Poranek na Placu Katedralnym

Moi rodzice dziś w nocy o 0.40 mieli lot do Hurghady. Nie planowałem nigdzie wychodzić, ale po południu zgadałem się z L. i o 23.00 umówiliśmy się przy fontannie.
Odstawiłem w domu niezłą szopkę udając, że kładę się spać, wziąłem prysznic, wskoczyłem w piżamkę nie dając rodzicom pretekstu do myśli, że ich syn wybywa dziś na noc.
Nie wiem po co w ogóle tak kombinowałem, przecież jestem już dużym chłopcem…
Poszliśmy pod „Złotego Jelenia”, do „la hawany”, „Coffee Planet” skąd wyrzucili nas o 3 nad ranem. Z braku laku trafiliśmy do „Zielonego Koguta” a o 7.00 witaliśmy słońce na pl. Katedralnym.
Jeszcze nigdy wcześniej nie byłem pijany o tak wczesnej porze, gdy wróciłem do domu mój brat właśnie zaczynał śniadanie – nawet nie zauważył, że nie nocowałem w domu…

Dodaj komentarz

zaslyszane, przeczytane, zapamietane

– tylko na to ccie stac? Slyszałem lepsze teksty od 15latków
– o czym ja bede z kims takim rozmawial? O Pokemonach? O tym ktory Power ranger jest silniejszy?
– oczy mnie bolą… od twojego blasku
– facet, któremu wyrósł kutas
– To świetne imię. Podoba ci się ? Powinieneś usłyszeć mój numer telefonu.
– orgazmodrom
– mężczyzna w wieku geriatrycznym
– Pomyśl nad tym poważnie a do tego czasu uznaj tą rozmowę za pożeganie
– Oszczędnie gospodarowałem prawdą
– To nie jestes sad kapturowy, probuje dowiedziec sie o nazwisko urzednika
– Jesli to jest desperacja to chcialbym ja zobaczyc w ekstazie
– Nie badz taki madry, ta rola jest juz obsadzona
– Jestes sam? Juz nie
– Dobrze wiec mnie zabij, sciagalem jeszcze na angielskim, kradlem reczniki w hotelu i przechodzilem na czerwonym swietle
– Jestem dobrym sluchaczem. Jak na razie tylko mowisz…
– Widzac w jaki sposob gotujesz, ciesze sie ze nie spedzilem z toba Swiat
– Chce z toba porozmawiac. ciekawe czy ja tego chce…
– Dla Ciebie szczytem wielkiej literatury jest znak stopu
– To ze jestem z toba spokrewniony nie znaczy ze jestem glupi
– Nic o Tobie nie wiem pomijajac magiczne nazwisko
– Gotowka czy platik?
– To chyba postmodernistyczne poczucie zmian polaczone z czystym klasycyzmem, nie mozna tez przeoczyc wplywu renesansu z domieszka romanizmu, ktory wywoluje skojarzenia w czysto modernistycznym stylu
– Jak wolisz? szybko i bezwglednie, powoli i osytroznie, na stojaco czy na siedzaco?
– Czy prezes pana oczekuje? chyba ze jest jasnowidzem…
– Zaplacisz mi za to! Dopisz to do mojego rachunku
– Jest wiele podniecajacych rzeczy. Czy ktos juz zglebil ta kwestie?
– To nie w twoim stylu. potraktuje to jako komplement
– Jest pani bardziej interesujaca niz ja. Prosze pozostawic to do mojej oceny.
– Wyszedlem bo szampan byl zwietrzaly, kawior zepsuty a niektore osoby z towarzystwa wyjatkowo nudne
– O co poszlo? Nic chcial tylko autograf
– Kiedy bede potrzebowal rady sam Cie o nia zapytam
– Mozesz przespac sie w mojej sypialni, jutro ja zdezynfekuje
– Potrzebujesz mnie. Zapomniales ze mam siebie i to mi wystarcza
– Nie Ty prowadzisz ta firme. Ktos musi
– Wiedzialem ze psuje sie pogoda,ale ze nadchodzi huragan…
– Aha i nie przesylaj mi kwiatow, dusze sie od ich woni
– Przed strzalem okryj futeralem
– To jest ten maz pedal? A dostales kiedys od pedala?
– Moze twoje pieniadze sa zielone, ale ty jestes nadal czarny
– Milo Cie znow widziec. Wiem ze nie jest Ci milo, ale dziekuje za uprzejmosc
– Masz tu czek na 100 tys i nie oblej go lazami bo zalejesz atrament
– Ja nie chche czegokolwiek, ja chce wszystko
– A przy okazji, ladny stroj, swietna jakosc, skoro nosisz go przez tyle sezonow
– Jaki jest twoj slaby punkt? Inteligencja…?
