zabijanie klina

M pojechał na kilka dni do Włoch, dlatego sam postanowiłem wybrać się na weekend do Wiednia. W ostatniej chwili do wyjazdu przekonałem K, która nie dala się dwa razy prosić byleby tylko ominąć szopkę związana z obchodami rocznicy. Zemsta kaczora nie ominęła jej jednak całkowicie, w drodze z Warszawy samolot wpadł w silne turbulencje i tak mocno nimi zatrzęsło, ze po przylocie minę miała nie tęgą.
Na szczęście potem już tylko święciło słonce.
W nowo otwartym hotelu Sofitel dostaliśmy pokój w całości urządzony… na czarno: czarne ściany, sufit, podłogi, meble, łazienka, kafle, wanna, sofa, sypialnia, rolety, łóżko, pościel wszystko dosłownie jak w trumnie. Dobrze ze K nie jest czarnoskóra, bo byśmy się w łóżku nie odnaleźli… Ogólnie polecam każdemu, kto chce wpaść w depresje.
Za kilka dni święta, wcześniej Mediolan i Stambuł, potem Warszawa i znowu Wrocław.
Dzisiaj znowu kilka razy poczułem jakby cos się w moim życiu kończyło…

Informacje o saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „zabijanie klina

  1. whyme pisze:

    Zmień miasto, faceta, życie.
    Niełatwe, ale skutkuje.

  2. saber pisze:

    No,sie podziało…
    Ale oczywiscie zrob tak abys czuł sie dobrze 🙂

  3. sotion pisze:

    ale sie wpisałem poprzednio zamiast sotion to saber 🙂 sory…

  4. saber pisze:

    mam juz plan awarayny wiec daje rade

    Pluto – nigdy nie twierdzilem ze moje zycie jest ciekawe

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s