Ściana deszczu

Zmęczeni nieznośną lepkością bytu w Kuala polecieliśmy na jeden dzień do Singapuru. Bilety lotnicze w Azji są śmiesznie tanie a odległości wydają się przy tym żadne, stąd decyzje podjęliśmy szybko. Nie przewidzieliśmy tylko jednego, że Singapur powita nas ścianą deszczu. Lało niemiłosiernie, (choć to nie pora deszczowa) co utrudniało nam trochę eksploracje miasta.
W singapurskich barach serwuje się nowy wynalazek: wodę z marchewką. Do wysokiej karafki wlewa się niegazowaną wodę, do której wrzuca się przekrojoną na pół oskrobaną świeżą marchewkę i liście mięty. Tak przyrządzony eliksir cudo zapodaje się klientom na stół, co może i wygląda dziwnie, ale smakuje bardzo odkrywczo i świeżo. Kiedy wylądowało to na naszym stoliku nie bardzo wiedziałem, co mam z tym zrobić, myślałem że może to jakiś rodzaj ziemnej zupy tudzież inny lokalny specjał, ale klienci którzy siedzieli przy innych stolikach szybko wyprowadzili mnie z błędu. Zahaczyliśmy też o Clinic Bar gdzie wózki inwalidzkie i kozetki służą za siedzenia, stoły operacyjne za stoliki, zamiast zwykłego oświetlenia po oczach dają bardzo mocne lampy, których używa się podczas zabiegów operacyjnych, dokoła kroplówki, strzykawki, bandaże i jak przystało na Singapur wszędzie sterylnie czysto.
Singapur to także centra handlowe gdzie radośnie, nieskrepowanie i beztrosko kwitnie towarzyskie życie branżowe. Faceci są jakby mniej zblazowani i zdają się dostrzegać flirt. Z nikim się nie przespałem ani nie spotkałem, ale lubieżnie przymierzyłem pare podmiotów. Gdybym został tam, choć jeden dzień dłużej na pewno miałbym, co wspominać.
Z czasem nawet deszcz przestał mnie irytować. Stojąc w jego strugach pod Raffles Center, czekając na taksówkę rozmarzony przyglądałem się eleganckim mężczyznom wokół – gdyby to był francuski film pewnie zaraz bym się z którymś zaręczył…

Informacje o saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „Ściana deszczu

  1. sotion pisze:

    mówisz ze ta woda z marchewka była odżywcza

  2. saber pisze:

    woda jakos inaczej pachniala a potem ci sie czkalo marchwia pol dnia…
    odlot!

  3. sotion pisze:

    wolę nie próbować wierze na słowo:)

  4. saber pisze:

    a ty co marchwi nie lubisz?

  5. sotion pisze:

    Lubie ale bez wody i miety.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s