– Czy wiesz ile niewinnych zwierzakow zabito zeby zrobic to futro? A wiesz z iloma bogatymi ”zwierzakami” musialam sie pieprzyc zeby je dostac?!
– Prawie? Prawie to mozna powiedzic w zabawie a nie w firmie
– ..i bedzimy mieli mnostwo dzieci. O ile jeszcze nie zapomnial przepisu.
– Graal musi istniec, bez niego wyprawy krzyzowe bylyby tylko kampania reklamowa na rzecz papieza
– Wiesz co to Sw Graal? Szklanka na sok z Chrystusa
– Idz do diabla. Nie mam czasu isc do piekla
– Chce zlozyc Ci propozycje nie do odrzucenia. jestem na nia otwarty. Mowie o interesach. Szkoda.
– To jeden z niewielu momentow kiedy masz racje
– Kawy, herbaty, zatanczymy?
– Panska garderoba jak i panskie maniery pozostawiaja wiele do zyczenia
– Mowi pani w imieniu meza? On nie bylby taki uprzejmy.
– Ten pokoj wyglada jak stacja metra
– Matka traktuje mnie jak sperme, ktora zlosliwie przedostala sie przez srodki antykoncepcyjne tylko po to by jak pirania zniszczyc jej zycie
– Sprawdz czy nie ma Cie w pokoju obok
– Nie jestes mily. Wcale sie nie staram.
– Jesli to ma byc telefon obsceniczny to musisz glosniej oddychac
– Gdyby Mojzesz zobaczyl Twoja twarz mielibysmy 11 przekazan
– Szybciej bym sie piachu najadla niz dala Arabowi
– Co jej sie stalo? Sam chcialbym to wiedzic. Czy dzisiaj jest pelnia?
– O ktorej przyjedzie pan po mnie na obiad? Zakladam ze pan to zrobi
– Zalatwisz kontrakt to popierdujesz przez caly tydzien. Czego ty nie dokonales, ah ale z ciebie figura, chodzcie naucze was zuc gume. A jak twoj kumpel zalatwia kontrakt to gorycz…
– Ja sie z nim nie spotykam, nie sypiam, ja go tylko przymierzam
– Co to za pierdolona Arka Noego same pary
– Mogę zabrac plaszcz? Jasne ale spodnie zatrzymam
– Misio pysio zazdrosnisio
– Bzyknęliśmy się, nie było romantycznie ale faceci w końcu z trudem werbalizują uczucia
– Pada deszcz, gdyby to był francuski film zaraz byśmy się zenili
– Jeśli zaminisz się w taka cholerna zonke to go zabije
– Jedni szukają facetów metodologicznie, jakby szukali pracy a ja wyznaje teorie chaosu
– Kiedy wszystko idzie dobrze robimy się podejrzliwi, czy sprawy musza się komplikowac, żebyśmy uwierzyli? Wmówiono nam ze prawdziwa miłość jest trudna, pelna przeszkod i ze zadko zyje się dlugo i szczesliwie
– Przypomnial mi o tym czego nie mogę miec
– Jest tak zblazowany ze nie dostrzega flirtu
– Jeśli on jest dziwka to co powiesz o mnie?
– Wróciłem skatowany, usta mnie bolaly pieprzylem się w każdy możliwy sposób
– Czy te ostatnie 2.5 godz Nic dla niego nie znaczyly
– Forsa to wldza, sex to wladza wiec forsa za sex to tylko wymiana form wladzy
– My life is a blur Of rich men, designed clothes and luxury hotels
– Międzynarodowy imprewizowicz, dziwka z paszportem
– Zajecia wyrównawcze
– Nie miałem zamiaru uprawiać seksu tylko seksownie wyglądać
– Wiktoriańskie poglady
– Dobry seks może się wydarzyc z kims kogo nie lubisz albo nie pamiętasz
– Było ekstra ale ja się nie znam
– Zaprosze go na kolacje i na tomografie odbytu
– Moje majtki zyja wlasnym zyciem tak jak mój fiut
– Jeden z tych wspolwspaczy którego wstydziłbym się przedstawic swoim znajomy
– Umowielm się na kolacje i do kina, podarowaliśmy sobe i jedno i drugie, zostane przeklęty za seks na pierwszej randce
– Sex nie jestem moim ulubionym daniem no ale czasami zamawiam, może jestes na kolanach ale masz go w garści
– Jestem poeta uwiezionym w ciele prawnika
– Jest otwarty jak sklep całodobowy
– Widzialaes jego wypukłość w spodniach? To ochraniacz bo każdy krol ma swego ochroniarza
– Praktycznie wszystkie znajmosci sa oparte na kłamstwach i wzajemnie akceptowanych zludzeniach

Opublikowano Brak kategorii | Dodaj komentarz

Turcja 2003

Jestem w turcji na wakacjach. jest zajebiscie.jak wroce napisze wiecej bo za chuja nie umiem pisac na tej zjebanej tureckiej klawiaturze. buziale dla wszstkich

Noc przed wyjazdem, jak zwykle przy takim wydarzeniu, razem z M. sporządzilismy rytuał w postaci co nas może spotkaż najgorszego w czasie pobytu w Alanyi. Zgodnie z zasadą, że rzeczy wypowiedziane nigdy się nam nie przytrafiają zaczęliśmy wymyślać niesamowite scenariusze wydarzeń: od spóźnienia się na samolot, po ataki sraczki w samolocie, awaryjne lądowanie w Rumunii, rzygających współpasażerów, brak hotelu po przyjeździe, zniknięcie bagażu, niepohamowane ataki pierdzenia w trakcie lotu itp.
Na lotnisku obsługiwała nas bardzo miła znajoma pani, która nota bene 7 lat wcześniej uczyła mnie geografii w szkole średniej. Rzuciła wzrokiem na M., sprawdziła paszport, upewniając sie zapewne czy aby nie jest on moim facetem, zapytała o cel wakacji, rodziców, studia i życzyła udanego lotu na co ja, zaaferowany niespodziewanym spotkaniem odparłem jak grzeczność nakazuje „wzajemnie”…
Naturalnie musiałem jeszcze z M. wyskoczyć sztachnąć się szlugiem przed startem, zapomnieliśmy przy tym zabrać ze sobą paszportów ze stanowiska odprawy bagażowo-biletowej. Mało brakowało a wywoływaliby nas przez megafony.
Do Turcji leciał z nami jeden fajny facet z Legnicy (niestety podróżował z dziewczyną) a jak sie później okazało „gwiazda” – he he ja to mam nosa;)
W samolocie po starej dobrej szkolnej znajomości dostaliśmy najlepsze miejsca. Za sąsiada mieliśmy spoconego Pana też z Legnicy, który urżnał się zakupionymi w Baltonie napojami wyskokowymi, bo bardzo bał się latać. Najlepsze okazało sie później: tak jak ja obchodził urodziny 10. lipca, tak jak ja wyjatkowo dziś na pokladzie samolotu, tyle że ja kończyłem 25 a on 30 lat. Siedziliśmy obok siebie, samolot miał 1,5 h opóźnienia więc whisky poszła w ruch, buteleczkę obaliliśmy we dwoje. Nawet o dziwo stewardesy nie protestowały, ale to chyba dlatego że pasażerowie i tak mieli już niezłego wkurwa więc wolały przymknąć oczy na kameralne imprezki odbywające się w zaciszu foteli pasażerów.

Po tygodniu byczenia sie przy hotelowym basenie przypadkiem wpadłem na bazarze na brata W., który przyjechał tu z żoną i synem. Ironia, że wakacje tego lata miałem spędzić z W. w San Francisco a zamiast tego wylądowałem w Turcji z jej bratem. 3 noce z rzędu spędzilismy razem w barze, wklewając w siebie EFESa.

