We Wrocławiu było 10 stopni podczas gdy w Zurychu 23. Wiedząc o tym leciałem ubrany w sam T-shirt i spodenki czym, zwracałem na siebie uwagę na wrocławskim lotnisku.
Po lotnisku Kloten mógłbym chodzić z zamkniętymi oczami, nic się nie zmieniło, ubyło tylko markowych sklepów na korzyść tych z niższej półki, wiele punktów stoi wciąż zamknięte. Olbrzymi Dosenbach zupełnie mnie zaskoczył. Wśród przylatujących pasażerów mnóstwo seniorów, podróżujących wielką grupą, przesuwająca się w kierunku ruchomych schodów, w ślimaczym tempie niezorganizowana masa czym zdążyli zirytować wszystkie młodsze generacje.
W przedziale pociągu trafiłem na ciekawy przekrój społeczeństwa: podróżujące starsze panie i panowie, młoda dziewczyna z olbrzymim psem, alternatywna rodzina dwóch panów z niemowlakiem w wózku, wkurzona hipsterska z wytatuowanym całym ciałem no i ja. Panowie wjechali z wózkiem, zarządzili że potrzebują miejsca przeznaczonych dla matek z dziećmi, kazali przesiąść się babciom i hipsterce, dostało się dziewczynie z psem bo nie miał nałożonego kagańca. Mnie nie tknęli, ale byłem gotowy zareagować skoro oni mogą mieć dzieci i terroryzować cały przedział domagając się swoich praw, ja mogę być w ciąży.






















Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.