skwar

Ostatnie 3 tygodnie to w Szwajcarii prawdziwy ewenement pogodowy. Przywykłem, że upały trwają tu kilka dni, w miesiącach letnich zwykle pada a temperatura utrzymuje się na stałym poziomie dwudziestu kilku stopni. W domu nie daje rady wytrzymać, nasze mieszkanie na poddaszu nagrzewa się do takich temperatur, że po powrocie z pracy ochoczo paradujemy po nim nago, co kilka godzin schładzając ciała lodowatym prysznicem.
Najgorzej jest, kiedy przychodzi mi wbijać się w koszule, krawat i jechać do Zurychu by wziąć udział w jakimś spotkaniu. Czerwiec to ulubiony miesiąc do zorganizowania wszelakich konferencji, wykładów, zjazdów i branżowych spędów, z których nie zawsze mogę się wykręcić.
Ponadto ostatnie kilka tygodni upłynęły mi nad planowaniem szkolenia dla Hindusów, które prócz wątpliwej przyjemności obcowania z nimi wiązało się z wyjazdem do Indii. Razem z K przeszliśmy przez piekło wielogodzinnych rozmów telefonicznych, które wymagały dużego samozaparcia by zrozumieć, choć trochę ich treść z powodu silnego obcego akcentu, po czym zgodnie stwierdziliśmy, że nie mamy wyboru jak tylko tam pojechać. Hindusi zapewniali nas, że wszystko jest na najlepszej drodze, że są przygotowani, zaakceptowali warunki, nawet udało nam się wymusić od nich te deklaracje na piśmie, gdy nagle niespodziewanie po prostu się rozmyślili. Projekt może jeszcze poczekać a poza tym tam ciągle trwa w Indiach pora monsunowa, więc nie szczególnie spieszy mi się tonąć w strugach deszczu i brodzić wśród brudnych ulic, pełnych intensywnych zapachów miejskich ścieków. Przedstawiając szefowej swoje wyobrażenie o Indiach trafiłem na bardzo podatny grunt, bo od razu wyobraziła sobie, że skoro w miastach nie mają kanalizacji to muszą mieć problem ze szczurami. Żeby przekonać ją do przełożenia wyjazdu na jasień niechcąco zasugerowałem, że szczury w Indiach są wielkości psów i tak mocny argument przekonał ją w zupełności.
Nie czuje się z tym szczególnie źle, bo Indie nie poddają się żadnym uporządkowanym charakterystykom.

Informacje o saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „skwar

  1. whyme pisze:

    Skwar, jak chyba wszędzie, niemiłosierny. A rzeczony Szwajcar, całe szczęście, jest Polakiem. Zresztą spostrzeżenia ma cokolwiek podobne do Twoich. Na temat Szwjcarii oczywiście.

  2. saber pisze:

    Szwajcarscy Szwajcarzy maja to do siebie ze czesto sie nie myja albo sa daleko posunieci przez kola czasu – miales sporo szczescia

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s