Razem z M. wybraliśmy się na rafting i pierwszy raz także nurkowałem z pełnym akwalungiem. Rzygałem na tej cholernej łajbie jak kot nim włynęliśmy do spokojnej zatoczki, nawet z pustego żołądka może lecieć i lecieć bleeeee…
Rodzice dali nam za mało pieniędzy, gdyby nie Żubrówka 0,75l zakupiona na lotnisku nie byłoby czym się raczyć wieczorami.

A. nie poleciał ze mną na wakacje. Popełniłem straszliwy błąd że nie zapytałem go o to odpowiednio wcześniej. Ja chyba rzeczywiście „nie rozumiem kobiet”. Nie było dnia, żebym nie zastanawiał się co teraz robi. M. strasznie się ze mnie śmiał i ciagle podsycał moją tęsknotę…

Po niecałym tygodniu od mojego powrotu do Polski biuro poróży zbankrutowało…

Opublikowano podróże | Otagowano , | 1 komentarz

Doszedłem do rozstaju dróg

Długo nic nie pisałem na blogu. Sam zacząłem się trochę tym martwić bo z jednej strony oznaczało to ze nie mam już tzw. dołków psychicznych ale z drugiej strony świadczyło o tym iż wpadłem w wir życia, zapominając o tym by się czasem na moment po prostu zatrzymać by na chwilę pomyśleć.
Wiele się ostatnio wydarzyło, poznałem kilka ciekawych osób, kilka zdarzeń było niezapomnianych, chciałbym o tym napisać by nie uleciały z pamięci, ale nie teraz, poświęcę im następne notki na blogu…
Dzisiaj rano dotarło do mnie, że oto zaczynam właśnie swoje dorosłe życie, mogę nim swobodnie kierować, wiem co jest dobre a co złe, znam dostatecznie siebie i własne możliwości, mogę żyć inaczej niż moi rodzice, niż wszyscy wokół… i jaka była moja reakcja?
Cholernie się wystraszyłem i nadal się boję…

Otagowano , | Dodaj komentarz

blog

Przeszło mi dzis przez mysl, zeby skasowac bloga…

Opublikowano Brak kategorii | 13 Komentarzy

magazynierka

Pisanie pracy magazynierskiej nie jest czynnością najprzyjemniejszą zwłaszcza jeśli:

– brakuje Ci materiałów albo masz ich tak dużo że musisz je wszystkie „objąć” by dokonać selekcji na potrzebne i zbędne
– nagle rozchorowuje się dziadek i musisz zawieźć go do szpitala, wozić go samemu z EEG na RTG z piętra III na I i z I na II, bo pielęgniarki przecież tylko przypadkiem pracują w szpitalu, są tam na chwilę, bo tak na prawdę czekają tylko,że zjawi się zaraz jakiś sławny reżyser i porwie je do swojej nowej superprodukcji
– twoja najlepsza przyjaciółka już się obroniła i wyprawia na ta okoliczność mega mprezę a twoja obecność do diaska obowiązkowa
– twój własny ojciec zapragnie nagle pójść z tobą na jedno piwo do miasta, co kończy się 6 wypitymi kuflami piwa, 50 cl gorzkiej żołądkowej, 1 litrem białego kretyńskiego wina
– nawala ci komp albo myszka za 5.50 przestaje nagle sprawnie działać i rzucasz nią o ścianę
– musisz koniecznie odwiedzić swojego dawno niewidzianego kumpla w Warszawie, no bo jak nie teraz to potem tym bardziej nie znajdziesz na to czasu
– odbywasz praktykę w firmie gdzie pomiędzy kolejnymi filiżankami wypijanej kawy obsługujesz tabuny klientów, mających pretensje o SARS, ceny biletów lotniczych, warunków podpisywanych przez siebie umów, tłumaczysz im cierpliwie że opłaty lotniskowe to nie prowizja, dlaczego konsulat odrzucił ich podanie wizowe i dlaczego Servisco nie jest w stanie dostarczyć ich dokumentów z Krakowa do Wrocławia w ciągu kilku godzin…

Eh a tak poza tym to mamy teraz weekend i mam kurna raj!!!

