Mieszkanie

Od paru tygodniu oglądam mieszkania wystawione na sprzedaż.
Zanosiłem się z tym zamiarem od kilku miesięcy, ale ciągle napotykałem różnorakie przeszkody: słabo płatna praca, niechęć rodziców, brak czasu etc i wreszcie nadszedł moment kiedy wszystko wydawało się mi mówić TO TERAZ JEST TEN MOMENT.

Koleżanka nakręciła mi swoja koleżankę – agentkę nieruchomości, z którą od jakiegoś czasu jeździmy po Wrocławiu i oglądamy wspólnie mieszkania.
Pieniądze jucz mam, sprzęt do mieszkania wybrałem z katalogu, mam zapal, sporo dobrych chęci, nawet starzy chcą się mnie już pozbyć ze wspólnego gniazda i obiecują wspomóc…

Pojawiła się jednak inna nieprzewidziana przeszkoda: mieszkania oferowane na rynku są albo za drogie albo tak zaniedbane, ze musiałbym na dzień dobry zrobić w nich poważny remont a na to nie mam czasu ani ochoty ani aż takich funduszy.

Oglądając te paranascie mieszkań zobaczyłem co ludzie potrafią zrobić ze swoim domem, jak zapuścić ściany, podłogi, jak przemalować sufity, jakie paskudztwo wykleić na ścianach albo jak zdemolować łazienki czy klatki schodowe.
Wszędzie miałem ochotę demontował, zdzierać, przemalowywać, naprawiać.
W zadnym z oglądanych nie czułem się by mógłby być to mój przyszły dom.
Znów muszę czekać….

Nieznane's awatar

About saberblog

Sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, chyba rzeczywiście urodziłem się w czepku, mam poukładane priorytety i co chyba najważniejsze, podążam za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo dzięki niemu mogę przyglądać się sobie, swoim emocjom, a przy okazji także całej reszcie świata. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym i to naprawdę przyjemne uczucie - zrobić w życiu coś dla siebie, czasem nawet wbrew temu, co mówią inni, wbrew temu, co wypada, co należy, co trzeba. Czasami mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracę, chwilę temu wyemigrował z Polski, rzucił wszystko i ruszył w podróż dookoła świata, akbym dopiero co odwiedził kolejny, sto któryś kraj. A innym razem łapię się za głowę i myślę: ile to już lat minęło? Ile rzeczy wydarzyło się po drodze? Czas jest fascynującą materią - bezkresną, nieuchwytną, a jednak zostawiającą po sobie ślady, lubię obserwować własne emocje, ale też emocje innych ludzi. Może właśnie dlatego ten elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę regularnie. To zresztą jedna z niewielu rzeczy, które robię w życiu naprawdę systematycznie, bo z obowiązkowością zazwyczaj jestem trochę na bakier. Zdarza mi się wracać do wpisów sprzed roku czy kilku lat i wtedy często odkrywam coś ciekawego: patrząc na tamten czas z perspektywy zaledwie dwunastu miesięcy, nagle widzę, jak bardzo był wypełniony, ile się wydarzyło, ilu ludzi pojawiło się na mojej drodze, ile emocji zostało gdzieś zapisanych między kolejnymi akapitami. Myślę, że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi w życiu takiego mojego własnego „pionu”. Czegoś, co pozwala mi na chwilę się zatrzymać, spojrzeć wstecz i złapać właściwą perspektywę. A tak zawsze mogę wrócić do przeszłości i z pewnego dystansu zobaczyć, czy udało mi się zrealizować to, co sobie zamierzyłem, mogę sprawdzić, gdzie popełniłem błędy, co zrobiłem dobrze, a przede wszystkim - przypomnieć sobie te wszystkie dobre, czasem zupełnie niepozorne chwile, których byłem uczestnikiem. I chyba właśnie za to najbardziej lubię pisać, aby nie pozwolić, by życie, które tak szybko płynie, zbyt łatwo mi umknęło.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Brak kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz