Amsterdam

Zły nastrój jeszcze trwał, gdy M wrócił do hotelu.
Milczeliśmy albo zdawkowo udzielaliśmy sobie odpowiedzi.
Ta dziwna sytuacja ciągnęła, kiedy kładliśmy się spać.
Łóżko miało dobre 2.5m mogliśmy, więc położyć się nie dotykając się wcale, każdy po swojej stronie.
Ja pierwszy wydobyłem z siebie, co miałem mu za złe. W całkowitej ciemności jakoś łatwiej jest mi zdobyć się na odwagę.
Niestety braki językowe nie pozwoliły wyrzucić z siebie gniewu za pomocą odpowiednich przekleństw i może, dlatego obyło się bez prawdziwej kłótni.
M zrozumiał.
Pogodziliśmy się w pozycji nieskończoność, ale najpierw nawzajem przeczołgaliśmy się po całej powierzchni ogromnego łóżka.

Następne dwa dni były zupełnie inne, należały wyłącznie do nas.
A śniadanie wielkanocne zjedliśmy razem w przypadkowym barze niedaleko hotelu.
Wczoraj, gdy byłem jeszcze w biurze i pomimo nawrotu prawdziwej zimy M zdecydował się wyruszyć autem Włoch.
Kiedy wróciłem do domu znalazłem kartkę z wytycznymi, co mam jeść, kiedy wyrzucać jakie odpady (bo wciąż mam z tym problem) i czym karmić sierściucha a na poduszce w sypialni kartkę z tekstem w stylu „marzę by móc znowu kąpać się w twoich oczach”. Typowo włoski bajer, który każdemu sprawiłby frajdę…
A żeby nie zostać sam w pustym domu (z sierściuchem!) lecę na weekend do Londynu. Przez ponad tydzień jestem słomianym wdowcem…

Informacje o saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s