Otagowano | Dodaj komentarz

znalezione na blogu

PODSTAWOWE WARUNKI OSIĄGNIĘCIA SZCZĘŚCIA WIECZNEGO W STANIE ODMIENNEJ ORIENTACJI SEKSUALNEJ*

WSTĘP

Przez kilkanaście miesięcy prowadziłem dość intensywne badania dotyczące możliwości osiągnięcia szczęścia wiecznego w związku pedalskim.
Przedmiotem badań były warunki konieczne do spełnienia wyżej określonego celu, a podmiotem, znane mi pedały (ze mną na czele) oraz ich pedały (nazywane przez unionistów partnerami).

W celu osiągnięcia w miarę obiektywnego, rzetelnego, pełnego, miarodajnego i jakiego tam jeszcze obrazu tej „innej” łrzeczywistości wykorzystałem możliwie szeroki zakres środków i metod badawczych z epistolografią włącznie oraz działaniami organoleptycznymi.

Dla większej przejrzystości i łatwiejszego zrozumienia, w celu większego utalkshowowienia, urealityshowowienia lub, jak kto woli, uteleaudienia przedstawiam w tym miejscu tylko skrót pracy uznając, że kto jeszcze szczegółów nie zna, to może być zupełnie spokojny, że prędzej czy później w życiu je pozna. Z tego powodu z poszczególnych rozdziałów, posługując się kryterium obiektywnej subiektywności, pozostawiłem tylko to, co moim zdaniem istotne i w życiu przydać się może. A że może niewiele, więc i niewiele zostawiłem.
Za pomoc w realizacji niniejszych badań, a co za tym idzie tworzeniu tej pracy, składam serdeczne podziękowania wszystkim moim partnerom, przyjaciołom, kolegom, znajomym oraz pedałom, których poznałem oczywiście wbrew swojej woli.

Pracę dedykuję siostrom i braciom ze wszystkich zaprzyjaźnionych diecezji, a w szczególności tym, którzy wiedzą o czym piszę.

Rozdział I
WIARA

Trzeba wierzyć.
Nieprawdopodobną głupotą jest zastanawianie się czy mówi prawdę. Jeśli mówi, to znaczy, że albo dopiero zaczyna grać w orkiestrze, czyli szczaw, albo zwyczajny świr.
Jeśli mówi prawdę, to obróbka pójdzie łatwo. Jeśli nie, to trzeba po prostu kłamać lepiej od niego i wtedy nie powinno być większych problemów.
Kłamanie boli tylko na początku. Wszak „repetitio…” itd.
Nie należy zaczynać od „kocham cię”, bo to się nigdy nie uda. No chyba, że ktoś talent takowy od urodzenia był posiadł. Najlepiej „chyba będę miał katar”. Początkujący powinni zdecydowanie akcentować „chyba”, średniozaawansowani „katar”, a zaawansowani „będę”. Później spokojnie można ćwiczyć na „głowa mnie boli”, by dojść do „jadę do ….. uczyć się do egzaminu” (uczniowie/studenci) lub „muszę zostać po godzinach” (pracujący), „mam szkolenie przekwalifikowujące” (bezrobotni) i problem z głowy. Zawsze po powrocie trzeba pamiętać, żeby odpowiedzieć: „nopewnieżeciękocham”. Później mówienie takich o wiele krótszych głupot jak np. „kocham” nie sprawia większych problemów i można je powtarzać każdemu kiedy sygnalizuje nam potrzebę usłyszenia takich pierdół.

Jak najczęściej powtarzaj, że mu wierzysz. Koniecznie! Dzięki temu będziesz mógł spokojnie robić mu wyrzuty, że on nie ufa tobie. Pamiętaj także, by mówić, że niczego złego nie robisz. Musisz utwierdzać go w tym przekonaniu. Gdy zachęci cię byś, jeśli tylko masz na to ochotę, poszedł sobie do darkroomu, to możesz być z siebie dumny – twoja praca u podstaw nie poszła na marne.

Potrzeby odwiedzania kurewnika absolutnie nie tłumacz chęcią poznawania nowych ludzi. Mów, że np. chcesz się pośmiać z innych gejasów. Po każdym wyjściu mów, że napawa cię to największym obrzydzeniem, i że poszedłeś tam tylko dla niego. Powinien wyjść z poczuciem winy, że się tam znaleźliście z jego powodu. Możesz też mówić, że bardzo lubisz tańczyć, ale muzyka jest coraz gorsza i wcale dobrze się nie bawiłeś.

Nie zapominaj ponadto o kilku podstawowych zasadach:
1. na chat nie wchodzisz, żeby kogoś poznać, ale żeby tylko pogadać, bo jak wiadomo na branżowym dyskutuje się przede wszystkim o wyalienowaniu, walce z depresją itp.
2. anonse czytasz, bo są śmieszne
3. na GG wlazłeś, bo szukałeś takiego gościa, z którym kiedyś fajnie stukało ci się o ostatniej symfonii Góreckiego

Trzeba więc wierzyć. Bezwzględnie trzeba. Najlepiej sobie.
Wiara czyni cuda, jest więc szansa na stworzenie klona, kogoś równie doskonałego jak my sami. I to jest nadzieja na udany związek. Ale o nadziei jest rozdział następny.

Rozdział II
NADZIEJA

Nie traktuj nadziei instrumentalnie, dosłownie. Jeśli mówi, że „nadzieje” ma, nie ściągaj od razu spodni. On myśli o czymś zupełnie innym, abstrakcyjnym zupełnie, więc poczekaj aż skończy mówić.
Pamiętaj żeby najpierw słuchać. Niech opowiada o swoich planach i marzeniach jak najwięcej. Słuchaj uważnie, zapamiętuj! Przy pierwszym kryzysie to ty będziesz musiał opowiedzieć to wszystko, ale… w pierwszej osobie. Najlepiej zacznij od słów: „A ja myślałem, że…”. Po takim opowiadaniu nie czekaj na reakcję. Wyjdź (jeśli jesteś u niego), jak najszybciej zakończ rozmowę (jeśli to kontakt telefoniczny). Daj mu czas na to, by uświadomił sobie, że może stracić to, na czym mu przecież zależało. Pozostaw go jednak z nadzieją, że nie wszystko stracone. Z nadzieją, że coś zależy od niego. Jeśli się odezwie to znaczy, że materiał jest już odpowiednio plastyczny i można poddawać go modelowaniu stosownie do twoich potrzeb.

Trzeba mieć nadzieję. Przede wszystkim na to, że związek będzie udany. Podobno najgorsze jest pierwsze pięćdziesiąt lat. Później już jest łatwiej. Mniej się słyszy, gorzej widzi, wolniej jeździ na wózku, więc i o zrywanie nowych partnerów trochę trudniej i przywiązać partnera do siebie łatwiej, bo już sprawność nie ta, żeby samemu się rozwiązał. A jak powie, że nie kocha, zawsze można nie zmienić pampersa. Miłość z czasem staje się bardziej dojrzała. Ale o miłości jest rozdział następny.

Rozdział III
MIŁOŚĆ

Jeśli Ci na nim zależy, to nie okazuj, że Ci na nim… zależy. Jeśli zaczniesz to okazywać, poczuje się pewnie i będzie systematycznie poszerzał margines swojej wolności do takich rozmiarów, że w końcu ty sam staniesz się marginesem w jego życiu.
Im bardziej będzie ci na nim zależało, a on to zauważy, tym na więcej będzie sobie pozwalał, bo będzie wiedział, że i tak wszystko mu wybaczysz. A ty będziesz wybaczał coraz więcej.

Na początku nie mów za często, że go kochasz. Najlepiej tylko wtedy, gdy cię o to pyta. Wystarczy: „No pewnie, że tak”. Pełne namiętności wyznania pozostaw sobie na później, gdy będziesz musiał go okłamywać. Kiedy dojdziesz do wprawy będziesz mógł okłamywać nawet kilku. To, że będą o siebie zazdrośni, to nawet lepiej. Odpowiednio dzielonymi zapewnieniami o bezgranicznej miłości będziesz mógł rozgrywać kilka partii na kilku szachownicach. Wówczas przegrana na jednej nic nie znaczy. Musisz tylko pamiętać o jednakowym dystansie emocjonalnym do wszystkich, bo stracisz równowagę i przegrasz wszystko. Ale spokojnie. Jest wyjście awaryjne – zawsze możesz powiedzieć: „Zostańmy przyjaciółmi”. Twarzy nie stracisz, bo już od dawna jej nie masz, a zachowasz relacje, które pozwolą ci żyć ze wszystkimi w jakże wygodnym układzie gwarantującym, iż nic nie zacznie się kurczyć, ani zrastać.

