekawe skąd Magda wiedziała, że reprezentują oni model rodziny alternatywnej już od drugiego pokolenia?!

Opublikowano praca | Otagowano | Dodaj komentarz

Ostatni dzień w pracy

„Dzien dobry Panie P,

wlasnie przeczytalam Pana maila i jestem wstrzasnieta.
Bardzo Panu dziekuje za bardzo mila dotychczasowa wspolprace,
naprawde nie czesto spotykamy na swej drodze osoby z ktorymi chce
nam sie rozmawiac a Pan jak najbardziej do takich osob nalezy.
Mam nadzieje, ze ta zamiana w Pana zyciu zawodowym odbije sie
tylko i wylacznie pozytywnym echem, czego oczywiscie Panu mocno
zycze.
Panie P. nowy rozdzial przed Panem i tylko Pan zadecyduje jak go
nazwac:-)))
Nowe plany, nowe mozliwosci – nic bardziej nie rozwija jak
poszukiwanie nowych sciezek!
Zycze Panu oby droga, ktora Pan wybierze byla usiana szczesciem i
satysfakcja.
Trzymam za Pana kciuki!
Pozdrawiam goraco (wbrew temu co za oknem)”
M.D.

„Czesc P.,

mam nadzieje, ze znajdziesz prace która Ci sie spodoba i da satysfakcje.
Mi tez sie dobrze wspólpracowalo mimo problemów, które nie ukrywam, spadly
na Was zupelnie niezasluzenie. Czasem tak bywa.

Widze, ze poznales juz nasza firme, dobrze, ze Cie to nie zniechecilo bo z
… jak z kobieta trzeba miec duuuuzo cierpliwosci i wyrozumialosci 😉 ale
nie wysztkie kobiety sa przeciez zle, choc wszytkie czasem maja gorsze dni
;))

Zapraszam na piwo w Poznaniu, jezeli zawitasz kiedys w te okolice.

Pozdrawiam serdecznie i zycze powodzenia.
Wszystkiego dobrego”

Waldi

„Panie P,
Ja tez bardzo sobie cenilam wspólprace z Panem. Mam nadzieje, ze szybko
dostane informacje od Pani M.K. dotyczaca Pana wynagrodzenia, za
dobrze wykonana prace. Z przyjemnoscia zrobie Panu przelewik.
Pozdrawiam i zycze sukcesów.
Z powazaniem.”
M.O.

Hm, jeszcze to do mnie nie dotarło…

Opublikowano praca | Otagowano | Dodaj komentarz

ostatnie dni w pracy

Czasem wydaje się, że jesteśmy zupełnie nikomu niepotrzebni, cokolwiek byśmy zrobili, powiedzieli, poświęcili wydaje się nie mieć jakiegokolwiek wpływu na zachowanie czy postawę drugiej osoby.
Niby dobrze że jesteśmy obok, ale jakby nas nie było – też nic by się nie stało… Inni nie chcą przyznać sie do tego wprost, żeby czasem nie zrobiło się nam przykro.
Wtedy właśnie myślimy, że najlepiej byłoby gdyby nas w ogóle nie było albo żeby uciec gdzieś daleko na koniec świata i zacząć na nowo, na złość wszystkim.

