Niedzielne popołudnie spędziłem leniwie w domu w Szwajcarii, wyciągnąłem M na spacer, bo ładnie świeciło słońce i było względnie ciepło.
Nie miałem ochoty włączać komputera bojąc się, że zaleje mnie masa zaległych maili a dzień stracę próbując się z nimi uporać. Obejrzałem durnowaty serial w TV, ugotowaliśmy z M paste, kilka razy w ciągu dnia ucinałem sobie drzemkę pozwalając organizmowi na nowo przestawić się do naszej strefy czasowej. W poniedziałek rano poleciałem do Berlina, ale postanowiłem nie iść do biura tylko pracować zdalnie z hotelu. Jakoś tylko ciężko było mi się skoncentrować, dlatego zorganizowałem ‘’zajęcia wyrównawcze’’ z atletycznym murzynem. Nie było romantycznie, ale jak ktoś kiedyś słusznie zauważył faceci w końcu z trudem werbalizują uczucia…
Archiwum
Tagi
- Afganistan
- amore
- Anglia
- Arabia Saudyjska
- Australia
- Austria
- Azerbejdżan
- Bahrajn
- Bali
- Brazylia
- Chile
- Chiny
- Ekwador
- emigracja
- Estonia
- Fidżi
- Filipiny
- Francja
- GH
- Gruzja
- Hawaje
- Hiszpania
- Holandia
- Hongkong
- Indie
- Irak
- Iran
- Irlandia
- Japonia
- Kanada
- Karaiby
- Katar
- Kazachstan
- Kirgistan
- Kolumbia
- Liban
- Libia
- Malezja
- Malta
- Mjanmar
- Mądrości
- Niemcy
- Nowa Zelandia
- Oman
- Pakistan
- Palau
- Panama
- Peru
- podróże
- Polinezja
- Portugalia
- praca
- RTW
- Serbia
- Seszele
- Singapur
- St. Maarten
- studia
- Syria
- Szwajcaria
- Tadżykistan
- Tajlandia
- tanzania
- Turcja
- Turkmenistan
- USA
- Uzbekistan
- Warszawa
- Wietnam
- Wrocław
- Wyspy Cooka
- włochy
- Zanzibar
- ZEA
- związek

Nie rozumiem po co Ci werbalizacja uczuć przy zajęciach wyrównawczych?
Hm, zajęcia wyrównawcze – bosko. Dawno nie miałem! Chyba się jutro umówię na korepetycje 🙂