Musisz całym branżowym gównem nawozić swoją miłość – mieć grono znajomych gejasów, zamówić sobie po kilka „głuchych” telefonów, kilka smsów w czasie gdy on jest przy tobie i przynajmniej jedną rozmowę, którą powinieneś zakończyć zwrotem typu: „zadzwonię jutro, OK.?”, „nie mogę teraz o tym z tobą rozmawiać” lub „dobrze, że zadzwoniłAŚ, bo w pracy mówili, że wyszEDŁEŚ”. No a przede wszystkim zamówić sobie kilka życzliwych uwag, które komuś („przypadkowemu” oczywiście) „upsną” się przy twoim kochanym, np.: „pytał o ciebie X”, „wiesz, Y mnie spytał, czy już w końcu jesteś wolny”, „mówił mi Z, że dla ciebie rzuciłby swojego faceta”. W rolę X, Y lub Z najlepiej wcielać wszystkich byłych lub (jeszcze lepiej) tych, którzy wpadli w oko naszemu chłopakowi.

Na doła lub depresję najlepiej robi odbicie faceta przyjacielowi. Sprzątnięcie faceta przyjacielowi nie tylko poprawi samopoczucie faceta, że się o niego biją, ale przede wszystkim nas dowartościuje. Im szlachetniejsi jesteśmy, tym bardziej. Pokrzywdzonemu trzeba wytłumaczyć, że zrobiło się tak dla jego dobra, więc dalej nie tylko możecie, ale nawet powinniście być przyjaciółmi, bo przecież nic się nie stało. Otoczenie szybko układ zaakceptuje, bo zatka im się gęby tym kamieniem co to po niego sięgają ci bez winy i wszystko wróci do normy. Szlachetny będzie kochał szlachetnie, a naiwny poszuka sobie dla „przyjaciół” następnego faceta.

Trzeba cenić miłość. Teraz jeszcze z tym problem, bo jeszcze nie jesteśmy w strefie euro, ale podstawowe kryteria się nie zmienią. Trzeba cenić w partnerze przede wszystkim jego pozycję zawodową. Jeśli to się docenia, to miłość do samochodu, kart kredytowych, domku, wczasów w ciepłych krajach, wycieczek itp. przychodzi sama i trwa, i trwa, i trwa aż do wyczerpania konta. A że wszystko może się w końcu wyczerpać to i nie ma co się dziwić, że nasza miłość temu prawu także podlega.

Nie zapomnij go wykorzystać, żebyś nie miał później poczucia, że straciłeś okazję i czas. Pamiętaj tylko, żeby w czasie sceny finałowej uprzedzić ewentualny zarzut wykorzystania, czyli zaatakować wcześniej mówiąc, że zostałeś wykorzystany, że nie spodziewałeś się tego, że ludzie są źli, podli, że wszyscy cię wykorzystują i że nikt cię nie kocha. Powinieneś o tym głośno mówić i jak najczęściej pisać. To najlepszy moment na zerwanie znajomości. Dzięki temu wszyscy będą współczuć tobie i to nie ty będziesz miał opinię sukinsyna. Możesz jeszcze dodać, że mimo wszystko wybaczasz. To tak na dobicie.

WNIOSKI KOŃCOWE

Jeśli uważasz, że bez spełnienia tych warunków osiągnąłeś szczęście wieczne, to znaczy, że wierzysz w Boga a akcja Twojego serca jednak zatrzymała się trwale.

BIBLIOGRAFIA

rozproszona (rozmowy, listy, maile)

*gayok

1 komentarz

Warszawa

No i już wróciłem z naszej pięknej stolicy. Poraz kolejny miałem okazję przekonać się, że architekci odpowiedzialni za rozwój i zabudowę przestrzenną tego miasta kierują się jakąś dziwną logiką, nie zrozumiałymi dla mnie kryteriami przy doborze miejsca powstania nowej budowlanej inwestycji. Wysokościowców w wawce jest dużo i są wszędzie i to jest chyba największa pomyłka… Porozrzucane są one po prostu wszędzie i wyglądają jak sterczące kikuty z żelbetonu i szkła.
Podróż minęła szybko. IC zaoferował mi poranną kawę i baton marki baton o czekoladopodobnym smaku. Za to obsługa pociągu – pierwsza klasa choć jechałem w drugiej! Zwłaszcza konduktor – rasowy galopujący pedał uwodzący każdego na trasie Wrocław – Warszawa.
Byłem grzeczny podczas wyjazdu, nie sztachnąłem się nikim ani niczym, okazje były ale zachowywałem się jak cnotek-niewydymek.
Sam pobyt zupełnie mnie nie rozczarował, noc z soboty na niedzielę spędziłem w Pirackim Gnieździe gdzie przy śpiewie, w oparach dymu i wszędobylskiego piwa, zapomniałem o całym bożym świecie…

