Dekadencko i z polotem

Weekendu w Dubaju z dziewczynami a zwłaszcza z K. nie zakwalifikowałbym do kategorii zwykłego wypadu za miasto. Osobliwość i nieprzewidywalność tego wyjazdu wyszła na jaw zaraz po wejściu do pociągu – przed nami, na stoliku ku zdziwieniu znudzonych i zblazowanych Szwajcarów wylądowała butelka szampana przytaszczona osobiście przez K. która niczym rosyjska księżniczka, w futrze chyba z norek wcale nie przejmując się zazdrosnymi oczami, które niby to niechcąco przychodziły popatrzeć jak o 9 rano bawi się nowobogacki Ost Block, ochoczo rozlewała do plastikowych kieliszków złoty trunek z bąbelkami. Przyznaje – trochę w siermiężnym guście, ale z drugiej strony jakże wielkie urozmaicenie od nudnych, powściągliwych i zawsze przewidywalnych Szwajcarów – dlatego przełamałem się i z ochotą uczestniczyłem w tej szopce i pokazie próżności. K. uspokoiła mnie mądrościami Wschodu twierdząc, że skoro w pociągach sprzedawane jest piwo, nasz szampan nie ma prawa nikomu przeszkadzać. Na pytanie czy nie boi się aktywistów PETY i paradowania po ulicy w futrze z niegdyś żywych zwierząt oznajmiła że musiała najpierw paru takich ‘’zwierzaków’’ przelecieć by móc sobie na nie pozwolić. Ot, co kobiecy punkt widzenia… Przy K. moje poglądy wydają się niemal wiktoriańskie.
W samolocie zaocznie zostałem wybrany na głównego dostawce buteleczek czerwonego wina by znowu uskuteczniać dobrą zabawę. Dziewczyny miały ubaw za każdym razem gdy stewardesy próbowały wymówić moje nazwisko albo gdy testowałem na nich heteroseksualne sztuczki.
Na lotnisku w Dubaju straciliśmy ponad godzinę nim zrobili mi skan oka i spokojnie mogłem wyjść przed terminal przylotów. Otaczająca zewsząd rzeczywistość nie do powtórzenia: taksówki tylko dla bab, jawna dyskryminacja kobiet przez lokalnych mężczyzn. Gdy K paliła papierosa podszedł do mnie Arab prosząc o ogień. K podała mi swoją zapalniczkę, po czym pan dziękując oddał ją mnie zupełnie ignorując przy tym K. Potem jeszcze kilkakrotnie zdarzało się im być traktowanym jak powietrze, co tylko podnosiło poziom frustracji. Osobiście polubiłem Emiraty bo miło było popatrzeć jak dziewczynom uciera się nosa, nawet jeśli za mój komentarz, że to wspaniały kraj który uczy kobiety szacunku dla mężczyzn dostałem po głowie.
Hotel w Media City nie rzucał na kolana, ale tak mało spędzaliśmy w nim czasu, że nie miało to większego znaczenia. Jeszcze tej samej nocy zaliczyliśmy najlepszy z najlepszych barów Dubaju 2010 roku. Barasti w Le Meridien znajdowało się dwa bloki od naszego hotelu, ale dotarcie tam zajęło nam 20 minut, bo przejście na drugą stronę ulicy w tym mieście nie jest sprawą najprostszą. Dubaj przypomina wielki plac budowy, wszystko jest rozgrzebane, wszędzie pełno piachu i barierek. Po pierwszej tego typie przygodzie nauczyliśmy się wszędzie poruszać taksówkami – najtańszymi z możliwych. Dubaj to także miasto expatów takich jak my w Szwajcarii. W barze z zapoznaniem kogokolwiek nie było najmniejszego problemu, zaraz nawiązaliśmy kontakt z dwoma nowojorczykami zasięgając porad gdzie najlepiej się tutaj bawić.

Informacje o saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Dekadencko i z polotem

  1. sotion pisze:

    Dubaj uczy kobiet szacunku do meżczyzn :)niezłe

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s