Huragan Tomas chyba na dobre ominie Antyle szerokim łukiem, wobec tego bez większej obawy lecimy dziś do Miami, podobno nie dotrze nawet na Florydę więc mamy szansę w ogóle go nie odczuć.
I tak zostawiam za soba wczorajszy dzień, bajzel i obowiązki, wyłączam się – od jutra liczy się wyłącznie karaibski szał ciał i bahama mama. Będę co najwyżej liczył fale i kolorowe koktajle…
Archiwum
Tagi
- Afganistan
- amore
- Anglia
- Arabia Saudyjska
- Australia
- Austria
- Azerbejdżan
- Bahrajn
- Bali
- Brazylia
- Chile
- Chiny
- Chorwacja
- Ekwador
- emigracja
- Estonia
- Fidżi
- Filipiny
- Francja
- GH
- Gruzja
- Hawaje
- Hiszpania
- Holandia
- Hongkong
- Indie
- Irak
- Iran
- Irlandia
- Japonia
- Kanada
- Karaiby
- Katar
- Kazachstan
- Kirgistan
- Kolumbia
- Liban
- Libia
- Malezja
- Malta
- Mądrości
- Niemcy
- Nowa Zelandia
- Oman
- Pakistan
- Palau
- Panama
- Peru
- podróże
- Polinezja
- Portugalia
- praca
- RTW
- Serbia
- Seszele
- Singapur
- St. Maarten
- studia
- Syria
- Szwajcaria
- Tadżykistan
- Tajlandia
- tanzania
- Turcja
- Turkmenistan
- USA
- Uzbekistan
- Warszawa
- Wietnam
- Wrocław
- Wyspy Cooka
- włochy
- Zanzibar
- ZEA
- związek

dziekaw jestem ile zaliczysz tych koktaji 🙂
1 w hotelu i 8 w samolocie…
niezle :-))
Ja to byhm w tym stanie nawet z Miami sie nie umiala cieszyc, z ta kurewska oponka pod cyckami. Eh.
Ale tobie moj drogi zycze zajefajnej zabawy. Pij, baw sie i licz fale 🙂
oponka to tez szesciopak tylko ze alternatywny 🙂
Ja po szesciopaku tu bylabym zdolna sama sobie ta oponke chyba odciac, a na drugi dzien nic bym nie pamietala, o ile bym w ogole przezyla.
Ide spac, jutro zagladna poogladac jak inni (czytaj ty) bawia sie na wakacjach, udajac przy tym, ze tez mialam wakacje w tym roku.
Ide spac, bo plete jak potluczona.
Adios!