Weekend we Florencji jak wyjście do kina

Podczas kolacji dla Paryskiej i Rzymskiej Penteus widział moją zafrasowaną minę. Mój nastrój popsuł się już wcześnie rano, gdy robiliśmy zakupy na bazarku.
Niespodziewanie w aucie zaproponował mi weekend we Florencji w marcu, bo wybiera się na kilka dni do Turynu. Miałbym dolecieć na 2 dni.
Milo z jego strony, że chce spędzić romantyczny weekend ze mną, że w ogóle zapytał tyle że równie dobrze mógł zaproponować bym „doleciał sobie” do Rio.

Nie potrafię się odnaleźć w tym jego świecie, tam nic nigdy nie byłoby moje, alergicznie reaguję na padające z jego ust słowo „nasze”, proszenie go o cokolwiek ledwo przechodzi mi przez gardło…
Nie dam rady wybrać się na 3 tygodniowe wakacje w Afryce, polecieć z nim na weekend do Mediolanu czy Madrytu, nie stać mnie na lunche w dobrych restauracjach i codzienny rytuał paru kaw na mieście.

Żyję inaczej. Owszem lubię taki światek, bywam ale tylko bywam podczas gdy on i krąg jego znajomych tak żyje.
Kolejny raz trafił mi się dziany facet z górnej półki. Marzenia i oczekiwania mamy podobne, tyle że jego ogranicza głównie brak wolnego czasu by móc je zrealizować. Może poznaliśmy się w złym momencie, na dzień dzisiejszy jedyne czym mogę się pochwalić to porządek na półce z majtkami, smacznie ugotowana zupa jarzynowa, dobrze wyprasowana koszula albo na błysk wyszorowany kibel.

Nie umiem brać, żerować na kimś, uszczknąć materialnie coś dla siebie z takich znajomości, nie umiem ciągle tylko brać bo chcę, bo jest okazja…
Potrafię od pewnego czasu rezygnować. Wydawać by się mogło, że poznając Penteusa złapałem pana Boga za nogi – tymczasem ja powoli się świadomie się od niego oddalam.

Nieznane's awatar

About saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Brak kategorii i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

1 Response to Weekend we Florencji jak wyjście do kina

  1. Nieznane's awatar Anonim pisze:

    pisane z dystansu

Dodaj odpowiedź do Anonim Anuluj pisanie odpowiedzi