Osobiście nie lubię tego uczucia i takiego stanu…

Otagowano | Dodaj komentarz

słownik imion męskich

ADAM – nudny i ma małego pyrdka, suchar, nie myje uszu
ADRIAN – ogląda kreskówki, a gdy nikt nie patrzy, biega w damskich ciuszkach
ALBERT – uroczy i śmieszny, ale niestety pedał
ALEKSANDER – ładnie i mądrze mówi, łasy na łapówki
ALFONS – imię instytucja, niedomyty, ulizany krętacz
ALFRED – zawodowiec w dziedzinie masturbacji
ALOJZY – oślizgły typ, pewnie zoofil
AMBROŻY – samotnik z brodą, miejscowe dziwadło
ANDRZEJ – wie co w życiu najlepsze, jada wieprzmaki, chodzi jak gej
ANATOL – od urodzenia łysy i w pinglach, szuja
ANTONI – nudny i wali mu z pod pachy, często bezrobotny
ARKADIUSZ – pierdoła, myśli że go wszyscy lubią, a w rzeczywisto¦ci jest na odwrót
ARNOLD – mięczak i ciota, nosi damską bieliznę
ARTUR – miły, koleżeński, pomaga innym, totalny frajer
BARNABA – dobre imię dla osła, uczynny, miły wieśniaczek
BARTŁOMIEJ – myśli że jest cwany, ale nieświadomie daje wszystkim dupy
BARTOSZ – pustak jakich mało, ale dupy na niego lecą, śmiertelnie boi się robactwa
BAZYLI – totalny zakręt z zadupia, straszny nudziarz
BENEDYKT – straszny lamus, zazwyczaj ksiądz
BENJAMIN – żyd z koszernym fiutem, nigdy nie porucha
BŁAŻEJ – dziecinny i nudny, pracuje na trzy zmiany
BOGDAN – typowy polaczek, lubi się najebać i dać komuś w mordę
BOGUSŁAW – twardy skurwiel, dupy się do niego kleją
BONIFACY – dobre imię dla kota, straszny z niego ciułacz i sknerus
BORYS – wbrew pozorom, ląduje pod stołem po pierwszym piwie
BOŻYDAR – niesłychany sztywniak, wcześnie chodzi spać
BRONISŁAW – totalny lamus, zwykle mistrz gminy w oraniu pola
BRUNON – zacny człowiek, pierdoła w stosunku do dziewczyn
CEZARY – wkurwiający i dziecinny arogant, ma zjebane imię
CYPRIAN – romantyczna dusza, pisze wiersze, do końca życia prawiczek
CYRYL – okoliczna menda, wyrucha cię do cna, a ty nawet się nie zorientujesz
CZESŁAW – fajny kumpel, jak przezwyczisz się do jego chujowego imienia
DAMIAN – osiedlowy cwaniaczek, jezdzi do dupy za miasto, niedokochany
DANIEL – uroczy gość, ale brzydal, sypia z facetami
DARIUSZ – paser i krętacz, interesy z nim to przyjemność (tylko dla niego)
DAWID – osiedowy kutafon, uwielbia kartofle i nigdy nie zamyka ryja
DIONIZY – mądry facio, ale za duży sztywniak
DOMINIK – frajer, wpieprza czekoladę kilogramami i zapycha kibel
EDMUND – dobry z fizy, marszczy freda na klopie
EDWARD – chciałby dużo poruchać, ale nie może, bo jest frajer
EDWIN – Cicha woda, ma dużego pytona, ale laski go nie dostrzegają
EMIL – kumpel z zadupia, przyjeżdza do miasta poruchać miejscowe panienki
ERNEST – Z pozoru spoko facet, ale debil jak dłużej pogadasz
ERWIN – straszny skurwiel, dla kasy sprzedałby własną matkę
ERYK – regularnie targa dziada, dużo podróżuje
EUGENIUSZ – wstydliwy na trzezwo, po pijaku przerżnie nawet drzewo
FABIAN – przystojny, ale w gruncie rzeczy frajer
FELICJAN – straszny narcyz, z pozoru pedał, chociaż w rzeczywistości też gej
FELIKS – twardy skurczybyk, umie dać po gębie, zaliczył każdą babę w swojej wsi
FERDYNAND – zgrywa szlachcica, ale to zwykły wieśniak
FILIP – domowy cwaniaczek, ciągle tnie na komputerze, straszny leszcz
FLORIAN – sprzedaje warzywa na bazarze, syn kominiarza
FRANCISZEK – krępa ciapa, często w okularach, wygląda jak borsuk
FRYDERYK – tępak z siłowni, obżera się w mc’donaldzie
GABRIEL – szaleniec, dużo gada, ale same głupoty, strasznie pobożny
GODZISŁAW – ma wielgachną pałę, ale nie potrafi zrobić z niej użytku
GRZEGORZ – tęgi frajer, mieszka na wsi i wali mu z gara, postrach krów w oborze
GUSTAW – szlacheckie imię, wpieprza chleb ze smalcem
HIERONIM – tępy szpanerek, regularnie męczy bena
HILARY – lubi dupy z małymi szparkami, chodzi w pinglach
HIPOLIT – zboczeniec, lubi się obnażać przed dziećmi
HENRYK – cnotliwy i szlachetny, ma słabość do najtańszych jaboli, niedogolony
HORACY – dobre imię dla konia, końskiego ma też fiuta
HUBERT – dużo gada, ale w grunicie rzeczy spoko kumpel, lubi polować