Otagowano , | Dodaj komentarz

Był sobie dzień

Dzisiejszy dzien byl jak codzien. Od po prostu kolejne 24 godziny spedzone pomiedzy praca, wykonywaniem obowiazkow, znajomymi, zmaganiem sie z pseudoproblemami rzeczywistosci. Nic specjalnego sie nie wydarzylo, razem z M&Ms odebralem ich gosci z Wawy, wpadlismy na obiad do Havany, poogladalismy sobie „kolorowe ptaki” w niej pracujace, teraz jestem w domu.
A. ma przyjechac i pozeganc sie ze mna zanim wyjade. Jedzie do mnie ze Szczyrku i jestem zly bo znow sie spoznia. Jak kogos nauczyc punktualnosci?

Jutro o 5:23 mam pociag. Wybieram sie do Tomaszka na wodeczke. To bedzie epokowa chwila, pierwszy raz zamiast gdzies na obczyznie, spotkamy sie na polskiej ziemii – juz nie na amerykanskiej jak to zwykle bywalo. Tradycji musi stac sie jednak zadosc: bedzie wodeczka, tequila, zagrycha i Marlboro Light 100’s.
Nie lubie Warszawy ale co mi tam…

Otagowano | 1 komentarz

Poranne przepychanki

Od rana mam ciche dni z mamuśką.
Zaraz po przebudzeniu ciśnienie poszło mi gwałtownie w górę i bynajmniej nie za sprawą porannej filiżanki kawy.
Na szczęście obyło się bez rękoczynów i zwrotów sponsorowanych literkami K, CH i P.
Jak można przypuszczać, mój poranny nastrój był iście teatralny, uskuteczniło go następnie kilka niefortunnych okoliczności: ględzenie babci, jej szczęka w moim kubku do mycia zębów, popsucie się myszki od komputera, dwa razy uciekł mi tramwaj, raz winda, za wcześnie wyszły mi fajki, okazało się że nie mam materiałów do magazynierki, na poczcie była hiper długa kolejka, pani w Polsko Litewkiej Izbie Handlowej pracuje tam chyba za karę, jak przyjechałem do czytelni to akurat była przerwa, potem zrobiłem ksero nie tych stron co potrzebowałem, nie zdążyłem na konsultacje do profesora i spóźniłem się do pracy aż 6 minut. No ale to pryszcz..

A. także miał do mnie pretensje, że przestałem do niego wysyłać dwuznaczne SMSy, że go niby zaniedbuję… A przecież dziś w biurze w zasadzie byłem stracony dla świata.
Cały dzień siedziałem przy papierkach i tworzyłem bazę konkurencji, która jest nowatorskim i błyskotliwym pomysłem mojej dawno nie przelożonej przez nikogo przelożonej. Kierownica stała mi nad głową cały czas, więc nie miałem nawet chwili, aby spojrzeć na telefon. Ba! Nie miałem czasu na wyjście do toalety i tak sobie myślałem, czy nie podjąć próby bicia rekordu Guinessa w trzymaniu moczu. Wreszcie gdy udało mi sę wyskoczyć na moment, to okazało się, że WC było closed. Horror!

Ale za to u mojej koleżanki w domu rządzi sex! Jej sunia Aira ma cieczkę i jest jedną wielką strefą erogenną. Nie można jej nawet dotknąć, spojrzeć nawet, bo od razu sztywnieje i oczy jej robią się maślane. Nimfomanka! Chodzi na spacery na smyczy, bo jakby mogła, to pobiła by Mesalinę w puszczaniu się.

A tak poza tym to jestem już w domu, siedzę w kapciach, piję melisę, słucham płyty i jest mi cudnie…

Dodaj komentarz