foot-push czyli jak to się robi z delfinami

To co proponują hotele w Meksyku w formie all-inclusive przerosło moje wyobrażenia. Restauracje i bary oferują wykwintną pasze w formie artystycznej kuchennej ekstazy. Przez tydzień raczyliśmy się jedynie argentyńskim malbec i chilijskim merlot nie kalając naszych podniebień żadnym kalifornijskim owocowym sokiem. Oprócz dostępu do barów, 8 restauracji, darmowych dystrybutorów z alkoholem w lounge’u dla VIP-ów, w pokoju  pozaplanowo pojawił się barek z 4 dystrybutorami whisky, wódki, ginu i rumu których nie nadążałem opróżnić w żaden sposób. Nadmiar wszystkiego potrafił przyprawić o zawrót głowy.
Razem z M daliśmy wrzucić się do basenu pełnego delfinów by na własnej skórze doświadczyć wrażenia obcowania z tymi ssakami. Duże, miękkie, jakby nadmuchiwane zabawki, ale z siłą która była wstanie wyrzucić mnie 1,5 m w górę nim runąłem bezwładnie z powrotem do basenu. Nasze wszystkie wspólne igraszki i miziania zostały uwiecznione na zdjęciach, za które akwarium nieźle sobie na koniec policzyło, w ofercie był dodatkowo film video, ale postanowiliśmy go sobie odpuścić – tak więc moment, w którym zostałem wymłócony przez ssaka pozostanie na zawsze tylko w mej pamięci.

Informacje o saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „foot-push czyli jak to się robi z delfinami

  1. sotion pisze:

    zastrzeliłeś mnie :))
    dwa zwierzaki, które chciałem zawsze zobaczyć z bliska i dotknąć to: d e l f i n y (właśnie!) oraz koala, dlatego zazdroszczę….

  2. saber pisze:

    ze nie ulegles jeszcze mojemu urokowi to jest cud.
    Przy najblizszej okazji wyciagne tego delfina…

  3. sotion pisze:

    trzymam za słowo :)))

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s