IGNACY – żadkie imię i zacne, ale to pedofil
IGOR – cwany skurwiel, wie jak robić ciemne interesy
ILDEFONS – przystojny, czuły, romantyczny zoofil
IRENEUSZ – tęgi burak, obżera się na kolację, śmiesznie biega, pedał
IZYDOR – Bezrobotny, ale nie umie pić, zwykle zbiera złom
JACEK – WStydliwy i spokojny, rzadko myje nogi, lubi podglądać gołych chłopców
JAKUB – DObre imię dla chomika, twardy skurwiel, każdemu nakopie, mimo że żyd
JAN – samotnik, lubi torturować zwierzaki (najzęściej pytona)
JANUSZ – Wąsaty kutas, myśli że wszystko wie, jezdzi polonezem
JAROSŁAW – spokojny gość, lubi poruchać strsze panie
JEREMIASZ – twardziel, żydowski charakter, żyłka do ciemnych interesów
JERZY – BRzydal, brzydal, brzydal, do tego śmierdzi mu z pod pachy
JOACHIM – żydowskie imię, żydowski charakter, straszny sknera
JOE – okropny, wstrętny i bezczelny typ, pije kawę bez cukru
JONASZ – smakosz śledzi, rzadko się myje, śpi w skarpetach
JÓZEF – robotnik z fabryki, chleje jak słoń, jezdzi komarkiem, ale to równy facio
JULIAN – Zniewieściały pantofel, mistrz w zmywaniu naczyń
KACPER – myśli że jest sexowny, straszny pozer, leszcz na liścia
KAJETAN – dobry pływak, kocha wodę, popuszcza w majty
KAMIL – paker, dobry kierowca, idiotycznie się śmieje
KAROL – myśli że jest cwany, ale to dupa na posyłki
KAZIMIERZ – lubi poruchać wiejskie laski, zjada pomidorówkę, pierdzi przy jedzeniu
KLAUDIUSZ – łysy pedał, myśli że jest spryciarz, a tak naprawdę straszny frajer
KLEMENS – dobre imię dla kota, śmierdzący dziad i totalny frajer
KLEOFAS – patrz alfons, do tego zamulacz
KONRAD – twardziel, ale ma małego kutasa, wali tylko od tyłu
KORNEL – cwaniaczek z nocnego, ma małego ptaka, ale rucha często
KRYSPIN – rozpieszczona ciapa, mimo że ma kasę, laski go olewają
KRYSTIAN – robi w supermarkecie, straszna złotówa, zamulacz
KRZYSZTOF – równy chłop, żłopie piwsko hektolitrami i kradnie w delikatesach
KSAWERY – słucha muzyki poważnej, lubi skórzane ciuszki, zboczeniec
LECH – wąsaty buc, często wędkuje, lubi strzelić minetę
LEON – pedał, zwykle łysy, ćpun i huligan, nie podciera tyłka
LEONARD – wkurwiający palant, udaje że wszystko wie
LEOPOLD – nocuje po rowach, złota rączka, przyjmuje zapłatę w naturze
LESZEK – czuły i romantyczny, zwykle kierowca miejskiego autobusu, oszust
LONGIN – cwaniak, wie jak kręcić wałki, intensywnie się poci
LUCJAN – panienka w męskim ciele, podnieca go balet
LUDWIK – dobry kumpel (do bicia) jezdzi fiatem 125p
ŁUKASZ – geniusz w kilku dziedzinach, kiepski w szkole, nocuje pod delikatesami
MACIEJ – menda społeczna, zgrywa cwaniaka, w rzeczywistości palant
MAKSYMILIAN – wszystko maksymalne, tylko pyrdek minimalny
MAREK – cichy i grzeczny, ale jak się najebie , wszystko rozpierdala
MARCIN – przystojny i inteligentny, codziennie ostrzy pinokia
MARIAN – robol fizyczny, ubiera się w lumpexach, rzadko trzezwy
MARIUSZ – ma miłą mamę, codziennie bzyka … gumową lalę, straszny prostak
MATEUSZ – wysportowany, inteligentny, przystojny, pedał
MAURYCY – uroczy, robotny wie¦niak, żeni się z najbrzydszą babą we wsi
MARCELI – dziecinny frajer, zjada kozy, gejowo się ubiera
MELCHIOR – typowy włóczykij, zwykle z wielką brodą, lubi cebulę i straszy dzieci
MICHAŁ – przystojny dusigrosz, do tego pierdoła, wpieprza chińskie zupki
MIECZYSŁAW – wali po mordzie (zwykle dziewczyny), pada dopiero po 2 litrach wódy
MIESZKO – zacne, starodawne imię, częściej śpi po rowach niż w łóżku
MIKOŁAJ – wieczny myśliciel, zdycha jako prawiczek, wcale nie lubi dzieci
MIRON – dobry kumpel spod delikatesów, trochę tępy, zbiera butelki
MIROSŁAW – jezdzi kraść do niemiec, ciągle najebany, lubi owłośone panienki
MIŁOSZ – Strasznie miły gość, ale nigdy nie ruchał i nigdy pewnie nie porucha
NIKODEM – sprytny naciągacz, ma małego pyrdka i fajną furkę
NORBERT – blokers, jara trawę przed śniadaniem, myje dupę raz w tygodniu
OKTAWIAN – rozpieszczona ciota, zadufany w sobie cieć
OLAF – blondyn z krzywymi zębami, brzydal, jezdzi rowerem
OSKAR – duża pyta, pusto w głowie, dobre imię dla kota
OSWALD – dobre imię dla sutenera, przemądrzały frajer
OLGIERD – miły, uczuciowy, chętnie wyruchałby ci siostrę
PANKRACY – nikt się tak nie nazywa, to się znalazło tu przez przypadek
PATRYK – Bardzo chciałby poruchać, ale panienki go olewają, bity w szkole
PAWEŁ – dobry kolega, dużo rucha a potem opowiada kumplom, trochę ciapa
piotr – inteligentny, ale nigdy nie porucha bo onieśmiela panienki i trochę przynudza
PRZEMYSŁAW – pyskaty skurwiel, nigdy się nie zamyka, zjada salceson na śniadanie
RADOSŁAW – zimny skurwiel dla kumpli, dla dziewczyn pantofel
RAFAŁ – objada się białym serem, dużo zarabia i wszystko wydaje na dziwki
RAINER – ma chatę w berlinie, jezdzi najnowszym merolem, zboczeniec
RAJMUND – szczerbaty frajer, sprzedaje w kiosku, jezdzi daewoo
REMIGIUSZ – dobry z matmy, chętnie wyruchał by ci matkę, strasznie się poci
ROBERT – cichy, sztywny, w łóżku podobnie, lubi wielkie cyce, szybki inaczej
ROCH – ma dzianych starych, kawał rozpiszczonego kutafona
ROMAN – arogancki buc, beznadziejny w łóżku, a myśli że jest ogierem
RUDOLF – totalny frajerzyna, chodzi na tirówki piechotą
RYSZARD – równy chłop, lubi się zdrowo najebać, rucha sąsiadki,
SEBASTIAN – ma małe jajca i żadnych kumpli, do tego śmierdzi czosnkiem
SERGIUSZ – robi ciemne interesy, rucha się tylko na zwierzaka, maminsynek
SEWERYN – szuja i krętacz, wyruchałby ci psa, goli się pod pachami
SŁAWOMIR – mięczak, pije na krzywy ryj, oszust i trochę skurwysyn
SŁAWOJ – chętnie by poruchał, ale nie ma czym, ksiądz lub katecheta
SOBIESŁAW – ma smykałkę do interesów, jezdzi drogimi furami, rucha się po ciemku
STANISŁAW – przystojny, inteligentny, dużo podróżuje, mało rucha
STEFAN – sprzedaje w warzywniaku, zamulony frajer z zadupia, gra w totolotka
SYLWESTER – lubi szpanować, ale ma małego i rucha tylko raz w roku
SZCZEPAN – miłośnik pietruszki, frajer, chodzi w sandałach
SZYMON – śmiedzący kudłacz, ciągle wisi komuś kasę, trochę zamulający
TADEUSZ – łysawy, tęgi buc, myśli że jest najmądrzejszy, zapalony działkowicz
TEODOR – miewa myśli samobójcze, pewnie z powodu małego fiuta
TEOFIL – oślizgły zboczeniec, nie myje kutasa, do tego łamaga
TOBIASZ – frajer, obżera się konserwami, pędzi bimbel w piwnicy
TOMASZ – dużo imprezuje, zna dużo ludzi i wszystkim wisi kasę, zajebiście gra w nogę
TOMISŁAW – szmugluje alkohol przez czeską granicę, ma pedalską fryzurę
TYCJAN – przystojny, inteligentny, oszwabi cię tak, że nawet się nie połapiesz
TYMOTEUSZ – przystojny, milutki, trochę pedałowaty, ale panienki się o niego biją
TYTUS – dobre imię dla psa, straszny pantoflarz, ale dupy go lubią
WACŁAW – Pyskaty cwaniak z dużym pytonem, mimo że brzydal laski na niego lecą
WALDEMAR – zarozumiały i obrażalski, ciągle siedzi w kryminale
WALERIAN – szarmancki wobec kobiet, preferuje wino w plastikowych kubeczkach
WALTER – górnik z górnego śląska, śmierdzi i cwaniakuje że ma rodzinę w niemczech
WIESŁAW – ciapa jakich mało, krzyżówka żółwia z człowiekiem, mała pyta
WIKTOR – rusek pełną gębą, wysoki, przystojny ale non stop najebany
WILHELM – myśli że zdobędzie wszystkie dupy, ale i tak nigdy nie porucha
WINCENTY – konkretny twardziel, chociaż niepozorny, lepiej z nim nie zadzierać
WIT – dzielny, waleczny, prawożądny osobnik, ma słabość do panienek z wąsami
WITOLD – straszna szuja, ale jak się najebie świetny kumpel, robi na budowie
WŁADYSŁAW – lubi zaglądać do kielona, fajny gość, lubi grube baby z dużymi cycami
WŁODZIMIERZ – cieć komunista, obżera się mielonymi, jezdzi ładą
WOJCIECH – typowy sołtys, próżny tępak, mały pyrdek i duży bęben
ZBIGNIEW – potulny, miły, po prostu ideał, szkoda tylko że pedał
ZDZISŁAW – cichy, z wąsem, mieszka na zadupiu, jezdzi maluchem
ZENOBIUSZ – docent, niedomyty, arogancki brzydal, do tego mało zarabia
ZENON – ma prawko na kombajn, lubi się najebać, na lato kisi ogórki
ZIEMOWIT – typowy rolnik, choduje świniaki, chodzi w kaloszach
ZYGFRYD – zboczeniec, wali gruchę w windzie, uwielbia golonkę
ZYGMUNT – lubi browary, zapalony krzyżówkowicz, bzyka tylko klasycznie.

1 komentarz

mądre słowa przeczytane o poranku

Ponieważ w każdej chwili może nadejść
rozstanie, nie złośćmy się na siebie,
nie krytykujmy, nie wojujmy.
Być może tylko na krótko będziemy
razem, po co więc psuć tę chwilę, lepiej
wypełnić ją miłością i serdecznością.
/Patrul Rinpocze/

Otagowano | Dodaj komentarz

pok 210

zostań to jeszcze nie pora
zostań choć jeszcze na chwilę
aż zamigocą radośnie
iskry w księżycowym pyle
w tym hotelowym pokoju
zachwyćmy się sobą raz jeszcze
zanim odejdziesz do domu
niech zadrży srebrne powietrze
a łzy popłyną cichutko
bo pragnę ciebie zatrzymać
jak czas zaklęty magicznie
w złocistej kropli bursztynu

uczę się ciebie na pamięć
niecierpliwymi palcami
rozpaczliwie na pamięć
szeroko zamkniętymi oczami
czytam zachłannie od nowa
całego zdanie po zdaniu

1 komentarz

bez komentarza

Nie ma juz A.
Jaki jestem rozpieprzony…

Dodaj komentarz

Pokój 222 z widokiem na Operę

Wczoraj dowiedział się, że w rzeczywistości różni ich 18 lat, nie 5 i nie 8. Był zły, uroczy wieczór zamienił się w mało przyjemną wymianę paru zdań, potem kilka SMSów rzuconych jeszcze na odchodne, język sięgnął asfaltu i na tym koniec…
Spotkali się na drugi dzień, wytłumaczył sobie, że trochę przesadził ze swoją reakcją. Wieczorem o 20.00 w restauracji przy piwie znów rozmawiali, następnie udali się do hotelu.
Jaś Wędrowniczek, Isostar, Red Bull i cola lały się strumieniami, dużo rozmawiali o poezji, muzyce, fascynacjach, marzeniach, życiu, poznawali się, starali się lepiej zrozumieć, niemal dotknąć własnych dusz, wysłuchać historii swoich doświadczeń. Nie obyło się bez plotek z kręgu blichtru, puchu i piany, elita artystyczna Warszawy okazała się być zepsuta, wulgarna i taka mu bliska…
Rano było śniadanie, przyniesione do łóżka, chwile spędzone blisko siebie, potem sprzątaczki starające się wejść do pokoju i ten popłoch jak wśród nastolatków złapanych na gorącym uczynku…

Dodaj komentarz